|
|
TUTAJ Nowinki archiwalne, ładny oksymoron, co? Nowinki 26.01.2004. Zima piękna, rano minus 18, w dzień - minus 10, pokazuje się słońce. Siedzę w domu i próbuję pisać, nawet dość tak mi idzie, spodziewam się że do końca ferii powinienem tę książkę w głównym zarysie skończyć. Niestety, oprócz tego mam sporo spraw innych, także szkolnych (20 lutego mamy Wielką Galę Poezji i muszę wcześniej dla jurorów przyszykować teksty moich uczniów), no a poza tym nie czuję się najlepiej z tą ręką. Dwutygodniowa kuracja fizykoterapeutyczna niewiele dała, stan zapalny ścięgien i więzadeł prawego barku nie ustąpił, pan doktor mnie pociesza, że dolegliwość jest powszechna i trudno-wyleczalna, ale da się z nią żyć. No, fakt. Póki jeszcze można tą chorą ręką podnieść kufel piwa... Nie mam kiedy popisać recenzji obejrzanych ostatnio filmów i przeczytanych książek, nie mam kiedy oglądać i czytać nowych... A mam ferie do 7 lutego! Dodatkowo zachorował również mój skaner - ma tak jak ja ograniczenie ruchów... Same kłopoty. A to tylko Philip Marlowe mawiał Kłopoty to moja specjalność... No, mawiał też Żegnaj, laleczko... Prawda, sweetty? |