Dygresje
greckie
Maciej Pinkwart
Inteligencja w słoikach
Słoiki były kiedyś modne jako wyzwisko, stosowane wobec osób, które
wysferzyły się ze wsi i małych miasteczek, pojechały do Warszawy studiować,
potem podjęły lukratywną pracę w korpo, ale wciąż utrzymywały więź z chatą
rodzinną, co polegało na tym, że co weekend jeździły do domu i przywoziły
stamtąd w słoikach przygotowane przez rodzinę zapasy kulinarne. Nie wiem,
dlaczego mielone w słoikach i żurek w butelce miały być synonimem czegoś
gorszego niż hamburger na stacji benzynowej czy obstalunek w Maczficie, no ale z
tych słoików się przez jakiś czas wyśmiewano, aż naukowcy ustalili, że aktywna
relacja między żywym organizmem a słoikiem może być przejawem inteligencji. Choć
nie u każdego. Najlepiej z tym idzie ośmiornicom.
Idę na śniadanie w tawernie nad brzegiem Cieśniny Mycale, między wyspą Samos a
wybrzeżem tureckim. Mijam po drodze duże akwarium, w którym pływa mnóstwo
niewielkich rybek, na dnie leży kilka pustych muszli po ślimakach, a w kącie
czai się ośmiornica. Nie za duża – ma z grubsza jakieś 30 cm, ale trudno to
określić, bo ośmiornica nie ma stałej formy czy kształtu, szkieletu ani żadnych
twardych części, które stanowiłyby stałą konstrukcyjną. Podobno najtwardszą
częścią ośmiornicy są jej oczy, więc zwierzątko potrafi się przecisnąć przez
każdy otwór, większy od oka.
Patrzy teraz na mnie. Dziwne wrażenie, bo te oczy są podobne do oczu kota, ale u
ośmiornicy są jakieś takie samodzielne, umieszczone na brzuchu, na głowie, a
może na czubku worka, którym w zasadzie jest jej ciało. Jesteśmy przyzwyczajeni
do tego, że oczy są w głowie, z przodu i służą do obierania drogi, kierunku,
namierzania zdobyczy, czy szukania miejsca do ukrycia się lub wynalezienia
partnera/partnerki. A tu te oczy są umieszczone jakby na kupie szaro-brązowej
galarety, łypią spod fałdów skórnych, ale odnoszę wrażenie, że widzą mnie bardzo
dokładnie. Przesuwam się trochę w bok – ośmiornica opuszcza swój kącik i
przesuwa się w tę samą stronę co ja. Wracam na poprzednie miejsce – ona też. Mam
wrażenie, że to bliskie spotkanie trzeciego stopnia, że nawiązałem kontakt z
przedstawicielem obcej cywilizacji.
Ośmiornice zrobiły się w ostatnich latach bardzo modne, przeczytałem na ich
temat kilka książek i artykułów, mniej czy bardziej naukowych – i we wszystkich
spotyka się stwierdzenie, że poza człowiekiem i jego najbliższymi kuzynami
ośmiornice dysponują największą inteligencją. Większą niż pies, kot czy nawet
delfin, kruk i papuga. A w ogóle są kosmitami, bo wszystko mają inne. Ich krew
jest niebieska, bo tlen przenosi w niej nie hemoglobina przy pomocy cząsteczek
żelaza (które naszej krwi dają kolor czerwony), tylko hemocjanina,
wykorzystująca w tym samym celu cząsteczki miedzi, tę krew pompuje nie jedno
serce, a trzy, zaś procesami życiowymi steruje nie tylko jakiś mózg w rejonie
niby-głowy, ale także istotne skupienia komórek nerwowych w poszczególnych
ramionach. Skłonni do uproszczeń i zachwytów nad innością (o ile nie jest to
inność etniczna w obrębie rodziny naczelnych) publicyści piszą, że ośmiornica ma
osobne mózgi w ramionach. Wielkie mi coś! Znam polityka, którego mózg ulokowany
jest nawet nie w ramionach, tylko w pięściach…
Te dziwaczne inności pokazują, że znana nam do tej pory ewolucja, rozwijająca
życie na ziemi w mniej więcej jednym kierunku, zbłądziła w dość nieoczekiwaną
stronę i nie sprawiła, że sterowane nią stworzenia wymarły na bezdrożach.
Dlaczego się tak stało – nie wiadomo. Dlaczego krew ośmiornicy i innych
głowonogów (kałamarnic i mątw), a także niektórych stawonogów przenosi tlen przy
pomocy miedzi, a większość sąsiadów korzysta z żelaza – też nie wiadomo.
Ale dla ludzi, zachwycających się ośmiornicami, najważniejsza jest ich
inteligencja. Najczęściej przytaczanym przejawem inteligencji jest w ich
przypadku umiejętność odkręcania pokrywek słoików, żeby dostać się do
umieszczonego w nich jedzenia. Podziwiam, bo wielokrotnie dostanie się do
zamkniętych w słoikach gołąbków, fasolki po bretońsku, a choćby nawet dżemu
wiśniowego przekracza możliwości mojej inteligencji i muszę ją wspierać
wyszukanymi narzędziami, kupionymi najczęściej gdzieś w okolicach Szanghaju. Co
więcej, gdy ośmiornica słoik z fasolką już odkręci, wyżre zawartość, a potem
wlezie do środka, żeby wylizać denko, a złośliwy właściciel słoika zakręci go z
powrotem z inteligentnym owocem morza w środku – zwierzątko potrafi odkręcić
słoik od wewnątrz.
No fakt, nie potrafiłby tego zrobić nikt inny, ani mój pies, ani ja, ani nawet
Maria Skłodowska-Curie. A na Temu nie sprzedają żadnych urządzeń, które
wspomogłyby w tym dziele słabeusza inteligenckiego.
Jako przykłady inteligencji ośmiornic podaje się też to, że potrafią z
porzuconych przez człowieka połówek kokosa zrobić sobie tarczę, odnaleźć drogę w
labiryncie, uciec z więziennego akwarium lub zmienić kolor czy fakturę skóry w
celach kamuflażowych. To już nie jest nic nadzwyczajnego – człowiek, a nawet
polityk potrafi kamuflować się znacznie lepiej. W efekcie widzimy, że
oryginalnym, endemicznym dla ośmiornicy przejawem inteligencji jest odkręcanie
słoika. Człowiek radzi sobie z tym gorzej, ale radzi sobie, umie też odkręcać
nakrętki w małpkach i wyciągać pokruszony korek z szyjki butelki wina, ale robi
to z zewnątrz, a nie od środka. Słabo mu idzie wszelako z odkręcaniem nakrętek w
butelkach PET, a trudność w piciu wprost z takich butelek jest dla niektórych
polskich posłów dowodem na to, że powinniśmy wyjść z Unii Europejskiej, która
kazała nam takie butelki produkować, a potem je jeszcze sprzedawać w
butelkomatach, co jest przejawem ograniczania naszej wolności i prawa do
wyrzucania plastiku w krzakach, lasach i łąkach.
Ośmiornica takich problemów nie ma. Odkręca słoik w te i we wte, i już.
Nazajutrz przechodzę koło akwarium, ale są w nim tylko migotliwe srebrne rybki.
A nieopodal w oszklonej gablocie w przewiewnym cieniu suszy się osiem niedużych
ramion z przyssawkami. Wieczorem trafią do menu. Ciekawe, czy rozproszony mózg,
znajdujący się w każdym z nich, powiększy inteligencję konsumenta? Może,
gdybyśmy jedli więcej ośmiornic w sałatkach z owocami morza, bylibyśmy bardziej
inteligentni i zyskalibyśmy umiejętność odkręcania słoików bez sprzętów z Temu?
Może nawet od środka?