Maciej Pinkwart

Łyso, ale w ostrogach

 26 marca 2026

TUTAJ wersja audio

Jako człowiek z dobrym, choć regulowanym farmakologicznie ciśnieniem z obawą zawsze oglądam nadymających się godnościowo aktywistów prawicy, którzy z pasją odmieniają przez wszystkie przypadki słowo „Polska”, powiewając biało czerwonymi sztandarami i transparentami, na których Bóg, Honor i Ojczyzna walczą o lepsze ze Zdrajcami, Niemcami i Tuskami. Stanowczo nie chciałbym oglądać na żywo ataku apopleksji i trafiającego kogoś na wizji szlagu – mam swoje lata i swoje obawy. Nadęcia te trwają przynajmniej już trzydzieści lat z okładem – bo już w 1993 r. tzw. Gorycho wrzeszczał w Sejmie, że Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka. No i słowa te okazały się prorocze: Polska jest katolicka. I mimo nadymania się, ze wszystkimi objawami fizjologicznymi tego zjawiska, jakoś nikt na zdrowiu nie poniósł szwanku. Najlepiej to świadczy o tym, że patriotyczne nadęcia są albo rutynowe, albo cyniczne, albo stanowią tylko totem jednego z naszych plemion.

Odkładając na bok analizę tego, że tezy prof. Marcina Matczaka o konieczności zamknięcia gęby na cuhalt i nie krytykowania tych, którzy prostacko wyrażają się o nas, odmiennie myślących, bo to utrwala podziały i wzmacnia prostaków, których trzeba za to prostactwo szanować, bo tacy już są – zauważam, iż pobieżne oglądanie polskich telewizji (nieważne jakich) daje ciekawą fotografię naszego (?) społeczeństwa. Otóż składa się ono z tych, którzy uważają siebie za Polaków i tych, którym Polak Krużganek Bąkiewicz może bezkarnie napluć w twarz, bo Polakami nie są. Nie są też, niestety, żadnymi mniejszościami narodowymi, bo w Polsce nie ma żadnych mniejszości narodowych, są tylko Polacy i ci, co z Polakami walczą przy pomocy koloru skóry, języka i drugorzędnych cech puciowych. To w zasadzie według tzw. Polaków nie są nawet ludzie, bo prawdziwi ludzie, jeśli nie są oczywiście Europejczykami, Niemcami, Francuzami, Brukselczykami, Żydami, Ukraińcami i członkami Koalicji Obywatelskiej – w Polsce są Polakami, nawet jeśli jeżdżą niemieckimi samochodami, posługują się koreańskimi telefonami, piszą na chińskich komputerach i kupują wyłącznie patriotyczne, czyli amerykańskie lub koreańskie militaria. Ci inni to elementy animalne, neozapateryści, ojkofobi, cykliści, pederaści, mordy zdradzieckie i zamachowcy smoleńscy, a także – co starannie ukrywają, ale przecież jest to faktem – są to smakosze pigułek antykoncepcyjnych, wielbiciele ogniw fotowoltaicznych i Niemca Beethovena, pasjonaci zabijania dzieci i starców, a także przeciwnicy Jezusa Króla, jego Matki Królowej Polski, jedynego prawdziwego papieża – Polaka, Prezydenta Tysiąclecia świętej pamięci profesora Lecha Kaczyńskiego, oraz Władcy Polski i jego giermka, Antoniego Orlanda Szalonego.

Powiewanie sztandarem, strzelanie przaśną wizją Polski, niebezpiecznie bliską roku 1670, wrzask do mikrofonu, podnoszenie głosu do dyszkantu, chamskie lub wulgarne określanie spraw, które jakoby charakteryzują ich wrogów (oni nie mają przeciwników, tylko wrogów, zdrajców i zaprzańców, którzy są wrogami, zdrajcami i zaprzańcami dlatego, że nie są nimi), używanie największych kwantyfikatorów dla spraw zupełnie błahych i kompletne, hermetyczne zamknięcie na jakiekolwiek argumenty rzeczowe – to teraz przejaw nadętości patriotycznej. Merytorycznej dyskusji nie ma – są tylko decybele, chamstwo i nadęcie. Z powodu własnej głupoty, nawet kiedy się ją pokaże jak przez szkło powiększające, nigdy im nie jest łyso i zawsze na ich trumpkach dźwięczą kowbojskie ostrogi, a nad waciakami furkoczą husarskie skrzydła z prawdziwych, polskich kur, które nawet gdaczą po polsku. W kraju, który nazywa się Polska i w którym mieszkają PPPP – Prawdziwi Prawicowi Patriotyczni Polacy oraz ci, którzy nie są PPPP – nigdy nie będzie normalnie. Strzelająca z największych armat nadętość, kompletnie nie widząca własnej ponurej śmieszności, szermująca stereotypami, używająca kłamstwa jako alternatywnej prawdy, banialuk i zwykłego idiotyzmu jako oręża w walce z nauką, rozumem i cywilizowanym światem, choć pusta w środku jak dzwon i dzban – wciąż wygrywa, bo na pustogłowie żaden rozum nie pomoże. Można liczyć tylko na to, że ludzie, zamieszkujący w naszym kraju w większości jednak zobaczą, że ci, co nabierają ich na pseudopatriotyczne frazesy mają ich prawdziwe dobro gdzieś i liczy się dla nich tylko ich władza, ich pieniądze i ich dominacja nad naszymi umysłami. Można liczyć.

Choć ja, jako słabeusz z matematyki, raczej już na nic nie liczę. Pociesza mnie jednak to, że to pozerstwo dęciaków, które daje im przewagę nad resztą, bez względu na to czy są w rządzie, czy w opozycji, w końcu wykaże ich pustkę, dzban jest dzbanem i już, a z pustego nawet Torricelli nie naleje. Salomona nie wspominam, bo to Żyd, więc Prawdziwi Polacy skreślili go z historii, tak jak komory gazowe, zasady ewolucji, profesor Ewę Łętowską, odnawialne źródła energii oraz spłukiwane toalety.

 

Inne komentarze i recenzje