Maciej Pinkwart
Sardynia punktowo
Domus de Resteblas - Olbia - Szmaragdowe Wybrzeże - Archipelag La Maddalena - Palau - Domus de Resteblas
25 czerwca 2024, wtorek. Niby
trochę cieplej i wiatr ustał, ale słońca jakby niewiele widać. Ale nie tracimy
nadziei na opalanie, więc w programie plaża. I liczymy na to, że na północy,
gdzie się teraz wybieramy, w okolice słynne z pięknych okoliczności morskiej
przyrody, będzie lepiej. Może nawet dobrze. Przed nami jeden z
najpopularniejszych terenów na Sardynii – Szmaragdowe Wybrzeże. Myślę sobie, że
jestem strasznym snobem, bo cieszę się, że do swojej jubilerskiej kolekcji
riwier dodam jeszcze jedną: najpierw poznałem Lazurowe Wybrzeże, potem
Ametystowe Wybrzeże, oba we Francji, teraz pora na Szmaragdowe. Riwier było
więcej: mój pierwszy kontakt z Morzem Śródziemnym przeżyłem we włoskim Nettuno,
ale to jeszcze nie była riwiera. Dopiero parę lat później poznałem Riwierę
Liguryjską, szwendając się między jachtami w Portofino. Riwierą Francuską,
Hiszpańską, Egipską, Adriatycką, Olimpijską i Turecką rozczarowałem się w
stopniu umiarkowanym, egipską najbardziej, najmniej – turecką. Na Krecie chyba
nie ma riwiery, więc podobała mi się najbardziej. A teraz?
Kierujemy się w stronę
Olbii, gdzie
już byliśmy przelotem. Bo tam właśnie wylądowaliśmy prawie tydzień temu. Zanim
starannie ją ominiemy, żeby nie zaplątać się w ciasne uliczki śródmieścia,
przypominamy sobie, że jest to jedno z największych miast Sardynii, liczące wraz
z gminą przeszło 60 tysięcy mieszkańców i stanowiące ważne centrum
komunikacyjne, łączące wyspę z Europą – jest tu duże lotnisko, największe z
trzech lotnisk międzynarodowych na Sardynii (przeszło 3 miliony pasażerów
rocznie) i port promowy Isola Bianca (cztery miliony pasażerów i sześć milionów
ton towarów), skąd codziennie odpływają statki do odległego o 300 km Półwyspu
Apenińskiego, jest tu także stacja linii kolejowej do Cagliari.
Początki historii Olbii, jak niemal wszystkich dotąd zwiedzanych miast
sardyńskich, sięgają głęboko w przeszłość. Tutaj, podobnie jak gdzie indziej,
mnóstwo jest w okolicy zabytków z okresu kultury Ozieri i z czasów nuragijskich.
Niektórzy historycy sugerują, że dzisiejsze Olbii zachowało ciągłość
zamieszkania od okresu, gdy wokół istniejącego tu niegdyś nuragu powstała
pierwsza wioska. Jednakże wyraźne ślady osadnicze mamy z późniejszych czasów.
Bywali tu Fenicjanie, w VII w p.n.e. swoją osadę założyli Grecy z Fokai w Ionii
(dziś w Turcji) i musieli czuć się tu dobrze, bo swoją wioskę nazwali od słowa
ὄλβιἀ (ólbia),
w ich języku: szczęśliwa, co zostało w dzisiejszej nazwie.
W V i IV w. p.n.e. zamieszkali tu Kartagińczycy, którzy zbudowali w Olbii mury i
wieże obronne, najprawdopodobniej chcąc bronić w ten sposób miasto przed
piratami. Pozostałości tych fortyfikacji nadal są widoczne przy via Torino. W
najwyższym punkcie miejscowości powstał akropol ze świątynią, poświęconą
fenickiemu bogu Melqartowi z Tyru, którego potem Rzymianie przechrzcili na
Herkulesa z Tyru. Kiedy w 238 r. p.n.e. Sardynię opanowali Rzymianie, Olbia
stała się ważnym ośrodkiem handlowym i wojskowym. Tutaj też był ważny port
przeładunkowy, skąd statki z sardyńskim zbożem i rudami metali szlachetnych i
żelaza wypływały do Italii: z Olbii było najbliżej do Rzymu. Rzymianie zbudowali
także trzy drogi lądowe, służące zarówno legionistom, jak i handlowcom, łączące
Olbię z trzema głównymi częściami Sardynii. Okres panowania cesarza Nerona
(54-68 r.) był dla miasta wyjątkowo korzystny, gdyż cesarz, po ożenku z Poppeą,
odesłał na Sardynię swoją nałożnicę Akte, nadając jej w Olbii rozległe tereny
ziemskie. W tym też czasie wzniesiono tu akwedukt, doprowadzający wodę z góry
Cabu Abbas, przeprowadzono brukowane ulice, utworzono forum i wybudowano łaźnie
publiczne.
Wandalowie, atakujący Sardynię od strony Półwyspu Apenińskiego w V wieku
zniszczyli Olbię niemal całkowicie, dewastując port i dawne centrum
miasta. Po
latach próbowano utworzyć w pobliżu nowe miasto, Fausianę, ale zdecydowano się
jednak na odbudowę starego ośrodka, co nastąpiło już w okresie bizantyjskim,
kiedy to cesarz Justynian wypędził Wandali z Sardynii i przyłączył wyspę do
Cesarstwa Wschodniego. O tym, że wciąż nie wiedziano, czy stare miasto
odbudowywać, czy tworzyć nowe świadczy fakt, że w tamtym czasie wybudowano zamek
Sa Paulazza, usytuowany 5 km na zachód od dzisiejszego centrum. Usytuowane na
wzgórzach ruiny Castello można oglądać do dziś.
A potem Olbia dzieliła losy całej Sardynii. Była – pod nazwą Civita – siedzibą
judykatu w czasach, gdy wyspą rządzili genueńscy i pizańscy sędziowie, W XIV
wieku, pod władzą pizańskiej dynastii Viscontich zabudowę odnowiono, a powstałe
tak nowe miasto zaczęto nazywać Terranova, w 1324 r. Olbia doświadczyła inwazji
katalońsko-aragońskiej, po której jej rola zaczęła się zmniejszać: morski ruch
handlowy i wojskowy, dotąd koncentrujący się na kierunku wschodnim, w stronę
Półwyspu Apenińskiego, przeniósł się na wybrzeże zachodnie, bliższe nowemu
suwerenowi, mającemu metropolię na Półwyspie Iberyjskim. W okresie sabaudzkim
miasto zaczęło się podnosić z upadku, ale prawdziwy rozwój nastąpił dopiero po
przejęciu władztwa nad Sardynią przez Włochy. W okresie faszystowskim, 4
sierpnia 1939 r. nazwę Terranova usunięto, przywracając dekretem królewskim
dawną grecko-rzymską nazwę Olbia.
Wielkim i ważnym ośrodkiem, liczącym się nie tylko w kwestiach gospodarczych,
ale i turystycznych Olbia stała się w latach 60. XX wieku, kiedy to odkryto i
zaczęto popularyzować zalety pobliskiego Szmaragdowego Wybrzeża oraz Archipelagu
Maddalena, który stał się najmodniejszą częścią Sardynii.
Najważniejszym zabytkiem sakralnym Olbii jest zbudowana z granitu i częściowo z
cegły romańska bazylika św. Symplicjusza (San Semplice), męczennika z czasów
prześladowań Dioklecjana, której budowa zaczęła się w XI wieku na niewielkim
pagórku, niegdyś poza murami miasta, gdzie znajdował się fenicki cmentarz, a
potem świątynia rzymska i kościółek wczesnochrześcijański z przełomu VI i VII w.
Fasada składa się z trzech części, odpowiadających trzem nawom kościoła. Nad
wejściem wysokie okno, podzielone marmurowymi kolumnami także na trzy części. Po
prawej stronie fasady znajduje się XVIII-wieczna dzwonnica z jednym dzwonem.
Ściany boczne i absyda ozdobione są wysokimi, ślepymi oknami romańskimi. Kościół
jest orientowany odwrotnie w stosunku do tradycji – absyda skierowana jest na
zachód, fasada wejścia na wschód.
Wnętrze podzielone jest na trzy części kolumnami i filarami. W kapitelach kolumn
ciekawe zdobienia – twarze ludzkie i wizerunki zwierząt. W ołtarzu głównym
zniszczone freski przedstawiają św. Symplicjusza i Wiktora z Fausanii, biskupa
Olbii z VI w., który tylko w tym mieście uważany jest za świętego. Obok fresk
przedstawia grupę kanoników z kapituły Civita. Powyżej wielki krucyfiks. Pod
ołtarzem znajduje się pochodzące z przełomu XVI i XVII wieku polichromowane
drewniane popiersie patrona kościoła, a jeszcze niżej, w niewielkiej
skrzyneczce, przechowywane są relikwie św. Symplicjusza, odnalezione w 1614 roku
w krypcie w kościele. Obok jest dostępna do zwiedzania średniowieczna nekropola
– może najciekawsza część tego kompleksu. Zawiera 450 grobowców i innych
obiektów grobowych z okresu od 750 p.n.e. do 1300 n.e., pozostałości rampy
dojazdowej do rzymskiej świątyni bogini Ceres, która stała w miejscu, gdzie
obecnie znajduje się bazylika, dwie studnie z okresu greckiego i inne zabytki.
Obecnie kościół stanowi część muzeum Civitatense, starego miasta Olbii. Znajduje
się między via Fausto Noce 55 a via Gabriele d’Anunzio, jest otwarty od
poniedziałku do piątku w godz. 7.00-20.00, w soboty i niedziele 7.00-13.00 i
16.00-20.00, wstęp 3 €.
Ciekawostką swojego rodzaju jest mały model bazyliki, umieszczony na murku
otaczającym plac przez kościołem. Niektórzy uważają – i trudno się z nimi nie
zgodzić – że obejrzenie modelu i porównanie go z imponującym z zewnątrz
budynkiem kościoła w zasadzie wystarczy do satysfakcji turystycznej, a płacenie
3 € za możliwość wejścia do środka, gdzie niemal niczego nie ma jest przesadą.
Do 1839 r. kościół był katedrą – siedzibą biskupa Olbii, potem była tu główna
parafia miasta. W 1993 papież Jan Paweł II nadał świątyni tytuł bazyliki
mniejszej. W okresie 13-18 maja odbywa się tu ludowe święto Festo di San
Semplice (występy regionalne, ukazujące lokalne stroje, muzykę i tańce, konkurs
literacki, festiwal owoców morza, oraz niezwykle widowiskowy konny turniej Palio
della Stella, podczas którego na bulwarze nadmorskim jeźdźcy z 26 gmin z obszaru
Gallura rywalizują o to, który z nich najszybciej przejedzie trasę, i zbierze
najwięcej metalowych gwiazd. Są one powieszone ponad drogą i dosięgnąć ich można
przy pomocy szpady, którą jeździec musi trafić w otwór w środku trofeum i tak
nadziane na szpadę gwiazdy dowieźć do mety. Wyścigowi patronuje kościół.
Inną ważną dla historii miasta świątynia jest kościół św. Pawła Apostoła,
znajdująca się przy Piazza Civita, na starym mieście, na wzgórzu, w miejscu
gdzie
najprawdopodobniej w czasach greckich albo fenickich znajdowało się
sanktuarium Melqarta – Heraklesa. Wybudowany z granitu, w obecnym kształcie
pochodzi z XVIII w. Początkowo jako kościół pod wezwaniem Nawrócenia św. Pawła,
do 1954 r. był jedynym kościołem parafialnym Olbii. Stał początkowo w pobliżu
zamku (potem – pałacu) będącego siedzibą judykatu i był zapewne kaplicą zamkową,
gdzie znajdowało się miejsce pochówku władców prowincji. Wzmiankowany już w XV
wieku, musiał istnieć już wcześniej, ale z dawnej formy po przebudowie nic się
nie zachowało: obecnie ma formę barokową. Świątynia rozbudowana w 1939 roku na
podstawie krzyża łacińskiego, dobudowano po trzy kaplice boczne z każdej strony,
a dach przykryto charakterystyczną dla kościołów sardyńskich półokrągłą kolorową
majolikową kopułą. We wnętrzu (ściany pomalowane na biało) w latach 60. XX w.
znalazły się freski autorstwa malarza Alberta Sanny, przedstawiające sceny
ewangeliczne w nieco komiksowym stylu. Bardzo ciekawą formę ma marmurowy ołtarz
główny z pięknie rzeźbioną balustradą. Warto zauważyć starą ambonę ze szkoły
weneckiej i XVIII wieczne figury św. Pawła, św. Franciszka i Madonny. Całość
wnętrza interesująco kontrastuje z granitową surowością wyglądu zewnętrznego. W
podziemiach znajdują się krypty ze szczątkami członków miejscowej arystokracji,
prawdopodobnie z czasów judykatu. Przy kościele znajduje się wysoka wieża
zegarowa z dzwonnicą. Wstęp wolny.
Narodowe muzeum archeologiczne w Olbii, położone w rejonie portu, na małej
wysepce Peddone, połączonej z lądem groblą, zaprojektowane przez Vanni Macciocco,
powstało w 2003 roku, czynne od środy do niedzieli w godzinach 10:00-13:00 i
17:00-20:00. Wstęp wolny.
Już samo położenie, a także kształt budynku pokazuje ważność związków Olbii z
morzem: muzeum wygląda jak statek przycumowany do brzegu, okna to okrągłe
bulaje, wchodzi się podwieszonym chodnikiem jak po trapie. Na dwóch piętrach
zaprezentowana jest tu cała historia miasta i okolicy, przy czym układ nie jest
chronologiczny, co nieco psuje czytelność ekspozycji. Na parterze, zaraz przy
wejściu oglądamy autentyczne szczątki średniowiecznych statków oraz
rekonstrukcję jednostek które spłonęły w czasie ataku Wandali w 450 r. Skutki
tego ataku – kolejnych jedenaście wraków – prezentowane są w kolejnej sali.
Dalej pokazany jest podobno jedyny we Włoszech autentyczny wrak łodzi z okresu
wczesnego średniowiecza, a w kolejnej sali – model portu w Olbii z II w n.e. Na
piętrze cofamy się do czasów kultury Ozieri i epoki nuragijskiej, potem ukazana
jest epoka fenicka i czasy, kiedy w Olbii rządzili Grecy, mający tu jedyny swój
port w zachodniej części Morza Śródziemnego. Kolejne pomieszczenia pokazują
epokę, kiedy rządziła tu Kartagina, potem Rzym. Tu koniecznie trzeba zauważyć
świetnie wykonana statuę Heraklesa, który wówczas jak się wydaje był głównym
bóstwem miasta (zastąpiwszy fenickiego Melqarta). Potem znów wracamy do najazdu
Wandali, by zakończyć zwiedzanie na epoce bizantyjskiej i – już krótko –
oglądając obiekty z czasów judykatu, panowania aragońskiego, piemonckiego i
włoskiego.
Doskonałym akcentem końcowym będzie wejście na górny okrągły taras, skąd
rozpościera się piękny widok na miasto i port.
Kilkanaście kilometrów na północ, jadąc drogą prowincjonalną nr 73, docieramy do
wielkiego parkingu (płatny, wjazd i wyjazd przez zapory), skąd już pieszo (400
m) dochodzimy do plaży Rena Bianca.
Jesteśmy na Szmaragdowym Wybrzeżu.
Plaża rzeczywiście piękna, 250 metrów drobniutkiego, białego piasku jak nad
Bałtykiem, woda rzeczywiście szmaragdowo-turkusowa, wejście do morza łagodne i
bez kamieni czy wodorostów. Mnóstwo leżaków i parasoli (drogo!), ale są też
puste miejsca, gdzie można się rozłożyć z własnym sprzętem.
Kąpiel wspaniała, otoczenie piękne, ale na niebie chmury. Kapiemy się, ale z
niepokojem patrzymy na zmieniającą się pogodę. Po dwóch godzinach zaczyna padać,
ale nie bardzo. Siedzimy pod parasolami, to niewiele do nas dociera. Ale trochę
nas to zniechęca. Zbieramy się. Po raz pierwszy – i jak się okaże, jedyny,
przydaje mi się zabrana przezornie do plecaka składana parasolka. Wracamy na
parking, wyruszamy na południe, mijając dalszą część Costa Smeralda. Cały
ten, 55-kilometrowy pas wybrzeża był praktycznie dziki i niezamieszkały do 1962
roku, kiedy to z inicjatywy milionera i ismailijskiego imama Agi Khana (ur.
1936) powstała spółka, która w kilkanaście lat przekształciła tę część wybrzeża
Sardynii w kompleks plaż, kurortów, hoteli i portów jachtowych, z wielkim
zapleczem handlowym, mieszkaniowym i turystycznym. Oczywiście stał się to
ośrodek wielkich inwestycji, a zarazem jedna z najdroższych i najbardziej
snobistycznych lokalizacji w Europie: nie chce mi się w to wierzyć, ale czytam,
że ceny domów w tej okolicy sięgają 300 000 €. Za metr kwadratowy… Główne
miejscowości, powstałe w ostatnich kilkudziesięciu latach według szczegółowego
planu urbanistycznego to Portisco, Capriccioli, Romazzino, Cala di Volpe, Golfo
Pevero, największe Porto Cervo i Cannigione.
Uważamy, że te atrakcje mamy zaliczone i jedziemy w kierunku następnej, jeszcze
modniejszej. To archipelag La Maddalena,
od 1994 r. w całości objęty ochroną jako park narodowy. Położony na samym
północno-wschodnim skraju Sardynii, w zasadzie już w cieśninie Bonifacio, jest
naturalnym łącznikiem między tą wyspą a Korsyką, odległą od najdalej na północ
wysuniętej wysepki archipelagu o niewiele ponad 7 km. Ogółem są w archipelagu 62
wyspy, ale tylko dwie – La Maddalena i Zacrera – są zamieszkałe.
Tę Maddalenę niejako wymyśliłem sobie, pisząc powieść o Marii Magdalenie i jej
podróży z Palestyny do Europy przez Morze Śródziemne. Łódź, którą – w mojej
książce – podróżowali
uchodźcy z okolic Jerozolimy, w czasie
sztormu rozbiła się, a oni schronili się na bezludnej wysepce, gdzie przy pomocy
ludzi z sąsiedniego lądu przezimowali, naprawili łódź i popłynęli dalej.
Wiedziałem, oczywiście, z mapy, że taka wyspa tu jest, ale nie miałem pojęcia
JAKA jest. Prawdę powiedziawszy, nie wiem tego dalej.

Archipelag, niezwykle urokliwy topograficznie i przyrodniczo, jest celem
licznych wycieczek, podejmowanych przeważnie z nadmorskiego Palau. Zwiedza się
zwykle tylko miasto La Maddalena, położone na zbudowanej w całości z granitu
wyspie o tej samej nazwie (ok. 20 km2, najwyższy punkt 145 m n.p.m.
stanowi wzgórze o wdzięcznej nazwie Guardia Vecchia, stara gwardia),
zamieszkałej głównie przez ludność pochodzenia korsykańskiego, która
przedostawała się tu w okresie neolitu lądem (niższy poziom morza pozwalał na
przejście suchą nogą przez dzisiejszą cieśninę Bonifacio), potem (w XVII w.)
zasiedlonej przez pasterzy korsykańskich. Jeszcze wcześniej, w XIII w. wyspa
była przedmiotem sporu między Pizą a Genuą, z uwagi na jej wartość strategiczną.
Doceniali to wielcy dowódcy, odwiedzający ją w późniejszych czasach (Korsykanin
Napoleon Bonaparte, brytyjski admirał Horatio Nelson, bojownik o zjednoczenie
Włoch Giuseppe Garibaldi), a pod koniec XIX w. powstała tu włoska wojskowa baza
morska, potem zmieniona w bazę NATO (na sąsiedniej wyspie Santo Stefano w latach
1972-2008 była baza sił morskich USA). W 1943 r. więziony był tu faszystowski
przywódca Włoch, Benito Mussolini. Od 1994 r. teren archipelagu w całości objęty
jest ochroną jako park narodowy.
Od XVI w. wyspa nazywana była Santa Maria Maddalena, co potem skrócono do La
Maddalena. Tę samą nazwę otrzymała główna miejscowość wyspy, powstała pod koniec
XVIII w. Znajduje się tu niewielkie muzeum marynarki wojennej i muzeum
diecezjalne, poświęcone bizantyjskiej sztuce sakralnej. W kilku miejscach na
wzgórzach znajdują się ruiny fortów z XVIII, XIX i XX w. W mieście La Maddalena
(ok. 12 000 mieszkańców stałych) życie koncentruje się wokół centralnego Piazza
Umberto I i głównej ulicy via Garibaldi, łączącej plac z portem. Największą
atrakcją wyspy jest droga widokowa, którą można objechać ją dookoła nad brzegiem
morza. Samochody przewożone są tu promami z miejscowości
Palau.
Ta nazwa jest dostojna i odnosi się do czasów aragońskiego podboju Sardynii:
palau po katalońsku znaczy pałac. Ale zorganizowana osada w tym
miejscu pochodzi dopiero z połowy XIX w., a oficjalne początki miasta datowane
są na rok 1875, kiedy to zbudowano tu pierwszy dom – własność Gian Domenico
Fresi-Zicchina. Jednak ludzie zamieszkiwali tu przynajmniej od czasów
przednuragijskich, o czym świadczą odkrywane w okolicy nuragi i groby
gigantów. Niektórzy historycy owych gigantów utożsamiają z opisanymi w
Odysei olbrzymimi ludożercami Lajstrygonami, a ową niegościnną krainę lokują
na północy Sardynii (czasem – na północy Sycylii). Lajstrygonowie według Homera
mimo swych kanibalskich obyczajów mieszkali w pałacach, więc może owa „pałacowa”
nazwa miejscowości to echo dawnych legend, albo po prostu odniesienie do
któregoś z pobliskich nuragów. Tę pierwszą hipotezę potwierdza też nazwa stolicy
Lajstrygonów – Telepyle, co znaczy odległe czy też dalekie Pylos.
A Pylos to była miejscowość na Pel
oponezie, nazywana Pałacem Nestora (choć samo
πυλος oznacza glinę).
Dziś głównym celem, dla jakiego ludzie przyjeżdżają do Palau jest turystyka w
rejonie archipelagu La Maddalena. Jednak i w samym mieście warto obejrzeć
ciekawą skałę (Capo d’Orso, głowa niedźwiedzia), usytuowaną 5 km na południowy
wschód od centrum miasta na nadmorskim wzgórzu (122 m), ukształtowaną w
kształcie niedźwiedzia przez erozję i na tyle charakterystyczną, że znalazła się
w herbie miasta (drugim elementem w herbie jest postać św. Jerzego, zabijającego
smoka). Kierując się w przeciwnym kierunku, na północny zachód, można dotrzeć
(ok. 2 km) do dawnej wojskowej twierdzy Monte Altura, zbudowanej w latach
1887-1899, a dziś stanowiącą doskonały punkt widokowy, skąd świetnie widać wyspy
Santo Stefano i La Maddalenę. Naturalnie na wybrzeżu koło Palau jest kilka
pięknych plaż, spośród których największa i najpiękniejsza jest piaszczysta
Isuledda, ciągnąca się na przestrzeni dwóch kilometrów, podzielona na kilka
części i zakończona malowniczym półwyspem o tej samej nazwie.
Długą, dość wąską drogą przez góry dojeżdżamy do sztucznego jezioro Coghinas, mijamy remontowany Most Diany, skąd mamy już tylko parę kilometrów do Domus de Resteblas. Pożegnalny wieczór przy niezłej pogodzie. W nocy przepięknie widać gwiazdy.
