Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!

© Copyright by Maciej Pinkwart

 

 

Nowinki 

17 marca 2016

No to co, że ze Szwecji?

 

17 marca, imieniny Zbigniewa i Patryka. Wszystkiego dobrego, Zbyszku! Co do Patryka, znam jednego, ale ponieważ to rodzina, więc nie mamy kontaktu. Co zaś się tyczy Świętego Patryka, to przeważnie się wie o nim, że  jest patronem piwa. Jest też patronem Irlandii i dlatego przedstawia się go w zielonych kolorach. Pewno dlatego, że naprawdę miał na imię Sucat, pochodził z Walii, a z urodzenia był Brytem. Był synem diakona i wnukiem księdza - przypominam, że rzecz dotyczy świętego, żyjącego prawdopodobnie w latach 385-461, zaś celibat księży wprowadzono obligatoryjnie dopiero w XI wieku. Patryk pierwszy kontakt z Irlandią miał nieszczególny, bowiem jako 16-letni chłopak został porwany i uprowadzony do Irlandii, gdzie przez sześć lat był pasterzem. Po czym uciekł do Galii, tam kształcił się na duchownego u słynnych kaznodziejów Świętego Germana z Auxerre i św. Marcina z Tours (który miał być jego krewnym). Już jako biskup powrócił do Irlandii, gdzie nauczał, dokonywał licznych cudów, wreszcie ochrzcił cały kraj. Dlaczego został patronem piwa - trudno ustalić, faktem jednak jest, że obyczaj picia zabarwionego na zielono piwa trafił do Irlandii z Ameryki, gdzie tym trunkiem czczono dzień patrona wyspy, skąd pochodziło mnóstwo (nielegalnych!) imigrantów w USA. Św. Patrykowi zaś tradycja przypisuje patronowanie nie piwu, tylko whiskey (tak na Zielonej Wyspie nazywa się whisky), bowiem podobno świętego, gdy zaszedł do karczmy na codzienną szklaneczkę, oberżystka próbowała oszukać nie dolewając pełnej miarki, więc postraszył ją inwazją potworów (może węży, które podobno to Patryk właśnie wypędził z Irlandii) i od tamtej pory w dzień jego patrona obowiązkowe jest wypicie szklanki pełnej szklanki, nazywanej "dzbanem świętego Patryka".

Ech, rozkoszne tradycje chrześcijańskie, które do naszej smutnej krainy mgieł, bagien i pól bezkresnych nie dotarły...

 

 

*

Dziękuję wszystkim, którzy wczoraj przesłali mi życzenia urodzinowe, doprawdy okazja to niezbyt radosna, ale lepiej ciągle jeszcze jest świętować rocznicę urodzin, niż rocznicę śmierci. Ale, mili moi, nie traćcie nadziei - jeszcze tylko parę wiosen, jeszcze parę przygód z losem, i kłopotów będzie mniej, ach cierpliwość tylko miej... Dziękuję też tym, dzięki którym czuję się zwolniony z obowiązku rewanżu życzeniowego.

Najfajniejsze życzenia dostałem od przyjaciółki ze Szwecji. Osobistą treść pomijam, ale i sama karta życzeniowa była świetna i właśnie ją zawieszam nie tylko tu, ale i w domu, jak zespół ważnych mott... (nie mam pewności, czy to tak się odmienia?). Kto nie zna angielskiego, niech się uczy, to się bardzo w życiu przydaje.

 

 

Rozmaici obywatele innego niż pierwszy sortu, komuniści, złodzieje, futrzaki, dojarze, agenci, zakamuflowane opcje niemieckie, pseudopolacy itp. naigrywają się z Jego Ekscelencji Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, że na swoim osobistym koncie na Twitterze utrzymuje kontakt z wulgarnymi nastolatkami, niewykluczone że nieletnimi (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114871,19777717,z-kim-rozmawia-prezydent-na-twitterze-ruchadlo-lesne-seba.html., "Newsweek" nr 12). 

Zazdrość przez was przemawia, odpiłowani koryciarze! Do was nie ćwierka Ruchadło Leśne, to wam żal. A przecież Andrzej D. obiecywał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, to i Ruchadła! Papież Franciszek też do różnych osób pisze, a nawet telefonuje i co? A zresztą - po pierwsze pan prezydent jest z pochodzenia pedagogiem, więc te Ruchadła, Pimpusie, Foczki, Karoliny Wazeliny itp. wychowuje, sam przecież w swoich tweetach nie rzuca mięsem i nie wykorzystuje swojej pozycji w stosunku do gimnazjalistek. Więc daje im dobry przykład. Po drugie, jak Ruchadła dorosną, to akurat upłynie jego kadencja i elektorat się przyda jak znalazł. Po trzecie - robi to na prywatnym koncie, po godzinach pracy, więc co nam do tego? Powaga Rzeczpospolitej? Czy powaga USA, ich potencjał wojskowy i autorytet prezydenta się jakoś zmniejszył na skutek niestandardowego używania cygara w Gabinecie Owalnym przez Billa Clintona? A po czwarte, to musi istnieć jakaś równowaga - pan prezes Jarosław Kaczyński ma swoje fanki, to i pan prezydent ma. Narzekaliście, złodzieje, że mohery całują pana prezydenta po rękach i błogosławią wydające go łono (w tym miejscu chciałbym serdecznie pozdrowić bardzo sympatyczną panią profesor Janinę Milewską-Dudę, chemiczkę z AGH, która syna tak kocha, że zbierała podpisy za jego kandydaturą wśród swoich studentów, co było działalnością zgodną z prawem, a nawet zupełnie społeczną, bo przecież o tym, czy jej syn znajdzie się na liście kandydatów na prezydenta i tak zadecydował tylko jeden podpis, i to bynajmniej nikogo z AGH). A ostatecznie i tak te panienki, które znajdują się wśród twitterowych korespondentów Andrzeja Dudy reprezentują prawdopodobnie poziom kultury zbliżony do średniej krajowej, więc o co cho?

A poza tym - panowie, bądźmyż ludźmi! Czy prezydentowi, który całe dnie (te, które przypadkiem spędza poza stokami narciarskimi) musi współpracować z tymi, z którymi musi współpracować, nie należy się coś od życia po godzinach ciężkiej i wyczerpującej pracy?

 

 
 
 

 

 

Poprzednie nowinki

Powrót do strony głównej