Maciej Pinkwart
Instynkty
Napaść Rosji na
Ukrainę wyzwoliła w ludziach najgorsze instynkty. Nawet w ludziach o
szlachetnych jakoby motywacjach. Przypomnijcie sobie, ile to razy słyszeliście,
że musimy Ukrainie pomagać, bo jak przegra, to Rosja stanie na naszych granicach
i potem zaatakuje nas. A na razie to Ukraina Rosję powstrzymuje. Czyli mamy
Ukrainie pomagać nie dlatego, że rosyjscy bandyci na nich napadli i bestialsko
ich zabijają, tylko żeby chronić własny tyłek. Jak ich podbiją, to szlag trafi
nasz bufor ochronny, Rosjanie staną na naszej granicy i zaatakują z kolei nas.
Ale jakich
argumentów w tej sprawie ma użyć rząd Portugalii, Włoch, Niemiec czy Wielkiej
Brytanii? Przecież, gdyby nie daj Boże, Rosja wygrała, to bandyci Putina nie
staną im ante portas. Więc pomagają nie ze strachu o własne cztery
litery, tylko z ludzkiego odruchu: bandyci kogoś atakują, przeto trzeba mu
pomóc.
A teraz u
większości polskiego ludu, szczutego przez braunatnych politykierów
którzy właśnie sobie szykują main kampfanię wyborczą narasta przekonanie,
że powinniśmy przestać Ukrainie pomagać, bo to się nam opłaci z czterech
powodów:
- zaoszczędzimy
dla siebie;
- Rosjanie ich
wybiją, więc nie będzie konkurencji dla polskiej marchwi, pszenicy, cukru i
kobiet, jeśli oczywiście Putin nie popełni błędu Hitlera, który nie wszystkich
Żydów wygazował;
- jak im
odpowiednio Polskę zniechęcimy, to pojadą od nas precz, do siebie czy nie do
siebie, wszystko jedno, byleby przestali nas wkurzać tym, że chcą być traktowani
jak normalni ludzie, albo nawet tak jak my. W sklepie, w przychodni zdrowia, w
banku. Polska dla Polaków. A reszta może dla nas pracować, budować domy,
podcierać tyłki w domach starców, sprzedawać nam schabowe i kajzerki, ale gęby
ma mieć zamknięte i odpowiedni akcent. Udarienije znaczy się.
- Rosjanie jak już załatwią się z Ukrainą, to będą nam
wdzięczni, że wycofaliśmy się z tej pomocy i wyszliśmy z tej pedalskiej Unii,
sprzedadzą nam taniej ropę, węgiel z Donbasu i Romanowskiego z Naddniestrza, a
architekci z Kościeliska dostaną lukratywne kontrakty na odbudowę rosyjskiego
Charkowa, Lwowa i Białegostoku, być może nawet polski minister kultury Piotr
Faddiejewicz dostanie zgodę na poszukiwanie trupka Stanisława Ignatowicza w
Wielikich Ozierach... A kanapki z kawiorem będą dostarczane do Pałacu
Namiestnikowskiego skolko ugodno.
Jeszcze
obrzydliwiej postępuje amerykański przyjaciel Putina, posiadacz najwyższego IQ w
całym Mar-a-Lago i okolicy, który amerykańską pomoc dla Ukrainy sprzedaje Unii
Europejskiej, żeby ta dała ją zabijanym przez Putina Ukraińcom. Ciekawe, po
jakim kursie? Ile zabitych Ukraińców stoi dolar?
Mam nadzieję, że
wiedza historyczna POTUS-a jest jeszcze mniejsza, niż warszawskiego wielbiciela
obrońców Monte Casino i nie zechce on zażądać od Niemców zwrotu kosztów Planu
Marshalla z odsetkami, a od Polski zapłaty za paczki UNRRA, z opłatą portoryjną.
Plus cło, oczywiście.