Opinie

Tygodnik Podhalański, 5 lipca 2012

 

Tutaj skan artykułu

Inne komentarze w Tygodniku Podhalańskim (2012)

Maciej Pinkwart

Koloryt lokalny

 

Zakopane dorobiło się sporej literatury opisującej jego odmienność, ale najtrafniej zdefiniował ją Kornel Makuszyński pisząc, że jest to miasto, w którym wszędzie się chodzi pod górę. To, że w wielu dziedzinach w całej Polsce jest pod górę specyfiki tej nie zmienia, bo być może Zakopane jest tu prekursorem.

Media doniosły, że w Zakopanem opozycja chce odwołać burmistrza i wniosek ten uzasadnia szef opozycji – przewodniczący Rady Miejskiej. Ponieważ Rada Miejska jest najwyższą władzą przedstawicielską miasta, więc w Zakopanem rządzi opozycja, a koalicja jest w opozycji w stosunku do opozycji.

Zasada nadrzędności opozycji jest zresztą widoczna także poza Zakopanem, o czym przekonują wszystkie media, prezentujące znacznie częściej wypowiedzi prezesa partii opozycyjnej, niż słowa przedstawicieli rządu. Oczywiście premierowi nie wypada pleść głupstw, gdyż wypomni mu się to w stosownej chwili i będzie wstyd. Gdy farmazony plecie ktoś z opozycji, nikt nie przywiązuje do tego żadnej wagi, bo wiadomo – takie są prawa opozycji. Zatem opozycja ma więcej praw, choć nie ma władzy, a posiadacze władzy mają praw niezwykle mało, a w dodatku wciąż się ich oskarża o łamanie prawa. Czasem jednak opozycja wybiega tak daleko przed szereg, że odnosi się wrażenie, iż nie biegnie naprzód, tylko ucieka: po klęsce polskiej drużyny w Euro 2012, prezes opozycji w ciągu jednego wieczoru opracował i przedstawił trzypunktowy program naprawy polskiego piłkarstwa. Uważam to za wielki triumf Mistrzostw Europy: ktoś, kto najpierw wyzłośliwiał się na temat piłkarskich pasji premiera, potem wzywał do bojkotu Euro, dziś stał się największym specjalistą od tego sportu i w zasadzie zupełnie nie wiem, dlaczego PZPN jeszcze się zastanawia, kto po Smudzie powinien pokierować polską kadrą.

Sposób na proste objaśnianie świata polska opozycja ma zresztą od dawna. Gdy łoś przeskoczył źle zbudowaną barierę przy autostradzie A-2 i zanim sam poległ, spowodował śmierć jednej osoby i poważne obrażenia u trzech innych, poseł PIS zaraz znalazł wytłumaczenie: premier źle wybudował autostradę, więc przyczynił się do śmierci człowieka, no i łosia też. Ów alkoholizm polityczny opozycji, powtarzającej wszędzie, że to wina Tuska, spowodował, iż poseł nie zauważył faktu, że ten odcinek autostrady A-2, gdzie doszło do wypadku, oddany został do użytku za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Niektórzy powiadają, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

Opowiadał mi pisarz średniego pokolenia, jak to po spotkaniu autorskim w pewnym liceum młodzież zadała mu pytanie, jaki zespół lubi najbardziej. Pisarz powiedział, że nie bardzo się orientuje we współczesnej muzyce, ale kiedyś najbardziej lubił zespół „Queen”. Zapadła niezręczna cisza, po czym młodzież powiedziała, że chodzi jej o zespół piłkarski. Pisarz nie zastanawiał się długo i wybrał FC Barcelonę. Młodzież syknęła niechętnie, a jej przedstawiciel powiedział, że chodzi im o zespół w Radomiu.

Koloryt lokalny niewątpliwie ubarwia życie, choć łatwy do opanowania nie jest. Pewno dlatego, że trudno go uogólnić.