Tygodnik Podhalański nr 25, 14 czerwca 2017

Tutaj skan artykułu

Inne komentarze w Tygodniku Podhalańskim (2017)

Maciej Pinkwart

Smutek kontrewolucji

 

 

Moment, w którym człowiek zaczął wątpić w boskie dzieło stworzenia był jednym z najtragiczniejszych w dziejach ludzkości, bo dzieci Adama i Ewy poczuły się sierotami, przytłoczonymi odpowiedzialnością za przyszłość dawnego Raju. Rozejrzawszy się dokoła, człowiek skonstatował, że z pewnością Bóg nie stworzył nas na obraz i podobieństwo Swoje, bo przecież Stwórca nie mógł być tak brzydki jak…, tak ograniczony jak…, tak podły jak… Człowiek uznał, że z punktu widzenia urody, rozumu i dobroci Bóg stworzył tylko jego, reszta musi być efektem działań innego bóstwa, które nazwał Ewolucją. Prorokiem tej nowej wiary stał się Karol Darwin, którego nikt nie czytał i nie słuchał, ale wszyscy uwierzyli, że tak naprawdę Stwórca nie fatygował się osobiście z całym ogrodem zoologicznym, tylko powołał do życia trzy anioły - Materię, Energię i Ewolucję, a te już potem radziły sobie same, dzięki czemu powstała bakteria, ryba, wróbel, goryl, krasnoludek, człowiek i smartfon. Szło tak ku lepszemu, ładniejszemu i bardziej niezawodnemu, czym sterowała Ewolucja, dobierając w pary osobniki, których geny były optymalne dla przetrwania i przedłużenia gatunku.

Prawda? Nieprawda. Są i będą istoty, które nigdy się nie zmienią, a przetrwają wszystkie przemiany - krokodyle, ośmiornice i niektórzy liderzy partyjni. Na nich teoria optymalizacji gatunków dokonującej się w wyniku doboru naturalnego połamała sobie zęby i to jest druga, najsmutniejsza konstatacja w naszych dziejach: nic w naszym rozwoju nie jest celowe, nie wyglądamy i nie postępujemy tak a nie inaczej dlatego, że taki model jest najlepszy, tylko dlatego, że tak wyszło przypadkiem. A raczej dzięki splotowi tysięcy przypadków dziejących się w ciągu tysięcy lat. W rozwoju genetycznym utrwalają się najczęściej mutacje genów, które są identyczne lub podobne u obu rozmnażających się osobników, nie dlatego że są celowe, tylko dlatego, że powtórzone… Ale obserwujemy, że coraz więcej jest wokół długonogich blondynek z niebieskimi oczami, bo one się bardziej podobają facetom i dlatego mają największe szanse na prokreację, podobnie jak wysocy faceci z dużym… portfelem. Ich córki też będą długonogimi blondynami.

Prawda? Nieprawda. Największą dynamikę demograficzną mają osobniki czarnowłose i czarnookie o nogach niewiadomej długości, ukrytych pod burkami i dżelabami. A najpopularniejszym imieniem świata jest imię Li.

Zdobywaliśmy – jako ludzie - panowanie nad światem dlatego, że nasz mózg znacznie zwiększył wagę w stosunku do wagi ciała. Prawda? Nieprawda: wegetariański, spokojny neandertalczyk miał większy mózg od nas i wyginął, zapewne przy naszym udziale. A od kilkudziesięciu lat przeciętna objętość mózgu człowieka zmniejsza się, bo zanikają te jego części, które przestają być używane w związku z rozwojem techniki komputerowej. Być może już niebawem uprościmy się tylko do roli palca, smyrającego po smartfonie. Więc jakie to szczęście, że niektórzy z rządzących nie umieją obsługiwać smartfona…

Poprzedni felieton