|
TUTAJ Nowinki archiwalne, ładny oksymoron, co? 12.07.2004. Wczoraj prawie cały dzień spędziłem na Słowacji, z Leszkiem B. i Justynką K. W Zakopanem była kiepska pogoda - zimno i zanosiło się na deszcz. Pojechaliśmy przez Łysą Polanę, Lendak, Buszowce co Starej Lubowli, potem przez Góry Lewockie do Spiskiego Zamku, który zwiedziliśmy dokładnie. Następnie do Spiskiej Kapituły, gdzie okazało się, że już jest za późno na zwiedzanie katedry, przez Siwą Brodę do Lewoczy. Kościół naturalnie również zamknięty, więc tylko zjedliśmy obiad u 3 Apostołów. W drodze powrotnej zawadziliśmy jeszcze o Kieżmark. A w Tatrach złapał nas deszcz, który podobno po polskiej stronie był prawie cały czas. Lidka dziś zwiedza Barcelonę, Asia w Krakowie w sprawach uczelnianych, ja staram się nadgonić zaległe roboty, od pisania recenzji przez sprawdzanie prac literackich do naprawiania zepsutej lampy w łazience. Zadziwiające, jak mało mam czasu dla siebie w te niby-wakacje... |