TUTAJ Nowinki archiwalne, ładny oksymoron, co?
2.09.2005. Już po wakacjach, a więc "Nowinki" wracają.
Z
dniem 1 września Lidka po 15 latach przestała być dyrektorem Szkoły
Artystycznej. Mimo wygrania w maju konkursu na stanowisko dyrektora
Zespołu Państwowych Szkół Artystycznych w Zakopanem, nie została powołana
na to stanowisko przez Ministra Kultury, gdyż toczy się wobec niej
postępowanie karne z donosu byłego przewodniczącego Rady Rodziców POSA.
Fakt, iż nie została udowodniona jej żadna wina, że nie zapadł wyrok, że
jak dotąd nie stanęła przed sądem, że nawet nie przedstawiono jej jeszcze
aktu oskarżenia, nie ma znaczenia. Liczy się sam fakt wszczęcia
postępowania. Nie wzięto pod uwagę piramidalnej absurdalności zarzutów:
osobie, która tę szkołę założyła i oddała jej swoje najlepsze lata zarzuca
się działalność na szkodę... stworzonej przez siebie szkoły. Z faktu, iż
za swoją pracę dla Rady Rodziców brała pieniądze od Rady Rodziców
uczyniono zarzut, ze przekroczyła swoje uprawnienia. Nie wzięto pod uwagę
faktu, iż w poprzedniej fazie śledztwa zostało ono umorzone z powodu nie
stwierdzenia znamion przestępstwa. Nie wzięto pod uwagę faktu, iż
zażalenie na to umorzenie składał człowiek, który wówczas już nie był
przewodniczącym Rady Rodziców, gdyż z funkcji tej został przez samych
Rodziców usunięty z uwagi na to, że działalność jego uznano za
przekroczenie uprawnień i za szkodzenie Szkole. Nie wzięto pod uwagę
faktu, że wyrzucony kiedyś za chamstwo z gabinetu dyrektorki ówczesny
przewodniczący Rady zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby usunąć ją z tego
stanowiska, rozwieszał w szkole ulotki szkalujące dyrektorkę i innych
nauczycieli, podjudzał lokalną prasę, a "nieznani sprawcy" zasypywali
ministerstwo i kuratorium anonimami kłamliwie przedstawiającymi sytuację
szkoły.
Cóż... Przykre w tym wszystkim jest nie odejście Lidki ze stanowiska, z którym ślubu nie brała i na którym tak wiele już zrobiła, że spokojnie może zająć się czym innym. Przykre jest to, że doprowadzili do tego nie nasi wrogowie, tylko nasi rzekomi sprzymierzeńcy - Ministerstwo Kultury i jego pracownicy, tak układni wobec anonimowych i jawnych kłamców, i tak bezwzględni wobec tych, których z mocy urzędu powinni bronić. Konstytucyjne prawo o domniemaniu niewinności pogwałcono... w majestacie prawa niższej rangi. Brawo, gówniarze, udało się wam... Ale zabawne, że to my z tego waszego sukcesu naprawdę skorzystamy... Szkoda szkoły, bo była fajna. Ale w końcu - świat jest większy i ciekawszy, niż ten śmietnik, w którym żerujecie. I teraz my będziemy z tego świata korzystać, a wy się cieszcie, że odnieśliście sukces. Na waszą miarę...
Wizytator Ministerstwa Kultury doprowadził do powierzenia stanowiska dyrektora Zespołu Szkół dotychczasowej zastępczyni Lidki - Justynie Jasiorkowskiej. Jest ona teraz p.o. dyrektora na najbliższe sześć miesięcy, w czasie których - jak przypuszcza ministerstwo - zapaść ma prawomocny wyrok w sprawie Lidki. Ale ja osobiście nie jestem pewien, czy wyrok taki rozwiąże sprawę. Ani przez moment nie wątpię, iż absurdalność zarzutów i matactwo byłej Rady zostanie przez sąd stwierdzone. Ale od wyroku takiego można się odwoływać praktycznie bez końca. A poza tym - Lidka, gdy zazna już przez pół roku swobody wynikającej z nie ponoszenia odpowiedzialności za działalność takiej placówki - zapewne już końmi nie da się zaciągnąć na ów wspaniały stołek.
Lidka pozostała w szkole na stanowisku nauczyciela fortepianu - czyli znów będzie robić to, od czego zaczynała i co umie i lubi robić. Co do mnie - jak dotąd jestem nadal kierownikiem wydziału literatury, ale nie wiem, czy na nim chcę pozostać. Bardzo wiele z tego co robiłem, robiłem po prostu dla Lidki i w takim sensie był to "rodzinny biznes", co nam ostatnio zarzucała prasa i na co odpowiadałem w tym miejscu. A teraz rodzinny biznes się skończył. Przynajmniej w zakresie świadczenia bezpłatnych usług...
Dzisiaj, 2 września, Lidka pojechała na plener do miejscowości Jantar niedaleko Gdańska, na Mierzei Wiślanej. Kieruje tym plenerem i jest tam do 16-go. Ja nie pojechałem, żeby uniknąć kolejnych oskarżeń o "rodzinne korzystanie" ze szkoły. No bo w przeciwieństwie do wyjazdu do Barcelony, gdzie każdy płacił za siebie, tutaj za nauczycieli płacą rodzice...
Asia w Krakowie, zdaje jesienną sesję. Wczoraj miała 20-te urodziny... Jak ten czas zleciał...
Za tydzień wznawiam zajęcia na warsztatach literackich w MOK-u. Z uczelni brak wiadomości, więc raczej nie podejmuję nowej pracy. Tymczasem mam pisać nowy przewodnik po naszych okolicach i pomału się do niego zabieram. Kilka innych spraw też jest "na rzeczy", więc na nudę nie narzekam, tym bardziej, że wciąż jestem w trakcie likwidacji swojej wideoteki i płytoteki muzycznej. Taśmy wideo przegrywam na DVD, a płyty - na MP3. Uzyskane w ten sposób miejsce przeznaczam na książki.
W te wakacje ocieplano nam blok, a my wymieniliśmy okna na nowoczesne. Wydatki szalone, no i też trzeba się sprężać, żeby wyleźć z długów. Ale ślicznie jest teraz...
Piękna, letnia jesień, słońce na cały regulator (no, może nie teraz, o 24...), w dzień cieplutko, w nocy już bardzo chłodno...