Trochę o słowie Pink-wart, 
pszczołach i starych dokumentach... 

W czasie Świąt, mając trochę więcej czasu niż zwykle, z Sergiuszem i Wolfgangiem zaczęliśmy zastanawiać się nad genealogią i etymologią naszego nazwiska. Punktem wyjścia była tak zwana Mapa Ciotki Ruth - mapa Dolnego Śląska, naturalnie niemiecka, na której znaleźliśmy dwie miejscowości bardzo dla nas interesujące - pierwsza to  ALTEICHEN (teraz Czerna), która była "gniazdem rodowym" przodków Wolfganga. Niezbyt daleko, na południe od Głogowa (wtedy Glogau) znajduje się miejscowość PINQUART (teraz Bieńków). O tej miejscowości nikt z naszej rodziny nie wiedział nic, ani o jakichkolwiek związkach z nią jakichkolwiek Pinkwartów czy Pinquartów (bo taka gałąź naszego klanu także znajduje się w Niemczech).

Poniżej wyjątki z listów Wolfganga i Maćka na ten temat, wymienianych w dniach 26-29.12.2002)

Drogi Maćku,

Telefonowałem do ciotki Ruth na temat roku wydania tej mapy; musi spytać swego syna Franka, ale przypuszcza że to musi być rok 1908. Ta mała wioska (dokładniej - niewielkie zgrupowanie paru rolniczych zabudowań) od początku nazywała się "Czerna". Po roku 1875 Niemcy nadali jej nową nazwę "Alteichen" (Stare Dęby); ale jeszcze przez długi czas wieś była nazywana przez Niemców "Tschirnau" lub "Tschernau"; w czasie imperium Hitlera (jak powiedziała mi ciotka Ruth), to było znane jako Zagrody Fritscha (Fritschen Höfe), dlatego, że właściciel tych zabudowań był generałem o nazwisku "Fritsch"; dogadał się z Rosjanami, że wieś (i piękny zamek) nie będą zburzone. Ruth ma stary sztych (dar jej syna), pokazujący ten zamek, obiecała przysłać mi jego opis.
Wracając do nazwy "Alteichen"; istniała ona tylko między 1875 i 1918 (?); stąd trudno będzie ją znaleźć na innych mapach. W naszym Instytucie nie ma starych map, bo wszystkie spłonęły 16 marca 1945.
Nowa nazwa wsi "Pinquart" (tylko kilka zabudowań, jak w Czernej) jest interesująca. Co znaczy "Bien" po polsku? A może jest to wzięte ze starego niemieckiego źródłosłowu? "Bien(e)" znaczy po niemiecku "pszczoła", i jeśli ten źródłosłów byłby prawdziwy, znaleźlibyśmy prosty związek ze starym znaczeniem nazwy "Pinqwart" (Posyłałem Ci ustalenia mojego starego profesora w tej kwestii?)
Historia Twojego dziadka i linii Pinkwartów z Kolonii jest bardzo interesująca. Może mógłbym Ci pomóc i popytać w tej sprawie we Frankfurcie nad Odrą, jeśli napiszesz mi parę szczegółów - imiona i daty życia; czasami możemy poszukać tych źródeł w kościołach. W archiwum miejskim, jak przypuszczam, wszystko zostało zniszczone w czasie ostatniej wojny.
Na razie. Wolfgang
 
Drogi Wolfgangu, ciekawe informacje o Alteichen - jestem bardzo zainteresowany tymi danymi etymologii Pinkwartów, ja sam w tym względzie nie mam żadnych wiadomości. Polska nazwa Bieńków dla mnie nic nie znaczy -w żadnym wypadku nie ma związku z pszczołami, miodem czy innymi słodkimi rzeczami. Nie widzę także żadnych związków z nazwą Pinquart - więc gdybyś mógł nam to wyjaśnić - przyślij informacje.
Co do Pinkwartów z Frankfurtu: moim dziadkiem był Karl Rudolf P. ur. 1862 we F./O, zm. 1930 w Warszawie.
Przodkowie Dietera:
Wilhelm Heinrich Pinkwart, 3.8.00, Berlin
Heinrich Pinkwart, 25.10.1873, Tzschetschnow, Kreis Frankfurt Oder
Wilhelm Pinkwart, 14.10.?, Tzschetschnow, Kreis Frankfurt Oder -
Maciek

Drogi Maćku,

Dzięki za szczegóły o przodkach. Czy wiesz - przypuszczam, że tak - jaką religię wyznawali (jakiego byli wyznania) twoi przodkowie? Spróbuję się skontaktować z "właściwym" kościołem we Frankfurcie nad Odrą. Być może dowiemy się, że rzeczywiście mamy wspólnych przodków, bo Ruth powiedziała mi, że jej dziadek (a mój pradziadek) miał wielu braci. Oni wszyscy wyemigrowali z Czernej-Alteichen do Niemiec w pierwszej połowie 19 wieku. Mój pradziadek był inżynierem na nowej kolei (podobno był okrutnym, niemiłym typem...). Ale znane są tylko dzieje jednego z braci - pracował na stacji kolejowej gdzieś w Saksonii. Pozostali bracia nie są znani; być może jeden z nich zabłąkał się w stronę historii Twojej rodziny. To byłoby wspaniałe, gdybyśmy w tych poszukiwaniach doszli to takich rezultatów.
Myślę, że etymologię słowa "Pinkwart" czy "Pinqwart" posyłałem Ci już jakiś czas temu. Mój stary profesor miał wielkie doświadczenie w tych sprawach  - był geografem historycznym i zajmował się krajobrazami historycznymi w Europie. Odkrył, że nasze nazwisko z wielkim prawdopodobieństwem ma swój konkretny źródłosłów. We wczesnym Średniowieczu istniały tak zwane "Pszczolne Lasy". W części drzew wierzchołki były ścięte, a pnie wydrążone. Znajdowały się w nich ule. Takie - w Średniowieczu bardzo ważne - miejsca w lasach były nazywane "pin", "ping" lub nawet "pink", zwłaszcza na obszarze kontaktów między ludami germańskimi i słowiańskimi (!); ludzie, którzy opiekowali się i pilnowali tych cennych miejsc w lasach byli nazywani "pinwart", czasami "pinkwart" i później "pinquart". Pan Jaeger, mój dawny szef (w tym roku skończył 80 lat) pokazywał mi średniowieczne dokumenty, gdzie ta nazwa była wymieniana jako bardzo ważna profesja! Teraz wszystko jest jasne: jesteśmy "strażnikami pszczół" - nie pisarzami, dziennikarzami, altowiolistami czy geografami...   a pinkwarci byli wysoko szanowaną profesją (w przeciwieństwie do tych pozostałych...). Wolfgang
 
Drogi Wolfgangu, Z pewnością nie wysłałeś mi wcześniej tych rewelacji, bo przecież niemożliwe, żebym je zapomniał. Ale może już mam Alzheimera.... Więc "Pink" oznacza miejsce w lesie, gdzie wykonano sztuczne dziuple w drzewach na ule? Cośs jak pół-naturalna pasieka? To by znaczyło, że wersja Pink-wart jest starsza niż Pinquart - ta ostatnia mogłaby być pseudo-romanizacją, latynizacją czy czymś takim! BARDZO INTERESUJĄCE!!! A czy pan Jaeger ma jakiś stary - najlepiej średniowieczny - dokument wzmiankujący o tym, do zeskanowania?
Inna sprawa z informacji ciotki Ruth: mój dziadek Karl Rudolf TEŻ BYŁ kolejarzem (ślusarz czy coś, pracujący na kolei...).
Może przejrzenie archiwów we Frankfurcie nad Odrą będzie zadaniem dla Twojego nowego zięcia Uwe - wszyscy moi przodkowie ze strony Ojca byli protestantami, augsburskimi ewangelikami. Ja jestem katolikiem ze względu na Matkę - a w naszej rodzinie zawsze istniała złowróżbna dominacja czynnika kobiecego i istnieje do dziś...
Dziękuję bardzo i czekam na następne rewelacje

Maciek (Sergiusza nie ma - poszedł na narty...)

 

Drogi Maćku, niestety nie uda się nam zdobyć jakiegokolwiek dokumentu średniowiecznego do skanowania od p. Jaegera (prosiłem go już o to wcześniej). On nie posiada własnych zbiorów takich dokumentów, a że pracował w tak wielu niemieckich archiwach, więc nie pamięta, gdzie to wynalazł. Zresztą on już teraz skończył całkowicie z geografią i poświęcił się pisaniu wspomnień wojennych (walczył na froncie rosyjskim mając 17 lat!) Zmiana pisowni naszego nazwiska jest rzeczywiście interesująca. Wcześniej sadziłem, że różnice w pisowni mogą być wytłumaczone różnymi zapisami  "qu" i "kw" w polskim i niemieckim języku. Ale to nie może być słuszne, jeśli prawdziwy jest podział nazwy na pink- i -wart.

Postaram się sam odnaleźć dane w kościele we Frankfurcie. Myślę, że Uwe tylko sporadycznie bywa w swojej dawnej ojczyźnie.
Najlepsze pozdrowienia dla wszystkich (narciarzy i nie) Czy to prawda, że macie -30° ? U nas teraz jest typowo bożonarodzeniowa temperatura +12°!!
Wolfgang

 

No u nas już cieplej - tylko -10o. Szkoda, że prof. Jaeger nie dysponuje takimi dokumentami, ale postaramy się poszukać ich gdzie indziej. Jeśli etymologia dwóch części naszego nazwiska jest prawidłowa - jest jeszcze jedna interesująca sprawa. Twój bardzo sugestywny opis lasu z drzewami częściowo zniszczonymi przez naszych barbarzyńskich przodków przez ścinanie ich wierzchołków aby zrobić miejsce dla pszczelich domków przywodzi mi na myśl polską nazwę takiego ściętego drzewa: taki odziomek nazywany jest po polsku "pień", a mały - "pieniek". To już jest bardzo blisko do "Pin" lub "Pink", zwłaszcza zważywszy niemiecką wymowę, prawda?
Więc w naszym nazwisku możemy znaleźć polsko-niemiecki synkretyzm - polski czy słowiański "Pink" i niemieckie "wart-en"... Prawdziwie wspólno-europejska idea... Maciek
 

Wygląda na to, że Twoja dedukcja odnośnie do prefiksu "pin .." jest całkowicie poprawna, bowiem po pierwsze - nazwa zawodu "pinkwart" była typowa dla terenów pogranicznych między polskim a niemieckim narodem, a po drugie - pamiętam, że pan Jaeger mówił, że prefiks "pin(k)" jest słowiańskim słowem, przejętym przez Niemców. W tym kontekście (pin, pink, pień, pieniek) wydaje się być interesująca zmiana nazwy wsi "Pinquart" na "Bieńków", nie sądzisz?

Sufiks "-wart" jest szeroko znany w językach staroniemieckich od wczesnego Średniowiecza (w Anglii także) i oznacza "kustosz, strażnik ..." (np. Strażnik Złota w sadze o Nibelungach ); mamy ten sufiks w starych imionach i we współczesnych zawodach, jak "Tankwart" (pracownik stacji benzynowej) itp.
Myślę, że uczyniliśmy spory krok naprzód w zrozumieniu naszego nazwiska i będzie to sporym wyzwaniem, żeby posunąć się jeszcze dalej. Musimy pamiętać także, iż w czasach średniowiecznych pszczeli miód był prawie tak cenny jak sól. Nie było przecież innych substancji, którymi można było słodzić posiłki... Wolfgang

 

Szkoda, że nie byliśmy strażnikami wina - WINE-WART...  Ale w starej Polsce alkoholizowany miód był najpopularniejszym trunkiem... Maciek

 Ciotka Ruth dzwoniła parę minut temu, że wysyła mi kopie wszystkich posiadanych informacji rodzinnych, dostała też od syna obraz Czernej z polskim opisem - wyślę Ci. Przy okazji - mapa ciotki Ruth jest młodsza niż myśleliśmy - pochodzi z 1937 r. Pozdrawiam - Wolfgang