15-03-2003
Wiadomości
z minionego tygodnia
Poza narastającym przeziębieniem, które jakoś musiałem powstrzymywać, byłem okropnie zajęty dwiema sprawami szkolnymi. Otóż w zeszły czwartek wpadłem na pomysł, żeby przeprowadzić konkurs poetycki dla moich uczniów. Powołałem jury, wydrukowałem nominowane wiersze (w 2 kategoriach 48 sztuk), w poniedziałek już miałem wyniki, ustaliłem na miniony piątek termin Wielkiej Gali Poezji, kupiłem (nagrody, wypisałem i wydrukowałem 17 dyplomów, wynalazłem i kupiłem statuetki Grand Prix, napisałem scenariusz uroczystości, namówiłem muzyków do wspólnego występu, namówiłem dwie koleżanki nauczycielki do wspólnego ze mną recytowania wierszy, kupiłem materiały plastyczne, zmusiłem szefową plastyki i jej dziewczęta do namalowania scenografii, zorganizowałem całą uroczystość, napisałem i wydrukowałem afisze i rozesłałem zaproszenia, ustawiłem krzesła, poprowadziłem całość. Było wzruszająco... W tym samym czasie prowadziłem prace Komisji Statutowej i Komisji programowej Szkoły, mając zebrania w poniedziałek, wtorek, środę i czwartek. Codziennie o 11 chodziłem do szpitala na rehabilitację kręgosłupa, trzy godziny mi zżerało codziennie, i jako jedyny skutek mam to przeziębienie.... (jonoforeza czy termożele przy otwartym oknie są wyjątkowo skuteczne jeśli chodzi o przeziębienie). Naturalnie, codziennie od 1 do 4 miałem lekcje, które musiałem przygotowywać. Normalnie publikowałem kolejne odcinki powieści (wczoraj przedostatni), przygotowywałem do druku kolejny tom Kwartalnika Literackiego, udało mi się jeszcze w tym samym czasie przeczytać nową powieść dość interesującego latynosa Manfreda Kempffa Suareza (nie mam kiedy napisać recenzji), byłem na "Superprodukcji" Machulskiego (j.w.), sprawdzałem kilka nowych filmów, no i oczywiście jakby to nazwać - prowadziłem interesujące rozmowy z Lidką.
Niestety, mamy już jasność w sprawie Frydmana: gospodarze napisali z Chicago, że nie zgadzają się na renegocjację umowy (prosiliśmy i zmniejszenie opłat), no i mamy się tam zlikwidować do końca marca... Koniec Frydmana po ledwo czterech latach. Będę żałował, bo jest czego, było to niezwykłe miejsce... Ale nie ma innych możliwości - nie mamy na Frydman ani pieniędzy, ani, po prawdzie, czasu, żeby z niego korzystać... A ponieważ do 22 marca mam zakończyć prace nad statutem i programem - zapowiada się następny tydzień tez interesujący.
Tutaj http://www.posa.z-ne.pl/tworczosc/literatura/poezja2003.htm wynik moich ostatnich prac w Internecie. Nadzwyczajnie wzruszające było jak się zwyciężczyni - Paulinka przekupień, Miss Poezji popłakała - było jak w Hollywood...
Post scriptum. Dziękowałem wszystkim. Mnie nie podziękował nikt... Ale mam satysfakcję, no i ofiarowałem paru ludziom trochę wzruszeń. I o to chodziło.
PPS. Ale mi się śmiać chce. Właśnie sobie przypomniałem, że jutro mam 55 urodziny...