Zakynthos, 15-25 września 2015, z Renatą i Michałem - 11



Znów w Alykanas, ale już w dzień nieco bardziej pochmurny.


Największym bogactwem wyspy wydają się być ogromne przestrzenie, zarośnięte przez gaje oliwne. Niektóre drzewa mają co najmniej kilkaset lat, a ich pnie - szczególnie gdy nocą wydobywa je z mroku światło samochodowych reflektorów - sprawiają wrażenie boleśnie powykrzywianych potworów. Jeśli miałbym talent i chciałbym namalować wiedźmy z Makbeta, wziąłbym stare oliwki za modelki...


 Koło gaju oliwnego w Agalas atrakcją są stare weneckie studnie, nadal dostarczające wody. Na końcu sznura, który wyciąga Renatka, jest metalowa puszka, a w niej woda. Niesmaczna. Ale umyć się można.
 

Nie wiem, czy to nie jedyne zdjęcie, które całej naszej trójce zrobił - z własnej inicjatywy - polski turysta, spotkany na zachodnich klifach. Jedyne ze wszystkich naszych wspólnych wycieczek, a więc historyczne!
   

Dalej

Z powrotem

Powrót do strony głównej