Maciej Pinkwart

 

Owieczki księdza Stolarczyka

 

Kiedy święty Klemens ustąpił miejsca Matce Boskiej Częstochowskiej?

 

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Ale to porzekadło może mieć także wersję konstruktywną: prace badawcze, prowadzone w jednym kierunku, często owocują odkryciami nowych spraw, częściej jeszcze – nowych problemów do rozwiązania. Nie inaczej było przy tworzeniu monografii życia i działalności pierwszego zakopiańskiego proboszcza, księdza Józefa Stolarczyka (M. Pinkwart, Pleban spod Giewontu, Wydawnictwo Wagant). Stosunkowo prostą sprawą było rozszerzenie naszej wiedzy o nieopublikowane dotąd, czy zgoła nie znane dokumenty, spoczywające spokojnie w rozmaitych archiwach. O wiele ciekawsze – i trudniejsze – okazały się drobiazgi, które pojawiały się przypadkiem, bez związku z głównym nurtem poszukiwań, ale także poniekąd wiążące się z bohaterem naszej książki, a przynajmniej z obszarem jego działalności. Szczególnego „nosa” do takich spraw miała Renata Piżanowska, szperająca głównie w materii ilustracyjnej z tamtej epoki.

I tak, gdy tekst książki już był w zasadzie gotowy, Renata wyszukała reprodukcję obrazu Wojciecha Kossaka pt. Owieczki księdza Stolarczyka. Dzieło zostało opublikowane we Wspomnieniach Kossaka, a dokładniej – w ich pierwszym wydaniu, które ukazało się w 1913 r. Obraz przedstawia dwóch górali starej daty, z których jeden odpala fajkę od lampki oliwnej, umieszczonej na ołtarzu – to ilustracja popularnych anegdot o tym, jakie kompromisy musiał zawierać proboszcz ze swymi dzikimi owieczkami w pierwszych latach swojej pracy. Zarówno fakt umieszczenia na ołtarzu lampki, jak i jego architektura wskazują, że jest to ołtarz główny. Ale obraz w ołtarzu przedstawia Matkę Boską Częstochowską – dokładnie tę samą (no, bądźmy ostrożniejsi: taką samą) jaka widnieje tam i dzisiaj. Dotychczas uważaliśmy – sam to słyszałem od śp. ks. W. Curzydły – że zmiana wezwania kościoła nastąpiła w latach 30. XX w. Wtedy to pierwszego patrona kościoła, św. Klemensa, zastąpiła Matka Boska Częstochowska. Tymczasem obraz, przedstawiający główny ołtarz zakopiańskiego kościoła z Matką Boską namalował Wojciech Kossak przed datą publikacji książki, to jest przed 1913 r.

O tym, że drewniany kościół zakopiański nosił wezwanie św. Klemensa – na cześć kolatorki i patronki, właścicielki dóbr zakopiańskich Klementyny Homolacsowej dowiadujemy się nie od ks. Stolarczyka, który w swojej kronice parafialnej o tym nie pisze, tylko z dokumentów Kurii Tarnowskiej, przytaczanych w pracy ks. Bolesława Kumora Początki parafii św. Klemensa w Zakopanem zamieszczonego w: 150 lat organizacji parafialnej w Zakopanem 1847-1997, materiały z Sympozjum, Zakopane, 2425 października 1997, Kraków 1998, s. 13–32. Wezwanie to nosiła już wcześniej wybudowana w tym miejscu drewniana kaplica sprzed 1839 r. W ołtarzu głównym, autorstwa Wojciecha Kułacha Wawrzyńcoka  niewątpliwie zaraz po jego zbudowaniu znalazł się wizerunek św. Klemensa – choć nie jest znane żaden obraz, fotografia czy dokument, który to potwierdza.

Prawdopodobnie w 1855 r. (w każdym razie nie później) z fundacji Jana Michny i Michała Samka umieszczono w kościele boczny ołtarz św. Stanisława Biskupa i Męczennika, zaś z fundacji Wojciecha Walczaka Wójciaka – boczny ołtarz Matki Bożej, oba także autorstwa Kułacha. Stolarczyk w Kronice nie specyfikuje, jaka Matka Boska patronowała prawemu bocznemu ołtarzowi, ale możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że była to Matka Boża Różańcowa, o czym świadczą uroczystości odpustowe (w okolicach 7 października), odnotowywane przez proboszcza w Liber publicatonum parochalium w latach 50. i 60. XIX w. Po 1874 r. święto takie już nie jest opisywane. W księdze ogłoszeń parafialnych proboszcz odnotowuje też uroczystość św. Klemensa (w 1861 r. i w 1874 r.), choć nie nazywa jej odpustem. Ciekawe, że uroczystości ku czci św. Stanisława nigdzie nie zostały odnotowane.

Kiedy więc i w jakich okolicznościach papież Klemens ustąpił Matce Boskiej Częstochowskiej miejsca w głównym ołtarzu? Kiedy z bocznego ołtarza znikła Matka Boska – prawdopodobnie Różańcowa – zastąpiona przez znajdującego się tam obecnie św. Jacka Odrowąża, dominikanina, który jest patronem kościoła w niedalekim Chochołowie? I czy te dwie zmiany są ze sobą związane?

Nie odnotowuje tych faktów ks. Józef Stolarczyk, ani w kronice parafialnej (w której jednakże są spore luki czasowe), ani w żadnym innym dokumencie czy w listach – przynajmniej tych odnalezionych do tej pory. Ksiądz Kaszelewski kroniki nie pisał, ale pozostawił po sobie sporą korespondencję z kurią krakowską Przy pobieżnym – podkreślam: pobieżnym jej przejrzeniu do roku 1913 śladów takich na razie nie odnalazłem. Faktu zmiany patrona kościoła czy choćby zmiany wystroju głównego ołtarza w starym kościele nie zauważają też skrupulatnie prowadzone kroniki dwóch ważnych pism zakopiańskich: „Przeglądu Zakopiańskiego” (1899-1906) i „Zakopanego” (1908-1914). Poszukiwania w archiwach Parafii Najświętszej Rodziny jak dotąd też nie przyniosły takich wiadomości.

Pewne ślady wydają się prowadzić do bardzo wczesnego okresu w historii parafii. Otóż we Wspomnieniach doktora Andrzeja Chramca odnalazłem taki passus: Dziedziczka Homolacsowa szanowała swego proboszcza, był jej spowiednikiem i żegnała się z nim bardzo zasmucona, że parafię musi opuścić. Z następcami we dworze, z Niemcami, wychodził ks. Stolarczyk także z godnością. Eichborn chciał okazać mu swój szacunek i ofiarował do kościoła, do ołtarza, obraz, a był innowiercą.

Niestety, Chramiec nie pisze, jaki to był obraz. W ołtarzach znalazły się po czasie tylko dwa nowe obrazy: św. Jacek Odrowąż i Matka Boska Częstochowska. Czy niegdysiejszy Żyd Ludwig Eichborn, późniejszy „przechrzta”, jak o nim pisze Stolarczyk (ale zapewne protestant) – mógłby ofiarować Stolarczykowi, a w zasadzie zakopiańskim katolikom taki prezent, jak wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej? A czemu nie? Prezent jest prezentem, a nie wyznaniem wiary, Eichborn był ze Stolarczykiem w dobrych stosunkach, a co ważniejsze – prowadził z nim interesy: w 1879 r. proboszcz kupił od niego 12 morgów lasu na Gąsienicowej Równi (miał z tym zresztą sporo kłopotów, bo ciążył na niej hipoteczny zapis części długów Eichborna…).

Ludwig Eichborn kupił od Klementyny Homolacsowej dobra zakopiańskie na mocy kontraktu z 4 stycznia 1870 r. Wkrótce potem Stolarczyk wyjechał do Ziemi Świętej, po powrocie opisał w Kronice tylko szczegółowy przebieg podróży, potem zajmował się głównie sprawami budowy nowego kościoła. Ostatnia odnotowana uroczystość św. Klemensa i Matki Bożej Różańcowej odbyła się w 1874 r. Z 1876 r. pochodzi zapis zarządu Bractwa Różańcowego o zawartości skarbonki umieszczonej przy bocznym ołtarzu Matki Boskiej. W 1881 r. nowym właścicielem dóbr zakopiańskich stał się zięć Eichborna Magnus Peltz. Jeżeli więc to Eichborn ofiarował kościołowi obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, co spowodowało przynajmniej „przemeblowanie” w ołtarzach zakopiańskiego kościoła – to nastąpiło to między 1876 a 1880 r. Byłoby to też coś w rodzaju symbolicznego odejścia od dawnego patronatu Klementyny Homolacsowej.

Czy wiązało się to od razu ze zmianą wezwania kościoła? Nie koniecznie: znamy wiele świątyń, w których w głównym ołtarzu znajduje się wizerunek Matki Boskiej czy Chrystusa, a wizerunek formalnego patrona kościoła usytuowany jest gdzie indziej (np. kościół św. Jana Chrzciciela w Orawce). A więc być może obraz Kossaka sprzed 1913 r. z Matką Boską Częstochowską w zakopiańskim ołtarzu głównym nie staje w sprzeczności z opinią, iż Stary Kościół formalnie zmienił wezwanie dopiero w latach międzywojennych. Sprawę tę mogą dopiero uściślić dalsze poszukiwania archiwalne.