Maciej Pinkwart

Psychologia chłopskiego rozumu

 4 kwietnia 2026

TUTAJ wersja audio

Właściwie dlaczego chłopski rozum? A bo to baba nie ma swojego rozumu? A może to rozum klasowy, chłopski, lokowany gdzieś między rozrzutnikiem obornika a komputerowym sterowaniem energią słoneczno-wiatrową, między Telusem a Kosiniakiem-Kamyszem? Rozum, zupełnie inny od rozumu robotniczego, inteligenckiego, pisarskiego i kupieckiego? Nie mówię o rozumie politycznym, bo jego poszukiwania nieustannie trwają.

Dostałem jakiś czas temu książkę o mitach psychologii. Mitologia interesuje mnie zawodowo (tyle razy w życiu już przeżyłem zawód, że aż stworzyłem z tego własną mitologię), ale w psychologię nie wierzę od czasu, gdy na Uniwersytecie poznałem pewną uroczą filolożkę, która rzuciła mnie dla kolegi-psychologa. Niemniej wciągnął mnie tytuł i rekomendacja ofiarodawcy, który zapewniał mnie, że jest to pozycja ciekawa. Kiedyś lubiłem ciekawe pozycje, ale po operacji kręgosłupa lubię je zdecydowanie mniej.

Książka ma już lekko przyżółcone strony, co uzasadnia data wydania – 2011 rok. Pomyślałem sobie, że znajomemu sporo zeszło czytanie tego dzieła, ale jakoś nie dało mi to specjalnie do myślenia. 50 wielkich mitów psychologii popularnej napisało czterech profesorów psychologii, z których jeden już nie żyje. Na co też początkowo nie zwróciłem uwagi: w końcu, Sienkiewicz też nie żyje, Szekspir, Hemingway, a nawet Myśliwski też już nie żyje i jakoś to nam nie przeszkadza, w sensie czytelniczym. No więc dlaczego nie polecam Państwu tej książki na święta? No, proste – obalanie mitów pseudopsychologicznych w święta i długo po nich może wywoływać refluks żurku oraz pisanek, co miłe nie jest. Ale i tak nie wierzę, że w stosownej chwili rzucą się Państwo do Internetowych księgarń lub do gminnej, miejskiej, czy szkolnej biblioteki by tę książkę kupić czy wypożyczyć. Inna rzecz, że osoby cierpiące na chroniczne kłopoty z zasypianiem powinny taką możliwość rozważyć.

Bo 50 wielkich mitów… poruszając szalenie ciekawe i niekiedy dość powszechne problemy, z którymi większość z nas miała kiedyś do czynienia, robi to w sposób tak przeraźliwie nudny, że wcale się nie dziwię, iż od momentu wydania do momentu zapoznania się z tą książką minęło mi kilkanaście lat. Otóż każdy z problemów, które z logicznego punktu widzenia powinny być omawiane prosto: uważa się tak i tak, co jest błędem, bo jest owak, co wiemy dlatego i dlatego. I szlus, jakby powiedział Witkacy. Tymczasem dowody na mylność popularnych a nieprawdziwych twierdzeń ciągną się jak Nad Niemnem Orzeszkowej i są równie angażujące intelektualnie. Tak mi zeszło kilkanaście wieczorów (nie powiem, ani razu przez ten czas nie miałem kłopotów z zasypianiem, ani nie budziłem się z krzykiem w środku nocy), aż znalazłem sposób na tę zbędną moim zdaniem gadaninę: skoro już kiedyś Newton udowodnił, że w czworokącie opisanym na okręgu środki przekątnych są współliniowe ze środkiem okręgu, to nie trzeba przez kilkanaście kolejnych stron przywoływać tych, którzy Newtona w tym intelektualnie lub empirycznie wsparli. Inna rzecz, że twierdzenie Pascala o tym, że dla każdego sześciokąta wpisanego w krzywą stożkową trzy punkty będące przecięciami jego przeciwległych boków leżą na jednej prostej, samo wykorzystujące wcześniejsze twierdzenie Menelaosa, zostało równorzędnie udowodnione przez twierdzenie Branchona, uszczegółowione przez Pappusa, a uogólnione przez Möbiusa (tego od wstęgi).

Po co napisałem o tych twierdzeniach? Bo – jestem pewien – już przy współliniowych przekątnych Newtona opuścili Państwo ten akapit, przechodząc do miejsca, które znów zaczęło Państwa interesować (liczę się z tym, że do całego tekstu już dawno użyli Państwo klawisza delete). No i takiego sposobu użyłem przy lekturze.

A naprawdę jest co czytać. Okazuje się, że w zasadzie wszystko to, co z dziedziny rozmaitych ludzkich zachowań myślałem to bujda, a przynajmniej niesprawdzone twierdzenia, które badania naukowe już dawno obaliły – a te bujdy trwają i mają się doskonale. Wymienię kilka:

- większość ludzi wykorzystuje tylko 10 procent możliwości swojego mózgu;

- kryzys wieku średniego to powszechna przypadłość;

- ludzie potrafią uczyć się przez sen;

- przeciwieństwa się przyciągają;

- nie da się zmienić cech dziedzicznych;

- abstynencja to jedyny sensowny sposób leczenia alkoholików;

- podczas pełni Księżyca wzrasta liczba przyjęć do szpitali psychiatrycznych…

To wszystko nieprawda. Przyczyny powstawania takich mitów są znane, a można je – te przyczyny – zastosować także do innych dziedzin, w tym do niepożądanych zachowań społecznych czy nawet polityki. Oto one: wiara w przekaz ustny, zwłaszcza często powtarzany przez wielu ludzi, potrzeba łatwych tłumaczeń i szybkich rozstrzygnięć skomplikowanych spraw, selektywność percepcji i pamięci, interpretacja świata w zgodzie z nabytymi uprzednio przekonaniami, wnioskowanie o przyczynowości na podstawie korelacji, podczas gdy jeśli drugie zjawisko następuje po pierwszym to wcale nie znaczy, że zostało przez te pierwsze spowodowane, niereprezentatywne próby zjawisk i wnioskowanie na podstawie podobieństwa. Ileż to razy byliście Państwo świadkami wygłaszania rozmaitych pseudo ogólnych twierdzeń przez osoby, które raz czegoś doświadczyły i uważają, że jest to coś powszechnego… Do tego dochodzi coś, co autorzy określają jako fałszywy obraz w mediach – a przypomnę, że książka jest z 2010 roku (w Polsce wydana rok później), kiedy jeszcze nasz świat nie był oglądany na Tik-Toku i malowany przez AI…

Ważna podpowiedź: jeśli coś brzmi zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe, to najprawdopodobniej jest nieprawdziwe, więc trzeba to odrzucić. Tylko… czy to nie jest zbyt prosta recepta?

Badania statystyczne, socjologiczne i inne weryfikują te obiegowe sądy. Jak? Często bardzo prosto. Podobała mi się metoda opisana w odniesieniu do tej sprawy z pełnią księżyca. Autorzy prezentują prostą, czteroelementową Tabelę Życia: w komórce A zapisuje się liczbę przypadków współwystępowania pełni z przyjęciami do szpitali psychiatrycznych, w komórce B – odnotowuje się przypadki, kiedy podczas pełni nie było przyjęć do szpitali, w komórce C – przypadki przyjęć do szpitali podczas nocy bez pełni, w komórce D – przypadki, kiedy nie było ani pełni, ani przyjęć.

            Przyjęcia         Brak przyjęć

Pełnia         A                      B

       Brak pełni       C                      D

W psychologii ludowej, potocznej zauważa się tylko wartość komórki A…

Po trzech tygodniach, czyli 21 półgodzinkach przed zaśnięciem dotarłem prawie do końca – a tam znalazłem wisienkę na tym dość czerstwym torcie: rozdział Prawda jest dziwniejsza niż fikcja, a w nim – trzynaście odkryć psychologicznych, w które trudno uwierzyć, choć są prawdziwe. A wśród nich takie:

- W ludzkim mózgu istnieje około pięciu milionów kilometrów połączeń nerwowych między komórkami – mniej więcej dwanaście razy tyle, ile wynosi odległość z Ziemi do Księżyca;

- Psychologowie nauczyli gołębie odróżniać obrazy Moneta i Picassa oraz utwory Bacha i Strawińskiego. Ja się pytam, gdzie jest Chopin i Zenek Martyniuk! Może ich odróżnia inny drób?

- W Ameryce wielka liczba ludzi (znacznie większa niż wynikałoby z rozkładu losowego) mieszka w miejscach, mających nazwy podobne do ich imion: w Georgii jest nadmiar George’ów, w Wirginii – Virginii, a Louisów w Luizjanie. Ciekawe, jak jest w Polsce z Markami w Markach i Jankami w Jankach.

- Istnieją badania psychologiczne, które wskazują, że psy upodabniają się do swoich właścicieli. Ciekawe, że dotyczy to tylko psów rasowych… Ja mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że jest też odwrotnie. No i uważam, że psychologowie powinni zbadać podobieństwa ludzi do innych zwierząt i wyciągnąć z tego wnioski.

Jeszcze na koniec warto też uświadomić sobie, że – jak twierdzą panowie profesorowie Lilienfeld, Lynn, Ruscio i Beyerstein – medycyna łatwiej uporała się z mitami i obaliła te najpopularniejsze z nich. Nie mogę się powstrzymać przed tym, żeby uświadomić Państwu, iż mitem jest, że:

- człowiek musi wypić osiem szklanek wody, aby być zdrowym – nieprawda;

- czytanie w przyćmionym świetle psuje wzrok – nieprawda;

- włosy i paznokcie rosną nawet po śmierci – nieprawda;

- po ogoleniu włosy szybciej rosną – nieprawda;

- łykanie witaminy C zapobiega przeziębieniu – nieprawda;

- należy dużo jeść przy przeziębieniu, a pościć przy gorączce – nieprawda. I moja wątpliwość: a jeśli gorączka jest skutkiem przeziębienia?

Dodałbym jeszcze od siebie całkowicie nieprawdziwe stwierdzenie sport to zdrowie. Ale tym zamierzam zająć się kiedyś osobno.

I jeszcze jeden mit medyczny, przytaczany w omawianej książce, który mnie zastanowił: otóż okazuje się, że nieprawdą jest, jakoby jedzenie dużej ilości marchwi zabarwiało skórę na pomarańczowo. Hm, jeśli to nie marchew, to co zabarwia skórę na pomarańczowo?

Za czasów nazistowskich niemiecki dramaturg Hanns Johst napisał: Kiedy słyszę słowo kultura, odbezpieczam mojego browninga. Powiedzenie to przypisano potem Goebelsowi. Odnoszę wrażenie, że dzisiejsi politycy (nie tylko w Polsce i w Kraju Kwitnącej Pomarańczy) odbezpieczają rewolwer, gdy słyszą słowo nauka. Może powinni sobie wydrukować i powiesić nad łóżkiem zdanie Alberta Einsteina: cała nasza nauka w porównaniu z rzeczywistością jest prymitywna i dziecinna – ale nie dysponujemy niczym lepszym.

-------------------------------

Scott O. Lilienfeld, Steven Jay Lynn, John Ruscio i Barry L. Beyerstein, 50 wielkich mitów psychologii popularnej. Półprawdy, ćwierćprawdy i kompletne bzdury, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2011, 405 stron.

Inne komentarze i recenzje