Maciej Pinkwart
Sardynia punktowo
Domo de Resteblas - Capo Cacchia - Villa Romana (willa Sant’Imbenia) - Palmavera - Alghero - Anghelo Ruju - Sassari - Berchidda - Domo de Resteblas
24 czerwca 2024, poniedziałek.
Zaczyna się nowy tydzień. Dziś w planie jazda na zachód, w stronę morza.
Niespełna dwóch godzin potrzebujemy, żeby dojechać do malowniczego przylądka
Capo Caccia (przylądek polowań).
Budujące tę okolicę formacje skalne, pochodzące z czasów ery jurajskiej i czasów
kredy, składają się głównie z wapieni mezozoicznych, łatwo poddających się
działaniu wody, rozpuszczającej węglan wapnia. Stąd duża liczba jaskiń – znanych
i w pewien sposób wykorzystywanych od czasów prehistorycznych. Najpiękniejszą i
najbardziej znaną jest tu Grota Neptuna, odkryta przypadkowo 300 lat temu i od
tego czasu zachwy
cająca odwiedzających bogatą szatą naciekową, pięknymi
stalagmitami i stalaktytami, przeważnie zabarwionymi na brązowo, pomarańczowo i
różowo rozmaitymi tlenkami metali. Atrakcje są podświetlone elektrycznie.
Jaskinia ma ponad 4 km długości, ale zwiedza się tylko kilkaset metrów. Jedną z
atrakcji jest długie na 120 m słone jezioro, utworzone przez przeciekającą wodę
morską.
Jest tylko jedno „ale”. Żeby dostać się do groty, trzeba zejść z klifu po
schodach. Jest tych schodów 654. Powrót tą samą drogą, czyli ok. 120 m po
Escala del Cabirol, czyli po Kozich Schodach. Grota otwarta jest w godzinach
9.00-19.00, ale wejście jest tylko o każdej pełnej godzinie. Zwiedza się z
przewodnikiem. Przejście trasy trwa 30 minut. Obowiązuje, podobno, rezerwacja
wejścia na platformie Alghero Experience.
Żeby uniknąć Kozich Schodów, można wybrać się do groty drogą morską, wypływając
z Alghero lub z molo Cala Dragunara w Porto Conte. Rejs trwa 40 minut, ceny w
zależności od przewoźnika 15-20 €. W jedną stronę! Z powrotem jest drożej.
Wstęp jest płatny. Bilet normalny kosztuje 14 €, ulgowy (dzieci 7-14 lat,
mieszkańcy Alghero, grupy powyżej 25 osób) – 10 €. Wolny wstęp mają osoby z
niepełnosprawnościami i ich opiekunowie, dzieci powyżej 7 lat, nauczyciele grup
szkolnych i przewodnicy grup 25-osobowych. Bilet można kupić online lub
bezpośrednio w kasie na Capo Cacchia, przy wejściu na schody, albo przed
wejściem do groty.
Do atrakcji półwyspu należy też kilka innych grot (Grotta Verde, czyli zielona,
Grotta Pizzi e Ricami, grota koronek i haftów,
Grotta Nereo, czarna) oraz wysoka na 25 m latarnia morska, której jednak nie da
się zwiedzić, bo jest obiektem wojskowym. Z mojego punktu widzenia największą, a
może nawet jedyną atrakcją Capo Cacchi jest punkt widokowy Belvedere Foradada, z
pięknym widokiem na przepiękne wapienne klify półwyspu, wyspę Isola Foradada
oraz samotną skałę wystającą nieopodal z morza, nazywająca się nie wiedzieć
czemu Skała Goryla. Warto tu przypomnieć, że belvedere to nie siedziba
władzy, tylko miejsce, gdzie jest piękny (bel) widok (vedere).
Drogą lokalną SP 55 jedziemy wzdłuż zatoki Porto Conte, z widokiem na kolejny
półwysep – Punta Giglio. Teren należy do parku narodowego Porto Conte, z ciekawą
roślinnością leśną w niższych partiach i śródziemnomorską makią na wzgórzach.
Morze, zwykle tu spokojne i czyste, ma bogatą florę i faunę, złożoną z
rozmaitego rodzaju glonów, alg, gąbek, a nawet czerwonych koralowców. Nad
drzewami przelatują burzyki i sokoły wędrowne, na łąkach można wypatrzeć
kuropatwę sardyńską, w lasach kryją się dziki. Zatrzymujemy się na parkingu koło
ogrodzonego terenu, gdzie znajduje się zabytkowa rzymska willa -
Villa Romana.
Słowo „willa” dziś oznacza u nas po prostu wolnostojący dom, zwykle kilku-,
kilkunastopokojowy, raczej w mieście niż na wsi, często otoczony ogrodem, będący
własnością kogoś bogatego, bo wystawienie i utrzymanie willi jest dość
kosztowne. Ale w czasach rzymskich wille to były spore rezydencje, albo
podmiejskie (villa urbana), do których można było dotrzeć szybko z
miejsca stałego pobytu po to, by spędzić tam dzień, czy dwa i odetchnąć świeżym
powietrzem, albo wiejskie (villa rustica), gdzie na stałe mieszkała
służba, gdzie prowadzono własne gospodarstwo rolne i przede wszystkim, gdzie
przyjeżdżano na dłuższy pobyt, zwykle na lato, kiedy to w mieście było trudno
wytrzymać z gorąca. Te właśnie wille wiejskie były sporymi rezydencjami,
składającymi się z wielu pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych, były
sytuowane w miejscach pięknych widokowo i przyrodniczo, w dodatku zwykle były
wyposażone w piękne ogrody, fontanny, rzeźby i tp. Pobyt w takim miejscu to był
wyjazd na wilegiaturę, wypoczynek na łonie natury.
Przed nami rzymska willa (Villa Romana) Sant’Imbenia. Nazwa z pewnością nie
pochodzi z czasów rzymskich, bo odnosi się do świętej Imbenii, męczennicy z
Sardynii, która poniosła śmierć w czasach cesarza Dioklecjana, III-IV w. n.e.
Tymczasem rezydencja, przed którą stoimy (dokładniej: przed ogrodzeniem,
obejmującym niemal całe wzgórze nadmorskie) powstała na przełomie I w. p.n.e. i
I w. n.e. Jest to niewątpliwie villa rusticana. Składała się z części
gospodarczej, w której hodowano zwierzęta i uprawiano warzywa, owoce i kwiaty
oraz z części mieszkalnej, która znajdowała się w pobliżu morskiego brzegu.
Dotąd odkryto ponad pięćdziesiąt pomieszczeń, zgrupowanych wokół rozległego
dziedzińca. Nie wiemy nic o właścicielach willi – poza tym, że niewątpliwie byli
ludźmi więcej niż zamożnymi, o czym świadczą mozaiki podłogowe, marmurowe
zdobienia, dekoracje stiukowe i kolorowe freski. Willę rozbudowywano do III w.
n.e., potem sporadycznie zamieszkiwano w niej do połowy VII w., kiedy to popadła
w ruinę. Dziś nie wygląda to specjalnie okazale, bo z większości pomieszczeń
zostały tylko fragmenty murów.
Willa składała się z dwóch pięter mieszkalnych, tarasów z widokiem na morze, z
sypialniami, jadalniami, łazienkami, toaletami i pokojami dla służby.
Prawdopodobnie na terenie ogrodów znajdowały się również zbiorniki do hodowli
ryb morskich. Główny budynek został zbudowany z marmurów pochodzących z Azji
Mniejszej, Egiptu, Grecji i Italii. Teren obsadzono palmami. Wszystko wskazuje
na to, że posiadłość należała do wysoko postawionego urzędnika, przedstawiciela
rządzącej arystokracji, może nawet gubernatora prowincji. Jest to jedyny tego
rodzaju zabytek w całej Sardynii.
Na terenie willi Sant’Imbenia nadal trwają prace archeologiczne i dostępna jest
ona w ograniczonym stopniu. Otwarte od czwartku do niedzieli w godzinach
9.30-16.00 (z przerwą 13.00-14.00), bilet normalny 9 €, ulgowy 7 €.
Objeżdżamy dookoła zatokę Porto Conte i po siedmiu kilometrach docieramy do
wioski nuragicznej Palmavera. Osada
składa się z dwóch wież i około pięćdziesięciu okrągłych, zbudowanych z kamienia
chat
mieszkalnych (tyle odkryto do tej pory – najprawdopodobniej było ich około
dwustu). Główną wieżę wybudowano pierwotnie z wapieni w XV-XIV w. p.n.e.
Centralne pomieszczenie przykryte jest tolosem. Drugą wieżę wybudowano w IX w.
p.n.e. i połączono ją korytarzem ze starszym nuragiem, który w tym samym czasie
odremontowano i uzupełniono braki w materiale kamiennym płytami piaskowca.
Powstała też wówczas największa chata, nazywana dziś chatą spotkań, lub
pomieszczeniem konferencyjnym, z czymś w rodzaju okrągłego tronu dla wodza, a
może szamana, umieszczonym w niewielkiej niszy, z oparciem na głowę. W centrum,
na okrągłym ołtarzu znajduje się wykonany z piaskowca model nuragu,
najprawdopodobniej o charakterze kultowym (tutaj kopia – oryginał w Muzeum
Archeologicznym im. G.A. Sanny w Sassari).
Kolejny remont przeprowadzili nuragijczycy w IX-VIII w. p.n.e., dobudowując
wokół wież mur zewnętrzny z czterema chatami-strażnicami. Na jednym z
dziedzińców zbudowano ciekawą konstrukcję, nazywaną dziś silosem (ale nie
wiadomo, co w nim było przechowywane – jeśli było). Jest to okrąg, złożony z
sześciu obrobionych kamieni, co w sumie przypomina wielką, szarą pizzę. Ale już
w tym samym VIII w. wieś została zniszczona przez pożar i porzucona. Odwiedzali
ją potem, zapewne jako ciekawy obiekt z przeszłości, Kartagińczycy i Rzymianie,
pozostawiając artefakty ze swoich epok (przeważnie ceramikę).
Czynne codziennie w godz. 10.00-19.00, wstęp 5 €. Można też kupić za 8 € bilet
łączony, do Palmavery i do pobliskiej nekropoli Anghelu Ruju. Zwiedzanie
indywidualne, ale można wypożyczyć audioprzewodnik (włoski, angielski, francuski
i niemiecki). Przy kasie bar i stoisko z wydawnictwami.
Minęło południe, ale strasznego upału nie ma. Objeżdżamy dookoła zatokę Rada
d’Alghero i zatrzymujemy się w centrum miasta o tej samej nazwie, koło głównego
portu.
Alghero to jedno z największych
miast północno-zachodniej Sardynii – mieszka tu około 42 tysięcy osób. Nazwa
oczywiście kojarzy się nam przede wszystkim z Algierem, miastem stołecznym
położonej po przeciwnej stronie Morza Śródziemnego Algierii, ale to tylko
pozorna zbieżność: najprawdopodobniej etymologia nazwy wywodzi się od słowa
aliga, wodorosty i sardyńskiego S’Alghero, miasto wodorostów. Ale
najbardziej charakterystycznym morskim motywem jest tu (umieszczona nawet w
herbie miasta) gałązka różowego koralowca: Alghero uważa się za stolicę Riwiery
Koralowej, gdzie od wieków eksploatuje się i wykorzystuje gospodarczo obficie tu
rosnące koralowce.
Teren ten zamieszkały był już od wczesnego neolitu (6000-5000 lat p.n.e.), a
najstarsze ślady bytności człowieka odnaleziono we wspominanej wcześniej
położonej w pobliżu Jaskini Zielonej. Potem osadnictwo rozwijało się przez
wszystkie okresy, zarówno w czasach kultury Ozieri, jak i w czasach nuragijskich,
fenickich, kartagińskich i rzymskich. Samo miasto powstało w XII wieku za sprawą
genueńskiej arystokratycznej rodziny Doriów. Do rozwoju Alghero przyczyniło się
jego strategiczne położenie, dogodne warunki dla funkcjonowania portu i obecność
łatwo dostępnych słodkich wód podziemnych, co umożliwiało m.in. wyposażenie
wielu prywatnych domów we własne studnie. W czasie nieustannych konfliktów Genui
z konkurencyjną Pizą Alghero w 1283 roku na rok przeszło we władanie Pizańczyków,
potem Doriowie odzyskali nad nim władzę. W 1350 roku Piotr IV Aragoński stworzył
z polecenia papieża podległe mu Królestwo Sardynii, ale jeszcze przez trzy lata
trwały walki o Alghero, którego
Genueńczycy nie chcieli oddać. Walki o dominację
nad miastem trwały ze zmiennym szczęściem do końca 1354 r., kiedy to w drodze
dyplomatycznej Piotr IV odzyskał kontrolę nad miastem, pierwotną ludność
sardyńsko-genueńską wysiedlił jako niewolników na Półwysep Iberyjski i na
Baleary, a w ich miejsce sprowadził osadników z Katalonii. Od tamtego czasu
znaczna część (dziś: 22,4 %) ludności posługuje się lokalną odmianą języka
katalońskiego, w herbie miasta i fladze widnieją żółto-czerwone kolory
Katalonii, a samo Alghero z dużą przesadą nazywa się małą Barceloną. Ale
związki z Toskanią istniały dalej – w historii Alghero podkreśla się i to, że
interesował się nim słynny autor Dekameronu, Giovanni Boccacio, jednakże
związki te były nie literackie, a handlowe: transakcje typu eksport – import z
1355 r. pozwoliły pisarzowi na godne przeżycie następnych lat. Dziś związki z
Katalonią mają wyłącznie charakter historyczny, a Alghero jest ważnym ośrodkiem
kultury włoskiej. Działa tu filia uniwersytetu Sassari (które jest stolicą
północno-zachodniej Sardynii) z wydziałami architektury, urbanistyki i
wzornictwa przemysłowego. Jest tu także szkoła języka i kultury włoskiej dla
cudzoziemców.
Włóczymy się po okolicach portu. Uliczki wąskie, średniowiecze pełną gębą. Ale
miasto żyje nie tylko przeszłością. Na mnie jak zwykle ogromne wrażenie robi
port, z mnóstwem jachtów i skromnych łodzi rybackich, ale i z nabrzeżem podobnym
do wszystkie nabrzeża świata, ale zarazem przypominającym o tym, jak często
Alghero musiało się bronić przed piratami, przed Hiszpanami gdy było toskańskie,
przez Pizańczykami, gdy było katalońskie, przed aliantami, gdy było włoskie…
Wzruszającymi pamiątkami przeszłości są, archaiczne dziś, ale kiedyś
śmiercionośne katapulty do wyrzucania wielkich kamiennych kul, które miały za
zadanie niszczyć wpływające do zatoki statki wroga. Mury obronne miasta zaczęli
budować w XIII w. Genueńczycy, a rozbudował je król aragoński Ferdynand II
Katolicki w XVI w. W murach znajduje się siedem wież i trzy forty obronne.
Największym zabytkiem sakralnym Alghero jest wybudowana w stylu późnego gotyku
katalońskiego katedra Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny z XVI
wieku, stojąca przy Placu Katedralnym (Piazza Duomo) w centrum starego miasta,
niespełna 100 m od nabrzeża portowego. Budynek ma przeszło 35 m długości,
dodatkowo na południe od absydy usytuowana jest wolno stojąca ośmioboczna
pięciokondygnacyjna gotycka dzwonnica, zwieńczona popularną w Katalonii iglicą w
kształcie stromej piramidy, pokrytą polichromowaną majoliką. Podstawa dzwonnicy
połączona jest z absydą kunsztownie zdobionym portalem.
Budowę katedry rozpoczęto prawdopodobnie w 1530 r., a oddano do celów
liturgicznych w 1593 r., choć budowa jeszcze trwała. Świątynia ma trzy nawy
oddzielone wielkimi klasycystycznymi kolumnami i filarami. W nawach bocznych
znajduje się sześć kaplic bocznych (po trzy z każdej strony), dwie najbliższe
wejścia nakryte są kopułami. Ośmioboczną kopułą na wysokim bębnie okiennym
nakryte jest też prezbiterium. Pięć kaplic znajduje się w wielobocznej absydzie.
W kaplicach, a także w różnych innych miejscach katedry znajdują się cenne
dzieła sztuki miejscowego pochodzenia. Ołtarz główny, poświęcony Marii Pannie
oraz pięknie rzeźbiona ambona są dziełem genueńczyka Giuseppe Massettiego i
zostały wykonane w latach 1723-1730 r. Stopni, prowadzących do ołtarza, pilnują
pięknie wyrzeźbione marmurowe lwy. Ambonę zdobią sceny z Nowego Testamentu.
W XVIII w. kościół został przebudowany w stylu późnorenesansowym, zaś obecną
neoklasycystyczną fasadę, której trójkątny tympanon wsparty jest na czterech
doryckich kolumnach, zbudowano w 1862 r.
Dwieście metrów dalej na południe, przy Largo San Francesco, znajduje się równie
charakterystyczny dla architektury Alghero barokowy kościół św. Michała
Archanioła, który jest patronem miasta. Świątynię zbudowano w obrębie
fortyfikacji miejskich, w miejscu pochodzącej z drugiej połowy XIV w. wieży
obronnej San Michele. W 1585 roku w miejscu tym istniał już kościół, a jego
obecny kształt pochodzi z lat 1661-1675. Budynek wzniesiono według projektu
liguryjskiego architekta Domenica Spotorno. Niespecjalnie efektowna fasada
ozdobiona jest rzeźbą przedstawiającą Zwiastowanie (Matka Boża i patron
świątyni) i powyżej symbolem Ducha Świętego. Kościół stoi przy ciasnej uliczce,
przy zatłoczonym parkingu i dopiero trzeba odejść w którąś z bocznych uliczek,
by zobaczyć jego najpiękniejszą część – wysoką kopułę na ośmiobocznym bębnie, z
również ośmioboczną latarnią, także zwieńczoną kopułką. Obie te kopuły pokryte
są przepiękną, polichromowaną majoliką, zaprojektowaną w połowie XX w. przez
sardyńskich malarzy Antonia Simona Mossa i Filippa Figari.
Kościół jest jednonawowy, nakryty sklepieniem kolebkowym, podtrzymywanym przez
kolumny korynckie. W każdej bocznej ścianie znajdują się po trzy głębokie
kaplice z własnymi ołtarzami (najpiękniejsze poświęcone są Madonnie z Valverde
(obraz z 1652 r.), św. Ignacemu Loyoli z ołtarzem z 1678 r. i św. Franciszkowi
Ksaweremu z dekoracjami z początków XVII w. Kult świętych jezuitów bierze się
stąd, że kościół ten był kościołem pozostającym w gestii tego zakonu.
Obok (Via Carlo Alberto 72) znajduje się siedziba Muzeum Archeologicznego,
Czynne codziennie, w poniedziałki 10.30-13.00, wtorki, środy 10.30-13.00,
czwartki 17.30-20.00, piątki, soboty i niedziele 10.30-13.00 i 17.30-20.00,
wstęp 5 €, bilet ulgowy 4 € (mieszkańcy Alghero, młodzież szkolna i studencka,
grupy). Muzeum, otwarte w 2016 r. mieści się w XV-wiecznym budynku, będącym
niegdyś częścią gospodarczą kościoła jezuitów, potem znajdowało się tu
więzienie, wreszcie sala gimnastyczna, szkoła szermierki i klub bokserski.
Ekspozycja muzealna, zajmująca dwa piętra budynku pokazuje chronologicznie
prehistorię i historię miasta i okolic, ukazane z trzech perspektyw: morza,
terenów zamieszkiwanych przez ludzi, obiektów kultu.
Nieco dalej na zachód, przy Via 20 Settembre 7 mieści się niewielkie, ale bardzo
ciekawe i oryginalne Muzeum Korali, czynne w tych samych dniach i godzinach co
Muzeum Archeologiczne, wstęp 5 i 4 €. Ekspozycja ulokowana jest w
jednopiętrowej, liczącej 230 m2 secesyjnej willi Constantino,
zbudowanej w 1927 r. poza ówczesnymi granicami miasta przez doktora Nunzio
Constantino, na potrzeby domu rodzinnego i małej kliniki medycznej. Gałęzie
miejscowych czerwonych koralowców (Corallium Rubrum) i rozmaite kompozycje z
korali wypełniają zarówno ogród, jak i wnętrze domu. Obfitość korali w morzu
koło Alghero i wykorzystywanie ich zarówno w wyrobach jubilerskich i
dekoracyjnych oraz biżuterii, a także przez długie lata w farmakopei stały się
jednym ze źródeł dochodów mieszkańców miasta, a koral – dziś wiemy, że to
element świata zwierzęcego, ale kiedyś uważany za roślinę – stał się elementem
herbu Alghero, nadanego w 1355 r. przez króla Piotra IV Aragońskiego. W salach
wystawowych, poza prezentacją biologii Corallium Rubrum i wyrobami historycznymi
z koralowca, eksponowane są także dzieła uczniów i absolwentów działającego tu
Istituto Statale d’Arte Francesco Costantino (Liceum artystyczne im. F.
Costantina). Jest to jedyna na Sardynii szkoła specjalizująca się w artystycznym
rzemiośle koralowym.
W upalny dzień miło jest ochłodzić się we wnętrzach kościołów i muzeów, jednak i
na bulwarze nadmorski
m wieje przyjemny wiatr. Dziś zresztą jest dość chłodno.
Wąskimi uliczkami starówki, gdzie niekiedy nad jezdnią, z trudem mieszczącą
jeden samochód, domy połączone są utrzymującymi ich stabilność łukami,
dochodzimy z powrotem do nabrzeża. Spacerujemy wzdłuż fortyfikacji. Wysokie mury
miejskie, wzmocnione solidnymi przyporami kamiennymi, rozbudowywane były od XII
do XVI wieku – z tamtych czasów do dziś przetrwało 70 % fortyfikacji.
Umieszczone w murach bastiony morskie noszą imiona wielkich podróżników i ludzi
morza – Krzysztofa Kolumba, Antonia Pigafetty, Ferdynanda Magellana, Marka Polo
i – trochę nieoczekiwania w tym towarzystwie – Maddaleny, niewątpliwie
św. Marii Magdaleny. Maddalena patronuje również jednej z wież miejskich,
choć tablica na niej umieszczona upamiętnia współtwórcę państwa włoskiego,
Giuseppe Garibaldiego, który był w Alghero w 1855 r. Alghero upamiętnia także
innego mieszkańca masowej wyobraźni, autora Małego Księcia – Antoine’a de
Saint-Exupery’ego, który 10 maja 1944 roku przyleciał tu samolotem i do lipca
tego samego roku mieszkał w willi nad zatoką Porto Conte i pisał tam
m.in. swoją
powieść Twierdza i artykuł List do Amerykanina. Pod koniec lipca
powrócił na Korsykę i 31 lipca 1944 odleciał samolotem patrolowym w kierunku
Lyonu. W czasie lotu jego maszyna została najprawdopodobniej zestrzelona. Jego
ciała nie odnaleziono. Dziś w willi z malowniczą wieżą, gdzie mieszkał koło Alghero znajduje się niewielkie muzeum pisarza-lotnika, czynne codziennie z
wyjątkiem poniedziałków w godzinach 10.00-13.00 i 15.30-19.00, bilety w cenie 9
€. Szczegóły biograficzne, przede wszystkim ukazujące związki Exupery’ego z
Sardynią, osobna sala poświęcona Małemu Księciu, sklep z pamiątkami.
Muzeum prowadzone jest przez fundację założoną przez spadkobierców –
siostrzeńców pisarza.
Główne wejście do miasta od strony morza prowadziło przez Wieżę Portową, Torre
di Porta Terra, ufundowaną w XIII wieku w znacznej mierze przez miejscową
społeczność żydowską, stąd często nazywana Wieżą Żydowską. Notabene, do końca XV
w. Żydzi cieszyli się tu znacznymi swobodami handlowymi i religijnymi, a ich
pozycja w mieście była istotna. Jednak kiedy w 1492 roku Ich Katolickie Moście
Izabela Kastylijska i Ferdynand II Aragoński wydali tzw. Dekret z Alhambry,
nakazujący wszystkim Żydom opuszczenie ziem będących pod ich władaniem,
deportacji ulegli i poważani dotąd Żydzi sardyńscy – z wyjątkiem najbogatszej
rodziny Carcassonna, którzy woleli konwersję na katolicyzm niż wygnanie z
ojczyzny.
Nabrzeżem, pełnym turystów, ale i lokalsów, łowiących z brzegu ryby,
wracamy do samochodu i lokalną drogą S-42 jedziemy na północ, by po niespełna
dziesięciu kilometrach i dwudziestu minutach dotrzeć do nekropoli
Anghelo Ruju. Obiekt jest czynny codziennie
od 10.00 do 19.00, wstęp płatny 5 € (bilet łączony Anghelo Ruju + Nurag
Palmavera – 8 €).
To jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Sardynii, a zarazem
jeden z większych i najstarszych kompleksów sztucznych jaskiń, wykorzystywanych
przez ludzi w okresie od 4200 do 1800 r. p.n.e. Odkryto go przypadkiem w 1903 r.
i do tej pory stwierdzono istnienie tu 38 domus de janas, usytuowanych na
niewielkim pagórku, w pobliżu rzeczki Rio Filibartu. Groby wyryto w wapieniu i
piaskowcu przy pomocy prymitywnych narzędzi kamiennych – starsze jako proste
pionowe studnie, młodsze jako grobowce zaopatrzone w schodzące w głąb ziemi
korytarze (podobne do późniejszych greckich dromosów),
rozszerzające się
na końcu w kształt litery „T”, niekiedy mające po kilka pomieszczeń grzebalnych.
Część grobów jest ozdobiona elementami architektonicznymi, mającymi przypominać
fragmenty domów żyjących – ślepe okna i drzwi, filary, nadproża, płaskorzeźby
sufitowe, udające drewniane belki, ozdoby w kształcie rogów byka itd. W
niektórych grobowcach są osobne pomieszczenia, mogące służyć do odprawiania
rytuałów pogrzebowych. W domus de janas grzebano od dwóch do nawet
trzydziestu osobników, niekiedy w różnych epokach „dokładając” zmarłych do
istniejących wcześniej szkieletów.
Ale prawdę powiedziawszy, niewiele wiemy o starosardyńskich obyczajach
pogrzebowych – tym bardziej, że jak pokazuje ta nekropola obejmowały one
niewyobrażalny dla nas okres. W Anghelo Ruju udało się odtworzyć niektóre
z nich. Większość zwłok układano na wznak lub w pozycji embrionalnej, niektóre
na gipsowych łożach, inne na rumoszu skalnym. Kilkakrotnie stwierdzono pochówek
zwłok częściowo spalonych. Zwykle zmarłych chowano razem z przedmiotami
codziennego użytku – bronią, sprzętami domowymi, ozdobami, amuletami i ceramiką,
w której być może były ofiary dla bóstw. Te zaś najczęściej były reprezentowane
przez Boginię Matkę (figurki z wyeksponowanymi cechami płciowymi) i Świętego
Byka, najczęściej w postaci płaskorzeźb, przedstawiających same rogi.
Zwiedza się samodzielnie, według wyznaczonej kolejności, część z grobów ma
tabliczki informacyjne i rysunkowe schematy pierwotnego układu.
Zrobiło się późne popołudnie i mamy już na dziś dość zwiedzania starożytności.
Kierujemy się na wschód, wracając do naszych pieleszy. Jeszcze po drodze omijamy
centrum Sassari, stolicy prowincji
północnej, największej na całej wyspie. Prowincja obejmuje prawie 7700 km2
i ma 472 566 mieszkańców. Samo Sassari to wielkie miasto, drugie po Cagliari pod
względem liczby ludności: w miejskiej gminie mieszka przeszło 120 tysięcy osób.
Jest to zarazem największe spośród miast położonych w centrum wyspy, oddalone o
11 kilometrów od wybrzeża, leżące na wyżynie 225 m n.p.m.
Nazwa może wywodzić się ze starosardyńskiego, gdzie sássari miało
oznaczać kamyki, otoczaki rzeczne. Rzeczywiście, w okolicy cieków wodnych nie
brakuje i etymologia wydaje się prawdopodobna. Terytorium obecnego miasta i jego
najbliższych okolic było miejscem osadnictwa już w okresach przednuragijskich, a
wiek niektórych osad szacuje się na ponad 3000 lat p.n.e. Jak wiemy, w miejscu
dzisiejszego Sassari już we wczesnym średniowieczu zaczęła się osiedlać ludność
miejscowości nadmorskich (jak dzisiejsze Porto Torres), gnębiona przez napady
piratów. Nazwa pojawia się po raz pierwszy w dokumentach z 1131 roku, w których
wspomina się o niejakim Jordim z Sassaro. W 1135 roku pisze się już o tutejszym
kościele San Nikolai. W 1323 roku, gdy wojska aragońskie pojawiły się na wyspie,
delegacja burżuazji liczącego wówczas już 10 000 mieszkańców Sassari zwróciła
się do władców Aragonii z ofertą wejścia w skład tworzącego się wówczas
królestwa Sardynii (prawa królewskiego miasta Sassari otrzymało w 1331 r.), co
jednak wywołało liczne bunty miejscowej ludności, odrzucającej konieczność
podporządkowania się nowej władzy. Sytuacja znormalizowała się dopiero w XVI
wieku, od kiedy rozpoczął się intensywny rozwój gospodarczy kulturowy i naukowy.
W 1562 roku jezuici założyli tu otwarte studium, które po kilku latach, m.in.
dzięki prywatnym dotacjom urzędników aragońskich i włoskich przekształciło się w
pierwszy na Sardynii uniwersytet. Od tego też czasu datuje się rywalizacja o
prymat ze stolicą Sardynii południowej – a wkrótce całej wyspy – miastem
Cagliari. Z Sassari pochodził czwarty prezydent Republiki Włoskiej Antonio Segni
(sprawował urząd zaledwie przez dwa lata, 1962-1964), a także ósmy prezydent,
wybitny polityk europejski Francesco Cossiga (1985-1992, potem dożywotni
senator).
Głównym kościołem Sassari jest katedra pod wezwaniem św. Mikołaja z Miry,
stojąca w centrum miasta przy placu katedralnym (Piazza del Duomo), istniejąca
już w XII wieku, ale zbudowana na fundamentach wcześniejszych świątyń –
pogańskiej, rzymskiej i wczesnochrześcijańskiej (pozostałości widoczne pod
absydą i w lewym transepcie). Przebudowany w XIII w. w stylu romańskim przez
architektów z Pizy, w XV-XVI w. odrestaurowany w stylu gotyku katalońskiego, z
okazji przeniesienia tu z Porto Torres siedziby biskupiej w 1441 r. W XVII i
XVIII w. zmieniono fasadę katedry, nadając jej istniejący do dziś kształt
barokowy. Licząca 30 metrów, jest najwyższą fasadą kościoła na Sardynii. W
najwyższej części fasady znajduje się posąg przedstawiający patrona kościoła,
św. Mikołaja.
Jedyną widoczną pozostałością romańską z początków kościoła jest stojąca po
lewej (północnej) stronie wysoka dzwonnica o kwadratowej podstawie z romańskimi
oknami, na której posadowiona jest ośmioboczna wieżyczka na dzwony, dobudowana w
XVIII wieku. Niektóre z rzygaczy wystających ze ścian katedry pochodzą z
gotyckiej przebudowy w XV i XVI w. Środkowa część świątyni przykryta jest
półkolistą kopułą.
Kościół ma prawie 60 m długości, jest jednonawowy, wnętrze podzielone jest
ostrołukami na dwa przęsła (w XVIII w. rozebrano pierwsze, które było nie dość
stabilne), gotyckie sklepienia krzyżowe i żebra pochodzą z II połowy XV w.
Wnętrze otacza osiem kaplic bocznych. Marmurowa ambona w stylu
neoklasycystycznym jest dziełem rzeźbiarza Giuseppe Gagginiego z 1840 r. W
marmurowym klasycystycznym ołtarzu głównym z 1690 r. znajduje się cenne
malowidło Madonny del Bosco z XIV w., ze szkoły sieneńskiej.
Około 1330 r. władze aragońskie wybudowały w Sassari zamek, mający pomieścić
garnizon wojskowy, niezbędny dla ciągle wybuchających tu buntów. Twierdza była
zbudowana na planie pięciokąta z wieżami w narożnikach i jedną w fasadzie, którędy
wchodziło się na dziedziniec. Zamek otoczony był fosą i barbakanem. Po latach
służył jako więzienie, była tu także siedziba inkwizycji. W 1877 r. decyzją
lewicowej rady miejskiej, postanowiono zburzyć zamek, będący symbolem represji,
obcego ucisku i obskurantyzmu religijnego. Jednak w początkach XXI w. odkopano
część fundamentów, parteru i fasady wejściowej. Po wstępnych zabiegach
renowacyjnych i zabezpieczających, ruiny udostępniono do zwiedzania.
Ocalały również pozostałości fortyfikacji miejskich, budowanych głównie w XIII
wieku najpierw przez Pizańczyków, potem Genueńczyków, a ostateczny kształt
nadały im władze aragońskie. Mury obronne miały ok. 2,5 km długości, były
wyposażone w 36 kwadratowych baszt i jedną okrągłą, a do miasta można było wejść
przez cztery bramy. W XIX wieku, w związku z rozbudową domów mieszkalnych, część
murów z
burzono. Do dziś pozostało ok. dwustu metrów murów i sześć baszt.
Najważniejszym muzeum Sassari, zarazem jednym z najważniejszych na Sardynii jest
Narodowe Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne im. Giovanniego Antonia Sanny,
mieszczące się przy via Roma 64, czynne codziennie z wyjątkiem poniedziałków w
godz. 9.00-20.00, w niedzielę 9.00-14.00, wstęp 3 €, ulgowy 1,50 €. Muzeum
powstało w 1931 r. na mocy dekretu królewskiego, a jego początkiem stała się
darowizna 250 dzieł sztuki i obiektów archeologicznych, przekazana na rzecz
nowej placówki przez spadkobierców G.A. Sanny – XIX-wiecznego przedsiębiorcy,
polityka i kolekcjonera. W muzeum obecnie są dwa działy – archeologiczny, gdzie
znajdują się oryginały znalezisk ukazujących historię północnej Sardynii od
paleolitu (m.in. obiekty znalezione w Monte d’Accoddi, ukazane w osobnej sali)
po czasy niemal współczesne oraz etnograficzny. Dzieła sztuki, początkowo także
stanowiące część kolekcji, w 2010 r. zostały przekazane do Narodowej Galerii
Sztuki, mieszczącej się przy Piazza Santa Caterina, czynne codziennie z
wyjątkiem poniedziałków oraz drugiej i czwartej niedzieli w miesiącu, od wtorku
do soboty oraz w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca w godz. 9.00-18.00, wstęp
4 €, ulgowy 2 €.
Współczesne Sassari chlubi się uniwersytetem o tradycji wywodzącej się z 1562
r., z kilkunastoma wydziałami: prawa, medycyny, weterynarii i rolnictwa,
architektury i urbanistyki, chemii i farmacji, nauk ekonomicznych, nauk
humanistycznych i społecznych, historii i edukacji oraz dziennikarstwa.
Dysponuje też kilkunastoma bibliotekami, ogólnymi i specjalistycznymi.
W Sassari jest także Akademia Sztuk Pięknych, Szkoła Teatralna i Konserwatorium
Muzyczne, dziesięć szkół średnich, dwadzieścia muzeów i sześć teatrów, w tym
muzyczny Teatro Verdi. Wśród wielu cyklicznych imprez kulturalnych szczególnie
ceniony są Sardinia Film Festival – międzynarodowy konkurs filmów
krótkometrażowych oraz Scrivere in Jazz – kompozytorski konkurs muzyki
jazzowej.
Późnym popołudniem dojeżdżamy do
Berchiddy,
niedaleko której mieszkamy. Postanawiamy, że skoro jesteśmy mimo wszystko we
Włoszech nie możemy nie pójść na kolację do pizzerii. W Berchiddzie też robimy
zakupy spożywcze. Ale nie podoba mi się tu, bo miasteczko jest położone na
zboczach masywu Monte Acuto, co znaczy ostra, stroma góra – no i czuję to na
każdym kroku. Tutaj bardziej niż w Zakopanem czuję, że wszędzie się idzie pod
górę. Berchidda leży na wysokości 300 m n.p.m., od północy wznosi się nad nią
granitowe pasmo górskie Limbara, sięgające do 1362 m. Klimat jest ostry i jak na
rejon śródziemnomorski dość chłodny: średnia temperatura wynosi tu 15 stopni.
Jest wilgotno i często są mgły, do czego przyczynia się położone w pobliżu
sztuczne jezioro Coghinas, utworzone w 1927 r. przez spiętrzenie wody na rzece o
tej samej nazwie. Jezioro ma prawie 18 km2 powierzchni i największą
głębokość 50 m.
Okolica była zamieszkana przynajmniej od neolitu, o czym świadczą liczne, mocno
już zrujnowane nuragi, domus de janas i dolmeny, istniejące wokół miasta.
W średniowieczu wybudowano tu zamek Monteacuto, zarządzany przez władze judykatu
i Kościół, a w 1259 r. – przez genueńskich magnatów z rodziny Doria, potem o
zamek i miasto ze zmiennym szczęściem walczyły siły miejscowe z napastnikami z
Aragonii, którzy w końcu odnieśli zwycięstwo: w 1420 r. Berchidda przeszła w
ręce Hiszp
anów, którzy uczynili z niej lenno księstwa Monte Acuto. Do XVII w.
centrum miejscowości znajdowało się dalej na północ, na zboczach Monte Ruinas,
skupione wokół kościoła pod wezwaniem ówczesnego patrona Berchiddy, św. Sykstusa
(San Sisto). W 1652 r. ludność została zdziesiątkowana przez epidemię dżumy,
modły do patrona nie pomogły, więc mieszkańcy porzucili dotychczasowe miejsce i
przenieśli się niżej, kościół św. Sykstusa został rozebrany, a z uzyskanego w
ten sposób materiału zbudowano nową świątynię, dedykując ją św. Sebastianowi,
będącemu obrońcą przed zarazami. Miejscowa legenda głosi, że nowy kościół
powstał dokładnie w miejscu, w którym zatrzymały się woły niosące figurę
świętego Sebastiana, który widać już wcześniej zdetronizował Sykstusa.
Miasto pozostawało w prywatnych rękach do 1839 r., kiedy to zostało wykupione
przez władze włoskie i stało się autonomiczną gminą.
W Berchiddzie mieszka zaledwie 2,5 tysiąca osób, choć jest to ważny węzeł
komunikacyjny między Olbią a Porto Torres. Miasto jest też gospodarzem ważnego
międzynarodowego festiwalu Time in Jazz, który z inicjatywy urodzonego
tutaj wybitnego trębacza jazzowego Paola Fresu (ur. 1961) odbywa się od 1988 w
mieście (główne koncerty na Piazza del Popolo) i jego okolicach. Impreza z
udziałem włoskich i międzynarodowych muzyków trwa tydzień, przeważnie między 9 a
16 sierpnia. Towarzyszą jej wydarzenia kulturalne z różnych dziedzin – wystawy,
pokazy filmowe i teatralne, spotkania literackie. Koncerty na Piazza del Popolo
są płatne, a rozproszone wydarzenia muzyczne, organizowane w okolicy – darmowe.
W centrum miasta, przy Piazza del Popolo, znajdują się obok siebie dwa kościoły:
parafialny pod wezwaniem św. Sebastiana Męczennika i mniejszy pod wezwaniem
Matki Bożej Różańcowej. Oba postawiono tu w XVII wieku. Niegdyś w pobliżu była
jeszcze trzecia świątynia – św. Krzyża, ale ten kościół zost
Pierwotny kościół św. Sebastiana został w 1976 roku rozebrany, a w jego miejscu
wybudowano nowoczesną świątynię, zachowując niektóre dawne elementy. Jest tu
m.in. cenny XVIII wieczny drewniany ołtarz. Nad głównym ołtarzem, w trzech
niszach znajdują się figury – św. Sebastiana z lewej strony, św. Łucji (współpatronki
kościoła) z prawej, a między nimi posąg Chrystusa Zmartwychwstałego. Nad nimi
wyobrażenie Boga Ojca, a w centrum – Krzyż Maltański. Do kościoła przylega
wysoka dzwonnica. W pierwszą niedzielę września parafia organizuje uroczysty
odpust – święto Bartłomieja i Łucji, kościelnych patronów miasta.
Po lewej stronie kościoła św. Sebastiana znajduje się kościół Matki Bożej
Różańcowej, który mimo licznych działań remontowych i konserwatorskich, zachował
większość pierwotnych elementów z XVII w. Jest tu kilka rzeźb i dzwonów ze
starego kościoła oraz stary krucyfiks, ceremonialnie obnoszony w procesji w
czasie Wielkiego Tygodnia. Skromna kamienna fasada i niewielka sygnaturka mocno
kontrastują z nowoczesną sylwetką sąsiedniej świątyni.
Warto dodać, że w pobliżu Berchiddy, na terenach wiejskich, jest jeszcze kilka
niewielkich, zabytkowych kościółków – a część z nich użycza swoich wnętrz na
darmowe koncerty festiwalu Time in Jazz.
Okolica Berchiddy to tereny winiarskie – sami mieszkamy w obiekcie
agroturystycznym, położonym przy sporej winnicy. Stąd też nic dziwnego, że jedną
z atrakcji miasta jest Muzeum Wina, usytuowane przy via Gian Giorgio Casu 5,
czynne codziennie w okresie letnim (czerwiec – wrzesień) w godz. 10.00-14.00 i
15.00-18.00 (w soboty i niedziele 15.00-19.00), od października do maja w godz.
9.00-13.00 i 15.00-18.00 (w soboty i niedziele 15.00-18.00). Wstęp 4 €, ulgowy
3,50 € (grupy min. 8 osób) i 3 € (seniorzy).
Nowoczesny budynek muzeum, położony na północno-wschodnich obrzeżach Berchiddy
od 1999 r. zaprasza gości do zwiedzania doskonale zorganizowanej ekspozycji,
pokazującej nie tylko historię i tradycję lokalnego winiarstwa, ale też
prezentującej cały proces działań, jakie trzeba wykonać, by uzyskać ostateczny
produkt – świetne wino. A więc zapoznajemy się z sadzeniem i uprawianiem
winorośli, poznajemy stosowne
narzędzia, oglądamy proces pielęgnacji winnicy,
tłoczenia winogron, produkcji korków i butelkowania. Oczywiście są też eksponaty
historyczne i archeologiczne, bo przecież winiarstwo na Sardynii istniało już w
starożytności. Jest w muzeum także możliwość degustacji wina, można też
zorganizować wycieczkę do winnicy, by zapoznać się na miejscu z produkcją wina.
W południowo-wschodniej części, przy wjeździe do miasta znajduje się duży teren
sportowy z pełnowymiarowym stadionem piłkarskim, którego gospodarzem jest
miejscowa drużyna SS Berchidda i doskonale utrzymanymi ścieżkami do
uprawiania joggingu i nordic walking.
Kolacja w miejscowej pizzerii o nieoczekiwanej trochę nazwie U Iwana i
wieczór w Domo de Resteblas. Ani mowy nie ma o basenie, nawet pogaduszki przy
winie trzeba przenieść z tarasu do wnętrza niewielkiej kuchenki: temperatura
niewiele przekracza plus 10 stopni. Jak na upalną Sardynię – trochę mało.