Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!

© Copyright by Maciej Pinkwart

 

 

Nowinki 

 

7 sierpnia 2014

I już z górki...

 

Parę dni upalnych, z burzami, parę chłodniejszych, z deszczem. Wierzbówka przekwitła, jarzębina sczerwieniała, noc zapada coraz wcześniej. Zakończył się VI orawski Festiwal Muzyki Kameralnej, krótszy i znacznie skromniejszy w tym roku niż wcześniej. 7 i 8 sierpnia będzie nas maltretował Tour de Pologne, w tym roku rozgrywany na Podhalu, w Zakopanem, w Bukowinie i... w Szczyrbskim Jeziorze. Już ponad trzy tygodnie minęły od powrotu z wakacyjnej włóczęgi, a ja piszę dopiero czwarty odcinek relacji, bo idzie mi jak po grudzie. To znaczy - jak już piszę, to idzie fajnie, ale poza tym jeżdżę na koncerty (dwa razy w tygodniu do Zakopanego na festiwal organowy, w ubiegłym tygodniu 3 razy na Orawę, od soboty 9 sierpnia zaczyna się weekendowy Barok na Spiszu, który potrwa do końca sierpnia), mnóstwo czasu zżerają mi sprawy domowe i gospodarskie, albo ich przybyło, albo jestem mniej wydajny, albo po prostu coraz bardziej mnie to irytuje. Z bieżącą rzeczywistością polityczną mam do czynienia tylko o tyle, o ile mi to jest potrzebno do utrzymania się w nurcie spraw, niezbędnym na przykład do pisania felietonów. To kolejna kwestia, która mnie odciąga od Langwedocji. Tyle tylko, że staram się wiadomości przeglądać na Onecie i Wirtualnej Polsce, czasem słucham w radiu. Od przyjazdu ani razu nie miałem możności obejrzeć jakiegokolwiek filmu, choć codziennie przeglądam program i programuję to i owo do nagrania z nadzieją, że kiedyś "to wszystko" się przewali i wtedy hurtem to nadrobię. Ale obawiam się, że prędzej ja się przewalę. Czytam tylko to, co jest związane z tym moim pisaniem o Langwedocji, i to przeważnie po francusku i po angielsku, polskiej literatury nie ma. Tę lukę trzeba będzie uzupełnić :-). Zaczęty w czerwcu kryminał Kinga leży odłogiem. W czasie wyjazdu przeczytałem za to dyskusję trzech wybitnych polskich językoznawców (Bralczyk, Markowski, Miodek), wydaną w książce Wszystko zależy od przecinka, zabawne i pouczające, choć mocno chaotyczne - żeby skorzystać w celu innym niż rozrywka, na przykład dla poprawienia swojego języka, trzeba by pewno nauczyć się jej na pamięć.

A propos nauczyć - za trzy tygodnie szkoła. Co prawda, mój kontakt z tą instytucją jest dość ograniczony i rzekłbym jednostronny, co ma tę dobrą stronę, że nikt ode mnie niczego nie wymaga i do niczego mnie nie potrzebuje, a więc spokojnie czekam na ten umowny "pierwszy dzwonek" (na szczęście w POSA dzwonków ciągle jeszcze nie wprowadzono). Wciąż nie wiem, czy dobrze robię tkwiąc jeszcze w tej firmie, ale co roku się łudzę, że może się komuś do czegoś tam przydaję i co roku też się zarzekam, że to już ostatni raz.

 

 

Poprzedni zapis

Powrót do strony głównej