Dygresje greckie

 

Maciej Pinkwart

Inteligencja w słoikach

 18 października 2026

TUTAJ wersja audio

Słoiki były kiedyś modne jako wyzwisko, stosowane wobec osób, które wysferzyły się ze wsi i małych miasteczek, pojechały do Warszawy studiować, potem podjęły lukratywną pracę w korpo, ale wciąż utrzymywały więź z chatą rodzinną, co polegało na tym, że co weekend jeździły do domu i przywoziły stamtąd w słoikach przygotowane przez rodzinę zapasy kulinarne. Nie wiem, dlaczego mielone w słoikach i żurek w butelce miały być synonimem czegoś gorszego niż hamburger na stacji benzynowej czy obstalunek w Maczficie, no ale z tych słoików się przez jakiś czas wyśmiewano, aż naukowcy ustalili, że aktywna relacja między żywym organizmem a słoikiem może być przejawem inteligencji. Choć nie u każdego. Najlepiej z tym idzie ośmiornicom.

Idę na śniadanie w tawernie nad brzegiem Cieśniny Mycale, między wyspą Samos a wybrzeżem tureckim. Mijam po drodze duże akwarium, w którym pływa mnóstwo niewielkich rybek, na dnie leży kilka pustych muszli po ślimakach, a w kącie czai się ośmiornica. Nie za duża – ma z grubsza jakieś 30 cm, ale trudno to określić, bo ośmiornica nie ma stałej formy czy kształtu, szkieletu ani żadnych twardych części, które stanowiłyby stałą konstrukcyjną. Podobno najtwardszą częścią ośmiornicy są jej oczy, więc zwierzątko potrafi się przecisnąć przez każdy otwór, większy od oka.

Patrzy teraz na mnie. Dziwne wrażenie, bo te oczy są podobne do oczu kota, ale u ośmiornicy są jakieś takie samodzielne, umieszczone na brzuchu, na głowie, a może na czubku worka, którym w zasadzie jest jej ciało. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że oczy są w głowie, z przodu i służą do obierania drogi, kierunku, namierzania zdobyczy, czy szukania miejsca do ukrycia się lub wynalezienia partnera/partnerki. A tu te oczy są umieszczone jakby na kupie szaro-brązowej galarety, łypią spod fałdów skórnych, ale odnoszę wrażenie, że widzą mnie bardzo dokładnie. Przesuwam się trochę w bok – ośmiornica opuszcza swój kącik i przesuwa się w tę samą stronę co ja. Wracam na poprzednie miejsce – ona też. Mam wrażenie, że to bliskie spotkanie trzeciego stopnia, że nawiązałem kontakt z przedstawicielem obcej cywilizacji.

Ośmiornice zrobiły się w ostatnich latach bardzo modne, przeczytałem na ich temat kilka książek i artykułów, mniej czy bardziej naukowych – i we wszystkich spotyka się stwierdzenie, że poza człowiekiem i jego najbliższymi kuzynami ośmiornice dysponują największą inteligencją. Większą niż pies, kot czy nawet delfin, kruk i papuga. A w ogóle są kosmitami, bo wszystko mają inne. Ich krew jest niebieska, bo tlen przenosi w niej nie hemoglobina przy pomocy cząsteczek żelaza (które naszej krwi dają kolor czerwony), tylko hemocjanina, wykorzystująca w tym samym celu cząsteczki miedzi, tę krew pompuje nie jedno serce, a trzy, zaś procesami życiowymi steruje nie tylko jakiś mózg w rejonie niby-głowy, ale także istotne skupienia komórek nerwowych w poszczególnych ramionach. Skłonni do uproszczeń i zachwytów nad innością (o ile nie jest to inność etniczna w obrębie rodziny naczelnych) publicyści piszą, że ośmiornica ma osobne mózgi w ramionach. Wielkie mi coś! Znam polityka, którego mózg ulokowany jest nawet nie w ramionach, tylko w pięściach…

Te dziwaczne inności pokazują, że znana nam do tej pory ewolucja, rozwijająca życie na ziemi w mniej więcej jednym kierunku, zbłądziła w dość nieoczekiwaną stronę i nie sprawiła, że sterowane nią stworzenia wymarły na bezdrożach. Dlaczego się tak stało – nie wiadomo. Dlaczego krew ośmiornicy i innych głowonogów (kałamarnic i mątw), a także niektórych stawonogów przenosi tlen przy pomocy miedzi, a większość sąsiadów korzysta z żelaza – też nie wiadomo.

Ale dla ludzi, zachwycających się ośmiornicami, najważniejsza jest ich inteligencja. Najczęściej przytaczanym przejawem inteligencji jest w ich przypadku umiejętność odkręcania pokrywek słoików, żeby dostać się do umieszczonego w nich jedzenia. Podziwiam, bo wielokrotnie dostanie się do zamkniętych w słoikach gołąbków, fasolki po bretońsku, a choćby nawet dżemu wiśniowego przekracza możliwości mojej inteligencji i muszę ją wspierać wyszukanymi narzędziami, kupionymi najczęściej gdzieś w okolicach Szanghaju. Co więcej, gdy ośmiornica słoik z fasolką już odkręci, wyżre zawartość, a potem wlezie do środka, żeby wylizać denko, a złośliwy właściciel słoika zakręci go z powrotem z inteligentnym owocem morza w środku – zwierzątko potrafi odkręcić słoik od wewnątrz.

No fakt, nie potrafiłby tego zrobić nikt inny, ani mój pies, ani ja, ani nawet Maria Skłodowska-Curie. A na Temu nie sprzedają żadnych urządzeń, które wspomogłyby w tym dziele słabeusza inteligenckiego.

Jako przykłady inteligencji ośmiornic podaje się też to, że potrafią z porzuconych przez człowieka połówek kokosa zrobić sobie tarczę, odnaleźć drogę w labiryncie, uciec z więziennego akwarium lub zmienić kolor czy fakturę skóry w celach kamuflażowych. To już nie jest nic nadzwyczajnego – człowiek, a nawet polityk potrafi kamuflować się znacznie lepiej. W efekcie widzimy, że oryginalnym, endemicznym dla ośmiornicy przejawem inteligencji jest odkręcanie słoika. Człowiek radzi sobie z tym gorzej, ale radzi sobie, umie też odkręcać nakrętki w małpkach i wyciągać pokruszony korek z szyjki butelki wina, ale robi to z zewnątrz, a nie od środka. Słabo mu idzie wszelako z odkręcaniem nakrętek w butelkach PET, a trudność w piciu wprost z takich butelek jest dla niektórych polskich posłów dowodem na to, że powinniśmy wyjść z Unii Europejskiej, która kazała nam takie butelki produkować, a potem je jeszcze sprzedawać w butelkomatach, co jest przejawem ograniczania naszej wolności i prawa do wyrzucania plastiku w krzakach, lasach i łąkach.

Ośmiornica takich problemów nie ma. Odkręca słoik w te i we wte, i już.

Nazajutrz przechodzę koło akwarium, ale są w nim tylko migotliwe srebrne rybki. A nieopodal w oszklonej gablocie w przewiewnym cieniu suszy się osiem niedużych ramion z przyssawkami. Wieczorem trafią do menu. Ciekawe, czy rozproszony mózg, znajdujący się w każdym z nich, powiększy inteligencję konsumenta? Może, gdybyśmy jedli więcej ośmiornic w sałatkach z owocami morza, bylibyśmy bardziej inteligentni i zyskalibyśmy umiejętność odkręcania słoików bez sprzętów z Temu? Może nawet od środka?

Inne komentarze i recenzje