W Harklowej 

W Harklowej, 7 maja 2018

fot. Renata Piżanowska

 

Urodziłem się w pięknym Milanówku pod Warszawą, a od ponad 40 lat mieszkam pod Tatrami.  Jestem autorem kilku książek, pracowałem w paru redakcjach, w Muzeum Karola Szymanowskiego "Atma" i w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Artystycznej, współpracuję z "Tygodnikiem Podhalańskim".

 

 

 

Inne felietony, komentarze i recenzje


"Gra pozorów" - felieton w "Tygodniku Podhalańskim" nr 20/2018

  

Pamiętam, z jakim tromtadrackim zadęciem wprowadzano w Polsce obowiązkową segregację śmieci, jakie wzniosłe hasła towarzyszyły uroczystej introdukcji do osiedlowych śmietników różnokolorowych pojemników – osobnych na śmieci suche, osobnych na bioodpady i osobnych na świństwa mokre. Żółte, zielone i niebieskie plastikowe pudła pyszniły się w klatce z falistej blachy, a menele, używający śmietnika jako publicznej toalety, i tak nie czytali ogłoszeń, zapowiadających, że jeśli nie podporządkujemy się zarządzeniom segregacyjnym, to podniosą nam czynsz, a może nawet postawią przed sądem. Starsi ludzie potraktowali to poważnie. W mieszkaniach pojawiły się zamiast jednego – trzy domowe kosze na śmieci, niekiedy zastępowane przez plastikowe reklamówki. Emerytki truchtały do śmietnika z kilkoma siatami i zastanawiały się, czy do pojemnika z napisem „bio” mają wrzucać całe reklamówki z obierkami i ogryzkami, czy też je wytrzepywać, a plastikowe torebki wsadzać do kosza z napisem „suche” – no, bo po tych obierkach suche nie były… Potem pojawiły się dwa dodatkowe miejsca do „składowania odpadów” – ażurowa klatka na plastik i szczelnie zamknięta skrzynka na szkło. Z ażuru wiatr wywiewał torebki po całej okolicy, a w skrzynce każda wrzucana pusta flaszka tłukła się na drobne kawałki...

 

 

Więcej...

   

Śmierć królowej skrzypiec - wspomnienie o Wandzie Wiłkomirskiej

 

 

© Copyright by Maciej Pinkwart

   


Jesteś  miłym gościem na tej stronie, zapraszam znowu!

Teraz gości na stronie osób