Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!
© Copyright by Maciej Pinkwart
13-06-2011

Przy
pięknej, letniej pogodzie udało się sfinalizować najtrudniejsze
logistycznie przedsięwzięcie koncertowe tego roku - dwa koncerty
Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej z muzyką polską i słowacką. Jak
tylko powstał pomysł polsko-słowackiej współpracy muzycznej, od razu
wymyśliłem koncerty TOK u nas i na Orawie, a pani Kreiner to
podchwyciła, wyszukała na Słowacji nuty i solistkę, no i dołączając
swoje wcześniejsze opracowania utworów polskich kompozytorów - zestawiła
zgrabny godzinny program. I wtedy okazało się, że "projekt" nie
finansuje profesjonalnych koncertów, a jedynie działania amatorskie.
Udało się przekonać Muzeum by wysupłało pieniądze na działania
profesjonalne również - i wtedy koszty Orkiestry okazały się większe,
niż przewidywaliśmy. Zmieniliśmy więc zamiary, zamiast 4 koncertów
planując tylko dwa, i wówczas usłyszałem, że w zasadzie w ogóle te
występy w programie "projektu" nie mogą mieć miejsca. Pod koniec marca
jednak udało się zaklepać pieniądze, no i koniec końców do koncertów
doszło, i to z wielkim sukcesem artystycznym - w sobotę w Miejskiej
Galerii w Zakopanem, w niedzielę - na Zamku Orawskim. O ile ten pierwszy
był pod względem organizacyjnym perfekcyjny, przyszło mnóstwo ludzi i to
bardzo znaczących, a całe miasto było wręcz oblepione plakatami - to na
Orawie było, łagodnie mówiąc, nieco gorzej. Informacja prawie żadna,
brak wydrukowanych programów koncertów, zapowiedź tylko zupełnie
formalna (choć przyjęcie bardzo ciepłe i serdeczne!), a najbardziej
dziwne było to, że nikt nie powiedział tam ani słowem tego, że finałowym
utworem koncertu jest Orawa Kilara i w ten sposób Orawa
w sercu Orawy, na Zamku Orawskim, wykonana po raz pierwszy przeszła
kompletnie niezauważona. Dla Słowaków, oczywiście, bo Polacy w
większości słyszeli o tym utworze w sobotę to, co ja mówiłem, prowadząc
koncert. Nie mogli nawet tej Orawy sami zauważyć, jako że nie
ma w niej ani jednej prawdziwie orawskiej nuty, tylko tytuł wiąże się z
tym regionem, a tytułu nikt nie wymienił...
Najważniejsze
jednak, że się udało i się podobało. Po koncercie zaprosili nas Słowacy
na lampkę wina, mogłem się nawet napić troszkę, bo Michał prowadził.
Teraz koncert mamy dopiero 9 lipca, potem w 2 połowie lipca Towarzystwo
robi Dni Muzyki, w sierpniu dwa koncerty i 3 października ostatni przed
przerwą. Może jeszcze jeden zrobimy, bo wymyśliłem, że może uda się
przeciągnięcie terminu remontowego zamknięcia Atmy do 6 marca. I może
wtedy zrobimy koncert zamknięcia, taki finisaż 36-lecia "starej Atmy". Z
Kają? Ona grała na otwarciu...
Jutro rada pedagogiczna klasyfikacyjna, zapewne będzie w żałobnym nastroju, bo konkurs na dyrektora ZPSA wygrał nowotarski pianista Marek Ciesielski, a nie wysunięta przez Radę dotychczasowa dyrektorka Justyna Jasiorkowska. Rzeczywiście, jakaś epoka w życiu szkoły się kończy, druga już po odejściu Lidki, ale tak to jest z epokami: przychodzą i odchodzą. Taka jest zresztą poetyka konkursów i rozmaitych innych zawodów: nawet na corridzie nie zawsze wygrywa torreador... Jak startujesz w konkursie, to musisz dopuszczać to, że istnieje ewentualność, że przegrasz. Oczywiście, są różne konkursy i różni jurorzy, ale skoro zgadzamy się stanąć przed takim a nie innym jury i jeśli procedury nie zostały złamane (co naturalnie podlegałoby zaskarżeniu) - to już się nic nie da zrobić, jak sądzę.
W Atmie też sytuacja niejasna: w przyszłym roku muzeum będzie zamknięte,
bo 1 kwietnia zaczyna się remont i modernizacja. Ma trwać do 1
października. Mam nadzieję, że 2012 roku... Gdzie w tym czasie pójdą
nasze zbiory? Co z personelem? Ja mam robić projekt nowej ekspozycji.
OK, ale na jakich zasadach, kto i jak przeprowadzi kwerendę? Podobno mam
też w roku zamknięcia robić koncerty w Zakopanem, pod firmą "Atmy".
Gdzie i za jakie pieniądze? Mam też napisać scenariusz strony
internetowej, do której zostanie przeniesiona "stara Atma"....
Nie wygląda więc na to, że w najbliższym czasie będę się nudził. A jakby nawet to są jeszcze do napisania trzy rzeczy: Wariat, Zakopane ulicami i Podtatrze - południe.
A propos. Pisałem że "Podtatrze" nasze poszło do druku 7 czerwca? To kłamałem. Dziś dostałem jeszcze coś do korekty... Mam nadzieję, że to już naprawdę koniec i książka wreszcie się kiedyś ukaże, strasznie mi głupio się wciąż tłumaczyć tym, co to ich namawiałem, żeby tę wspaniałą pozycję zakupili...
A następna impreza:
![]() |
