TUTAJ Nowinki archiwalne, ładny oksymoron, co?
28.05.2005.
Asia była tylko jeden dzień, pojechała wieczorem 26-go do Krakowa - za
kilka dni ma pierwsze egzaminy letniej sesji. A szkoda, bo pogoda w ten
długi weekend była zupełnie jak marzenie - ciepło, słonecznie, lekki
wiaterek. W piątek miałem spotkanie w Spytkowicach (pozytywna opinia pana
doktora o postępach w leczeniu kręgosłupa... ), potem w szkole egzaminy z
Wiedzy o Regionie i Filmoznawstwa, spotkanie z Markiem Minarczukiem,
wieczorem - ze Szmidtami u nas. Dziś bladym świtem, o 9 rano miałem wykład
na zjeździe oficerskim w Kościelisku, opowiadałem o symbolicznej roli
Zakopanego i nawet dość się podobało. Potem ściboliłem reportaż z pleneru,
a po południu byliśmy na losowaniu fantów w "Almie", gdzie, niestety - nie
wygrałem samochodu, ani niczego innego zresztą. Ale na szczęście wszystkie
przyjęte na siebie majowe zobowiązania już za mną, no i mogę chorować -
tyle, ze zdaje mi się w międzyczasie mi przeszło prawie całkiem.
Przyszły tydzień zapowiada się dość ulgowo, ale niestety muszę wystawić stopnie, i w związku z tym mnóstwo czytania i poprawiania prac.