Opinie

Tygodnik Podhalański, 30 września 2010

 

Tutaj skan artykułu

Inne komentarze w Tygodniku Podhalańskim (2010)

Maciej Pinkwart

Patronat bliźniaków

 

Jedną z najciekawszych wiadomości, zapowiadających kolejny sukces związany z przygotowaniami do Euro 2012, była informacja ministra sportu, o tym, że maskotką imprezy będą bliźniacy. Nie, nie – spokojnie… Tymi bliźniakami mają być Polak i Ukrainiec. Znaczy się, rozumiem, że tatuś przemieszczał się transgranicznie, być może jako kierowca Tira lub jako przemytnicza mrówka? Kiedyś podobno na Podhalu był proces o ustalenie ojcostwa urodzonych w tym samym dniu dzieci w Bukowinie, Witowie i Klikuszowej. Na pytanie sądu, jak to jest możliwe, żeby ojcem dzieci z tak odległych stron urodzonych w tym samym dniu był jeden mężczyzna, matki odpowiedziały – Wysoki Sądzie, on ma rower… Być może zresztą to mamusia bliźniaków, wywodząca się z tamtej strony Dniestru, znajdowała uznanie narodowo różnych ojców po obu stronach granicy? Zresztą pole do spekulacji erotyczno-historycznych rozpościera się tutaj szerokie, ale dalsze rozważania na ten temat pozostawmy historykom obu nacji. Zapewne ich spór w tej dziedzinie będzie sympatyczniejszy niż dyskusja na temat Stepana Bandery. O samej budowie infrastruktury sportowej po obu stronach granicy nie warto na razie dyskutować, bo jak dotąd przedmiot dyskusji jest w bliźniaczych powijakach, choć podobno jeden z bliźniaków jest w lepszym stanie.

Zaś w Zakopanem nad jedną z imprez patronat objęła para prezydencka Maria i Lech Kaczyńscy. W programie nie ma seansu spirytystycznego, nazwiska zmarłych nie są nawet obwiedzione czarną obwódką (co zwykle się robi, gdy ktoś nie zdoła doczekać sfinalizowania przedsięwzięcia, w którym bierze udział) – po prostu na bilbordach, afiszach i zaproszeniach są oni patronami i już, a w drukowanym programie umieszczono list informujący o tym, że pan prezydent wyraził na to zgodę. Poza wiecznie żywym prezydentem z małżonką, patronat objęli żyjący minister kultury i wicemarszałek województwa. Jednemu z koncertów honorowo patronuje nawet Jego Ekscelencja Ambasador Meksyku. Kwestia smaku często jest podrzędna w stosunku do kwestii marketingu, ale kuriozum to powinno zostać rozpropagowane na znacznie większą skalę niż tylko w Zakopanem. Może tylnia fasada byłego hotelu „Forum” w Krakowie, naprzeciw Wawelu, byłaby odpowiednia?

Pomysł zapewne jest ciekawy i niewątpliwie czymś uzasadniony, a sugestie, że patronat ów miał zjednać dla festiwalowych imprez słuchaczy z kręgów miłośników rodziny państwa Kaczyńskich są zbyt karkołomne, by je brać poważnie. Nie przypuszczam także, by była to jakaś desperacka próba wymuszenia subwencji z Kancelarii śp. Prezydenta, bo taka miłość post mortem zdarza się rzadko i nie ma najlepszych konotacji, zresztą patronat pary prezydenckiej jest honorowy, a honor i pieniądze rzadko chodzą w parze. Raczej więc chodzi o to, że nieżyjący już prezydent wraz z małżonką, bratem, mamą, córką, zięciem i wnuczkami oraz kotami byli, a poniekąd częściowo są nadal w Polsce symbolem polityki prorodzinnej – a taka symbolika jak najbardziej trafnie kojarzy się ze wspomnianym festiwalem.