TUTAJ Nowinki archiwalne, ładny oksymoron, co?
3-03-2005. Jutro
"Gala". Takie Grand Prix dostaną zdobywczynie pierwszych miejsc, wśród
innych nagród, oczywiście. Wszystko w zasadzie jest przygotowane, tylko
choroby wycięły część Jury, miejmy nadzieję, że uczestnicy i realizatorzy
wytrzymają. Ja mam się dobrze, bo wszystkie ewentualne bakterie i wirusy
zabijam w zarodku, przy pomocy ostrej dezynfekcji. Sokiem malinowym,
naturalnie... Ale jestem już na ostatnich.... gripexach. Zachorował
natomiast nasz samochód - wczoraj Lidce po kilku minutach jazdy na
szczęście po mieście zgłupiał system elektroniczny - a to wykazywał brak
oleju, a to zero akumulatora, a to nie zamknięte drzwi, a to niski poziom
płynu hamulcowego, a wszystko było OK. Na koniec nie pozwalał w ogóle
zapalić auta, a jak silnik ruszył, to okazało się ze prądnica nie ładuje
akumulatora...To wszystko stwierdzili w serwisie peugeota, ale do dziś nie
umieją dociec co się stało, ani jak to naprawić... Dzisiaj dali Lidce
zastępczego Escorta - ale fura, combi...
Dziś przyjeżdżają Szmidtowie z Łodzi, na Galę, a potem Krzyś ma u nas warsztaty twórczości. Lidka dziś cały dzień miała konferencję ze Słowakami, ja robiłem ostatnie poprawki w scenariuszu i rozsyłałem korespondencję do różnych oficyn, szukając wydawcy, m.in. na "Trzydziechę". Zgłosiła się do mnie Ewa Tomaszewska, z domu Trzebunia, która jest jedną z autorek wydawanych przed 16 laty "Bajek Tatrzańskich". I teraz mieszka w Zielonce, więc z rozmowy z Sergiuszem wynikło, że chcieliby to mieć wznowione...
Pisał do mnie Christoph Pinkwart - pod koniec maja wybiera się do Pinquart-owa...Ja z nim nie mogę chyba jechać - może Sergiusz?
Jerzy Tawłowicz napisał dziś o mnie sympatyczny artykuł w "Dzienniku Polskim" - skan TUTAJ.