Maciej Pinkwart
Rozmówki męsko-damskie
Odcinek czwarty
Ogólne zasady rozmowy (z przykładami):
Zawsze chwal! Nawet jak powinieneś skrytykować - pochwal, bowiem rozmówczyni z krytyki wyciągnie tylko taki wniosek, że jesteś jej śmiertelnym wrogiem. Uwaga: zasada "tak, ale..." nie skutkuje.
Przykład:
Ona: Wszystkie moje koleżanki uważają, że Darwin był idiotą, a ta jego teoria względności to już zupełny kretynizm: czy ktoś jest w stanie uwierzyć, że to ziemia kręci się wkoło słońca? To przecież wszyscy by musieli brać nieustannie aviomarin!
On: Oczywiście, masz rację, kochanie! A w dodatku zamiast aviomarinu reklamują jakiś locomotiv, co o tym sądzisz?
Nie ma złych komplementów! Nawet jak zdecydowanie przesadzisz i ona będzie tego świadoma, to pomyśli, że to miłość cię zaślepia i że to miłe.
Przykład:
Ona: Podobam ci się jeszcze?
On: Jeszcze? Podobasz mi się coraz bardziej, bo codziennie odkrywam nowe rzeczy w tobie które mi się podobają. I martwię się, że nie zasługuję na taką piękną, zgrabną i inteligentną kobietę, przy której odpadają wszystkie inne brunetki świata!
Ona: Przecież ja jestem blondynką!
On: No właśnie mówię, brunetki odpadają.
Nigdy się sam nie przyznawaj do winy! Klasyczna anegdota o tym, że gdy twoja kobieta złapie cię za rękę, którą trzymasz na biuście innej pani, musisz mówić, ze to nie twoja ręka jest już cokolwiek zbyt znana, ale jest w niej wiele racji. Nie masz być szlachetny i honorowy, tylko kochający. Przyłapany in flagranti z inną panią (panem), musisz wytłumaczyć, że to wszystko z miłości.
Przykład:
Ona: Co tu robi ta pani?
On: Zmusiłem się do tego, bo koledzy mi mówili, że jak tylko poznam kogoś innego niż ty, to zobaczę dopiero co to jest miłość. I wiesz co? Nie mieli racji.
Nie walcz o swoją dominującą pozycję. A przynajmniej o tym nie mów. Po wielu stuleciach, w których kobiety były całkowicie zdominowane przez mężczyzn i co więcej, czuły się z tym dobrze, muszą teraz odreagować. Szczególnie bolesne było dla nich pozbawienie prawa głosu, bo co jak co, ale zabieranie głosu w sposób autorytarny w każdej sprawie należy do cech gatunkowych. Więc niech rządzą, a ty po prostu sprawuj władzę.
Przykład:
Ona: Nie zgadzam się na to, żebyś ty zawsze wybierał miejsce naszych wakacji! Moje pomysły są o wiele lepsze, niż twoje. Ja chcę jechać na Kretę, a nie do Sopotu!
On: Też tak chciałem zaproponować, ale bałem się, że się nie zgodzisz, dlatego powiedziałem tak, byle co. Zresztą w Sopocie jest drogo i trzeba mieć najnowsze kostiumy kąpielowe, a na Krecie to przecież nikt na ciebie uwagi nie zwróci, tyle jest tam pięknych kobiet. Masz rację, tylko Kreta, twój pomysł jest lepszy.
Ona: Dobrze, ostatni raz zgadzam się na Sopot, ale ty załatwiasz miejsca w pensjonacie. I żeby nie było daleko od molo!
Ani w jej, ani w swoich wypowiedziach nie szukaj logiki, ani nie stosuj logicznej argumentacji w sporach. Prawda obiektywna nie istnieje. Jej wypowiedzi nie informują cię o faktach, tylko o emocjach towarzyszących faktom. Twoje argumenty nie skutkują, bo po prostu nie są słuchane: w trakcie sporu nie chodzi przecież o ustalenie tego kto ma rację, bo to wiadomo od początku - na pewno nie ty. Chodzi tylko o to, żebyś to jak najlepiej uznał.
Przykład:
Ona: Jurek zawsze chciał cię zniszczyć, najlepszym przykładem jest to, że podpisał wniosek o twoją premię, a potem gratulował ci orderu. Jest farbowany jak pies.
On: Jak lis.
Ona: Lisa też wywalą z telewizji, zobaczysz. Dawno ci mówiłam, że powinien odejść zaraz po tym, jak Dunin wygrała ten teleturniej. Dali mu program, bo go nienawidzą.
On: Uwielbiam, jak się tak zapalasz! Nie za gorąco ci w tej bluzce?
Nie daj się wciągnąć w poważne rozmowy, ani niczego nie dawaj na piśmie. Kobiety potrafią posługiwać się cytatami z twoich wypowiedzi w wiele lat po tym, jak ty już zapomniałeś do kogo wysłałeś takiego czy innego maila. Bardzo rzadko są to wypowiedzi, stawiające cię w dobrym świetle.
Przykład:
Ona: Musimy porozmawiać. Ustalimy zasady, spiszemy je i będziemy przestrzegać. I wszystko będzie lepiej.
On: To nie wyszło już na górze Synaj. Nie mam pomysłu na nowy Dekalog.
Ona: Więc ja już wszystko przygotowałam, wystarczy, że podpiszesz.
On: Oczywiście, kochanie. Zostaw na stole w kuchni, przeczytam, jak wrócę, ale zapomniałem ci powiedzieć, że umówiłem się na dziś z Anią na nadgodziny, no wiesz, z tą nową programistką. Musimy coś omówić, a jak już podpiszę z nią protokół uzgodnień, to wrócę, dobrze? Tobie też wszystko podpiszę. Jak wrócę.
W razie sytuacji ostatecznej, schodź z linii ciosu. Nigdy nie podejmuj żadnych decyzji od razu, zwłaszcza jeśli mają być na tobie wymuszone.
Przykład:
Ona: Mam tego dość. Chcę się rozwieść.
On: Tak? A z kim?