Maciej Pinkwart
Sardynia punktowo
Maladroxia - Miontge Sirai - Maladroxia - Su benatzu (jaskinie Is Zuddas) - Cagliari
30
czerwca 2024, niedziela. Długi, ostatni już, pobyt
na plaży w Maladroksji. Po południu wracamy w okolice Carbonii, by tam zwiedzić
jedno z najciekawszych stanowisk archeologicznych w tej części Sardynii – Park
Archeologiczny Monte Sirai. Czynne
latem w godzinach 9.00-13.00 i 14.00-17.00, w sezonie jesienno-zimowym do 14.00.
Bilet normalny 6 €, ulgowy (dzieci 6-12, uczniowie, seniorzy >65) 5 €, wolny
wstęp dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.
Sama nazwa jest już interesująco tautologiczna: Monte to oczywiście góra, zaś
Sirai – to słowo z języków bliskowschodnich: asyryjskie suru, fenickie
syr, hebrajskie sor to skała. A zatem spore starożytne miasto
powstało na Skalnej Górze. Odkryte przez przypadek i stosunkowo niedawno
– w 1962 roku bawiący się tu chłopiec z pobliskiej Carbonii znalazł fragment
nagrobnej steli z wyrzeźbioną figurką kobiety. Rok później zaczęły się badania
archeologiczne, które doprowadziły do odkrycia jednej z najciekawszych
lokalizacji osadniczej w tej części wyspy. Wzgórze Monte Sirai wznosi się na
prawie 200 metrów nad poziomem morza, a widok stąd jest niezwykle rozległy i
obejmuje z jednej strony morze i wyspy San Pietro i Sant’ Antioco, z drugiej –
góry na wschód od Carbonii. Teren ten przyciągał więc osadników od początków
drugiego tysiąclecia p.n.e., kiedy to powstawały tu pierwsze wieże nuragijskie.
Jednak najciekawsze są tu pozostałości czasów fenickich, datowane od ok. 750 r.
p.n.e. Montre Sirai początkowo zasiedliły rodziny fenickie, przybyłe tu z wyspy
Sant’ Antioco.
Centrum powstałej wówczas osady stanowiła wieża obserwacyjna, akropol oraz teren
sakralny, najprawdopodobniej poświęcony bogini Astarte, której posąg odkryto tu
w trakcie wykopalisk. W drugiej połowie VI w. p.n.e. twierdza została zdobyta
najpierw przez nuragijczyków, a potem – przez wojska Kartaginy. Osiedliło się tu
wówczas co najmniej kilkanaście rodzin przybyłych z północnej Afryki.
Kartagińczycy mieli tu swoje domy, otoczone murami miejskimi, dwie nekropole i
stanowiska wojskowe. W czasie pierwszej wojny punickiej (263-241 p.n.e.)
fortyfikacje zostały wzmocnione, jednak i tu, podobnie jak w całym regionie,
koniec końców zwyciężyli Rzymianie, którzy zniszczyli wszystkie budowle o
charakterze obronnym. Ponad sto lat później (ok. 110 r. p.n.e.) właściwie z
niewiadomych powodów osada na Monte Sirai opustoszała, choć była odwiedzana
przez przybyszów nawet z dalekich stron jeszcze w czasach bizantyjskich. Potem
pamięć o niej wygasła.
Dziś to jeden z ważniejszych punktów na mapie archeologicznej Sardynii.
Zostawiamy auto na parkingu, kupujemy bilety i ruszamy na południe świetnie
utrzymaną drogą, zaopatrzona w miejsca odpoczynku i punkty oświetleniowe. Osobna
ścieżka z
wyraźnymi rowkami przeznaczona jest dla osób niewidomych, poruszających się przy
pomocy laski. Przed nami kilkukilometrowa wycieczka szlakiem nie koniecznie
chronologicznym, ale pozwalającym zapoznać się z kilkoma tysiącami lat historii
tego miejsca, zaprezentowanymi na ok. 40 stanowiskach archeologicznych.
Najwięcej z nich odsłania pozostałości osady z czasów fenickich i kartagińskich.
Przez
Północną Bramę dochodzimy do świątyni Astarte, która z pewnością stanowiła
centralną część miejscowości. Pierwotnie (VIII-VI w. p.n.e.) w tym miejscu stała
wieża nuragu i cysterna na deszczówkę. Wokół tego miejsca przed VI w. p.n.e.
wyrosły domy najważniejszych rodzin miejscowych patrycjuszy, jak np. Dom
Fantarów. Za najstarszy budynek całej osady uchodzi Dom Steatytowy, wybudowany w
VII wieku p.n.e. i istniejący w pierwotnej formie do ok. 520 r. p.n.e., kiedy to
strawił go pożar, a następnie w 280 r. p.n.e. odbudowany w nowym kształcie. W
tej ostatniej fazie należał zapewne do zamożnej rodziny rzemieślniczej,
zajmującej się piekarstwem, wyrobem narzędzi domowych i broni. Większość budowli
była piętrowa, miała niewielkie pokoje, a budynki stały blisko obok siebie. One
także korzystały ze zbiornika wody deszczowej. W pierwszej połowie III w. p.n.e.
powstała tu świątynia (8 x 11 m) Astarte – fenickiej bogini miłości, płodności
i… wojny, zbudowana na tarasie, z trzema zewnętrznymi ołtarzami. We wnętrzu
znajdowało się kilka niedużych pokoików – w najdalszym z nich odnaleziono statuę
Astarte (obecnie w muzeum archeologicznym w Cagliari), najprawdopodobniej
przywiezioną z dalekich stron, bo datowana jest na VIII w. p.n.e. W późniejszych
czasach wizerunek Astarte został zastąpiony przez figurę Demeter, greckiej
bogini płodności i zbiorów. Znaleziono tu też dowody kultu Besa – egipskiego
bożka (ale zapewne nubijskiego pochodzenia), opiekującego się rodzącymi
kobietami i dziećmi, ale także patronującego weselu i rodzinom (niektórzy
uważają, że tu chodzi o fenickiego Baala, boga deszczu i wiosennego odrodzenia).
W północno-zachodniej części wzgórza dochodzimy do nekropoli z okresu fenickiego
i kartagińskiego. Ta pierwsza zawiera miejsca grzebalne, gdzie trafiały prochy
osób poddanych ciałopaleniu. Groby, usytuowane w ziemnych jamach, najczęściej
były jednocześnie miejscami kremacji. Odkopano tylko część z nich - –
najprawdopodobniej jest ich tu co najmniej 270.
Od
VI w. p.n.e., w czasach kolonizacji kartagińskiej (tutaj zwanej z łacińska
punicką) ciała chowano w sarkofagach, umieszczonych w grobowcach komorowych,
wkopanych w grunt lub w pobliską ścianę skalną. Tych grobów odkopano na razie
trzynaście, co jest tylko częścią nekropoli, na której wykopaliska wciąż trwają.
Większość z nich to duże grobowce rodzinne, z kilkoma podziemnymi komorami,
stelami i kolumnami.
Ciekawym miejscem jest także tofet – specjalny cmentarz, w których
chowano niemowlęta, zmarłe zaraz po urodzeniu lub wskutek poronienia. Datowany
jest na IV w. p.n.e. Sugestie, że są tu także ofiary rytualnych zabójstw dzieci
nie została dostatecznie potwierdzona.
Na terenie Monte Sirai znajduje się jeszcze imponujący nurag – obecnie w
remoncie i nie przeznaczony do zwiedzania. Wokół wieży usytuowana była spora
wioska z warsztatami rzemieślniczymi – znajdował się tu najstarszy na Sardynii
ośrodek produkcji szkła. Całość otoczona jest potężnym murem.
Wieczorem powrót do Maladroksji.
1 lipca 2024, poniedziałek.
Powoli żegnamy się z „naszą” wyspą, i w zasadzie z Sardynią też. Korzystamy z
plaży, jedziemy do Sant’Antioco i robimy ostatnie zakupy. Wieczorem kolacja
pożegnalna z widokiem na Zatokę Palmową.



2 lipca 2024, wtorek. Pakujemy
się, sprzątamy, oddajemy klucze i wczesnym przedpołudniem wyjeżdżamy. Mamy w
planie dotarcie do ostatniego punktu naszej wycieczki – stolicy Sardynii,
Cagliari. To w sumie niedaleko – około 100 kilometrów, jakieś półtorej godziny
jazdy. Ale po drodze mamy jeszcze jeden cel.
Jedziemy znów przez Sant’Antioco, przejeżdżamy przez groblę, machamy na
pożegnanie flamingom w lagunach i w miejscowości Palmas skręcamy w prawo, w
drogę SS 195, kierującą się najpierw na południowy wschód, a potem na wschód. W
miasteczku Giba zmieniamy numer drogi na SS 293, mijamy miejscowość Piscinas i
po niespełna dwóch kilometrach skręcamy w prawo. Droga krajowa SP 70 wspina się
nieco wśród wzgórz i po niespełna dziesięciu kilometrach doprowadza nas do
miejscowości Su Benatzu, za którą
zatrzymujemy się na dużym, bezpłatnym parkingu koło restauracji, obok której
jest kasa biletowa i wejście do systemu jaskiń Is
Zuddas.
Zwiedzanie
tylko w grupach, z przewodnikiem – wejścia latem w dni powszednie 11.00, 12.15,
15.00, 16.15, w niedziele i święta - 10.30, 11.15, 11.45, 12.30, 15.00, 15.45,
16.30, 17.15. w sezonie jesienno-zimowym: 11.00, 12.15, 16.00 oraz 10.00, 12.15,
15.00, 16.15. Bilet normalny kosztuje 13 €, ulgowy (dzieci 6-12 lat) 9 €. Tura
zwiedzania trwa godzinę, grupy, zwykle liczące kilkanaście osób, oprowadzane są
po włosku i po angielsku (można dostać anglojęzyczną ulotkę informacyjną). Warto
mieć cieplejsze okrycie (temperatura w grocie wynosi 16 stopni) i wygodne buty.
Deniwelacja obszaru zwiedzanego wynosi ok. 120 metrów, długość trasy
przeznaczonej do zwiedzania – ok. pół kilometra (cała jaskinia ma 1650 m
korytarzy).
Główną atrakcją jaskini (uchodzącej za najstarszą we Włoszech – bowiem liczy ok.
530 milionów lat) jest wspaniała szata naciekowa (stalaktyty, stalagmity,
makarony, nitki, mleko wapienne). W niektórych salach węglanowe aragonity tworzą
kępki kryształów, nazywane kwiatami jaskiniowymi, w innych – wyglądają
jak cienkie rurki, rozciągające się na różne strony, pozornie wbrew grawitacji.
Z okazji Bożego Narodzenia w dużej Sali Organowej ustawiana jest malownicza
szopka, której towarzyszą rzeźby z trachitu stworzone przez
rzeźbiarza Giovanniego Salidu. Opodal jest Sala Teatralna, gdzie niekiedy
odbywają się przedstawienia i Sala Ekscentryków – z najciekawszymi
antygrawitacyjnymi formacjami skalnymi.
Osoby oczekujące na swoją turę zwiedzania, zmęczone po wycieczce czy
niewystarczająco sprawne, by pokonać trudności korzystają z sąsiadującej z
jaskinią i parkingiem Trattorii Is Zuddas, ze stolikami pod dachem i na
świeżym powietrzu, pod drzewami (znakomita przystawka w postaci talerza
wędlin!).
Korzystamy z doskonałej kuchni i ruszamy w dalszą drogę. Wracamy do szosy SS 293
i wczesnym popołudniem parkujemy koło portu w
Cagliari –
prawie naprzeciwko miejsca, gdzie mieszkamy, przy via Roma. Ogarniamy się, nie
rozpakowujemy specjalnie, bo śpimy tu tylko jedną noc i ruszamy na spacer. Dzień
jeszcze młody, do wieczora daleko, może więc damy radę poznać choć część
śródmieścia, gdzie przyszło nam się zatrzymać.
Piękne miasto, choć mocno kontrastujące z cichymi, pustawymi i małymi
miasteczkami, w których bywaliśmy dotychczas. Cagliari, jak na metropolię
przystało, jest wielkie – rozciąga się na terytorium przeszło 80 km2,
ma prawie 150 000 mieszkańców i leży – tak jak Rzym – na siedmiu wzgórzach.
Ulice mniej czy bardziej stromo biegną w górę, do najstarszej dzielnicy, gdzie
góruje zamek – Castello.
Według rzymskiej legendy, miasto – nazywane przez Rzymian Caralis – założył
Aristeus, syn Apolla i nimfy Cyreny, który przybył tu z greckiej Beocji w XV w.
p.n.e., w towarzystwie słynnego Dedala, który nauczył Sardyńczyków budowania
nuragów. Nauka dowodzi, że teren, na którym dziś leży stolica, zamieszały był od
czasów przednuragijskich, czego dowodzą domus de janas i ruiny domów
mieszkalnych z IV-III tysiąclecia p.n.e. Jednak legenda o Dedalu w Cagliari
zapewne oparta jest na tym, że w epoce nuragijskiej okoliczni mieszkańcy
utrzymywali ożywione kontakty handlowe i kulturalne z Mykeńczykami, zapewne
tymi, którzy panowali nad Kretą. Niewykluczone, że dogodnie położona miejscowość
z naturalnym portem w Zatoce Cagliari była już w sferze zainteresowań morskiego
imperium minojskiego.
W
VIII w. p.n.e. zaczęli tu napływać Fenicjanie, a od VI w. p.n.e. –
Kartagińczycy. Za ich panowania Cagliari stało się największym ośrodkiem
miejskim na wyspie, czego jednym z dowodów jest punicka nekropola Tuvixeddu,
leżąca dziś w obrębie miasta i zajmując obszar ok. 80 hektarów jest największym
cmentarzyskiem kartagińskim w całym obszarze Morza Śródziemnego. Miasto przeszło
pod panowanie Rzymian w 238 r. p.n.e., w następstwie pierwszej wojny punickiej.
Caralis, jak je wtedy nazywano, popierało Juliusza Cezara w wojnie domowej w 46
r. p.n.e., a po śmierci Cezara opowiedziało się po stronie Oktawiana, co
skutkowało długotrwałym okresem prosperity i rozwoju. W tym też czasie powstało
tu wiele inwestycji miejskich, m.in. piękny amfiteatr z przełomu I i II w. n.e.,
mogący pomieścić 10 000 widzów. W połowie V wieku przez ponad 80 lat było
rządzone przez Wandali, a w 534 r. zostało włączone do cesarstwa bizantyjskiego.
W średniowieczu Cagliari dzieliło losy innych części wyspy (rządy judykatów,
walki między Genueńczykami a Pizańczykami), zbroiło się, fortyfikowało (w
początkach XIII w. Pizańczyczy wybudowali na jednym ze wzgórz potężny zamek
obronny Castel di Castro) i popadało w ruinę. W 1270 r. armia krzyżowców
francuskiego króla Ludwika IX w drodze na krucjatę do Tunezji przez tydzień
przebywała w Cagliari. Pół wieku później, w 1323 r. teren ten zaatakowali i w
końcu opanowali Aragończycy, Cagliari (wówczas nazywające się Càller)
stało się siedziba wicekróla Sardynii, a na zamku
aż
do XVI wieku mogli mieszkać tylko Katalończycy. W 1355 roku król Piotr IV
Aragoński ustanowił w Cagliari siedzibę parlamentu Królestwa Sardynii. W 1607
roku powstał miejscowy uniwersytet.
Panowanie iberyjskie zakończyło się w 1708 roku, a wkrótce potem Sardynia wraz z
jej stolicą weszła w skład królestwa Sabaudii. W 1861 roku wyspa stała się
częścią Królestwa Włoch.
Dziś Cagliari jest stolicą Autonomicznego Regionu Sardynii, administracyjnym
centrum i siedzibą władz regionu, a także lokalnych biur włoskiej administracji
centralnej. Jest również głównym ośrodkiem handlowym i przemysłowym wyspy, z
licznymi obiektami handlowymi i przemysłowymi. Jest czwartym portem Włoch pod
względem przeładunku towarów (prawie 35 mln ton) i osiemnastym pod względem
liczby pasażerów (przeszło 705 tys.), z czego ok. 400 tys. to pasażerowie
statków wycieczkowych. Mieści się tu też jeden z największych terminali
kontenerowych nad Morzem Śródziemnym. Jedną z głównych gałęzi gospodarki jest
turystyka, a gości przyciągają tu okoliczne atrakcyjne przyrodniczo tereny,
liczne zabytki i wspaniałe plaże. W samym mieście jest prawie 200 pensjonatów i
przeszło 20 hoteli, wielu mieszkańców udostępnia też turystom apartamenty w
ramach wynajmu krótkoterminowego.
Poza licznymi szkołami stopnia podstawowego, średniego i zawodowego, działa tu
najstarszy i największy państwowy uniwersytet, założony w 1620 r. Ma sześć
wydziałów: inżynierii i architektury; medycyny i chirurgii; ekonomii, nauk
prawnych i politycznych; nauk ścisłych; biologii i farmacji oraz studiów
humanistycznych. Studiuje tu ok. 36 tysięcy osób, a kadra dydaktyczna liczy 1200
osób. Nowoczesny kampus uniwersytecki (73 hektary powierzchni) znajduje się na
obrzeżach miasta w dzielnicy Monserrato, zaś rektorat i cenna biblioteka
uniwersytecka są usytuowane w centrum, w dawnym średniowiecznym pałacu. Pod
egidą Uniwersytetu funkcjonuje też miejski Ogród Botaniczny.
Stolica Sardynii jest także ważnym ośrodkiem kulturalnym.
Pierwszy amfiteatr założyli w Carales Rzymianie w I-II w. n.e. Odbywały się tu
widowiska z udziałem gladiatorów i dzikich zwierząt, były także spektakle
teatralne – dla widowni złożonej z 8-10 tysięcy widzów. Dziś jest to często
zwiedzany obiekt archeologiczny, w sezonie letnim (maj-wrzesień) otwarty
codziennie w godz. 10.00-13.00 i 15.00-19.00, w sezonie zimowym 10.00-17.00,
bilety 3 i 2 €. Pierwszy nowoczesny teatr otwarto w Cagliari w 1767 r. Dziś
działa tu kilkanaście zawodowych scen – w tym nowoczesna, istniejąca od 1993 r.
opera, funkcjonująca pod nazwą Teatro Lirico.
Czytam z zainteresowaniem także i tę informację: średnia długość życia w
Cagliari dla mężczyzn wynosi 79,5 lat, dla kobiet – 85,4 roku. Tak sobie myślę,
że trzeba mieć końskie zdrowie, żeby poruszać się po mieście zatłoczonym,
położonym na wzgórzach, którego średnia roczna temperatura wynosi 17,3o
C, w najzimniejszym miesiącu, styczniu jest to 10o, a teraz, kiedy
jesteś
my
tu w lipcowe popołudnie jest w cieniu 36 stopni. Na odkrytych miejscach wieje
wiatr od morza, ale na starówce między domami tak dobrze nie ma.
Pierwsze
wrażenie jest takie, że miasto składa się z reprezentacyjnych, szerokich alei,
krzyżujących się z wąskimi, średniowiecznymi zaułkami. I wszędzie jest pod górę.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że mając przed sobą tylko kilka godzin na
zwiedzanie Cagliari, a za sobą ciężkie dwa tygodnie włóczęgi po Sardynii – nie
zdołamy szczegółowo poznać stolicy wyspy, więc idziemy na chybił trafił w stronę
starego miasta, które wznosi się jakieś sto metrów ponad nami. Imponujące
wrażenie robią potężne fortyfikacje z czasów hiszpańskich – mury obronne mają
przynajmniej kilkanaście pięter wysokości…
Ulicą Rzymską (via Roma) dochodzimy do ulicy
Królowej Małgorzaty (via Regina Margherita), która szerokim bulwarem
doprowadza nas do rozległego Placu Konstytucji (Piazza Costituzione), nad
którym wznosi się ogromny Bastion San Remy, wznoszący się na 24 metry ponad
placem, z szeroką na 40 metrów fasadą. W górnej części bastionu znajduje się
rozległy taras, noszący imię króla Umberto I, na który można wejść dwiema
galeriami, każda po 120 schodów. Łagodniejszy dostęp jest od tyłu, od strony
ulicy Giuseppe Mazzini. Bastion wybudowany w czasach sabaudzkiego Królestwa
Sardynii w miejscu fortyfikacji aragońskich z 1530-1532 r., chroniących
południową część miasta. Nazwany od Filippo Guglielmo Pallavicino delle Frabose,
barona Saint-Rhémy-en-Bosses, pierwszego sabaudzkiego wicekróla Sardynii z lat
1720-1724. Obecny wygląd to efekt przebudowy z lat 1899-1903. W jego obrębie
znajduje się naturalne źródło, Fontana bona.
Z tarasu na bastionie, znajdującego się na wysokości przeszło 60 m powyżej portu
widać nie tylko rozciągające się na południe morze i marinę, ale także – po
stronie wschodniego przedmieścia Cagliari – rozległe stawy, należące do parku
przyrodniczego Molentargius. Część z nich zawiera słoną wodę morską, część –
słodką, pochodzącą z podziemnych źródeł i dopływających tu potoków. W tych
pierwszych niemal do końca XX wieku znajdowały się eksploatowane przemysłowo
solniska. W 1985 roku wydobycie soli się zakończyło, a w 1999 r. na całym tym
terenie urządzono rezerwat przyrody, obejmujący 1600 hektarów zbiorników
wodnych, podmokłych łąk, piaszczystych łach i potoków. Obserwuje się tu ponad
230 gatunków ptaków osiadłych, gniazdujących i przelotnych, wśród nich –
kormorany, czaple, ibisy oraz różowe flamingi, których zbiorowisko w
Molentargius jest największe na świecie. Jeszcze słowo o nazwie: molentargius
oznacza jakoby poganiacza osłów, co bierze się stąd, że sól, pozyskiwaną przez
odparowywanie solnisk transportowano do punktów sprzedaży i do portu na osłach.
Dla porządku dodam jeszcze, że miejskim parkiem Cagliari jest położony nieopodal
Uniwersyteckiego Centrum Sportowego Park… Jasnej Góry (Parco di Monte Claro, via
Diego Cadello). Ma 25 hektarów, jest pięknie urządzony, a powstał w latach
1995-2001 na terenach dawnego gospodarstwa rolniczego Szpitala Psychiatrycznego.
Ma piękną roślinność śródziemnomorską, małe jeziorko, place zabaw dla dzieci i
obiekty sportowe dla dorosłych i specjalny teren dla psów. Wstęp wolny, ogród
otwarty do 22.00.
Od fortu San Remy wąskimi uliczkami idziemy pod górę, na północ. Jedna z nich
wyprowadza nas na rozległy spokojny plac przy murach miejskich – z pięknym
widokiem na morze i nisko przelatujące samoloty, zmierzające do pobliskiego
lotniska. Opodal umieszczona winda pozwala bez kłopotliwego schodzenia po
ciągnących się przez wiele pięter schodów wrócić na poziom ulic w okolicach
portu. Kolacja w ulicznej pizzerii, zakupy i wieczór na balkonie nad via Roma.
I ostatni nocleg na Sardynii. Ponieważ jednak samolot powrotny mamy nazajutrz
koło północy – ostatniego dnia czeka nas jeszcze intensywne zwiedzanie miasta.

3 lipca 2024, środa. Małe
śniadanie i zjeżdżamy windą na parter, po czym w trafice przy via Roma kupujemy
bilety i idziemy do najbliższego przystan
ku
autobusowego, skąd szeroką arterią podjeżdżamy do dzielnicy uniwersyteckiej, w
miejsce dawnych pałaców rządców stolicy. Naszym głównym celem jest główne muzeum
Sardynii – Narodowe Muzeum Archeologiczne w Cagliari. Docieramy na Plac Arsenału
1. Muzeum jest czynne codziennie z wyjątkiem wtorków w godz. 8.45-19.30. Budynek
przystosowany dla osób z niepełnosprawnościami (podjazdy, windy). Bilet normalny
9 €, ulgowy 4,50 €. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca wstęp jest bezpłatny.
Nowoczesny budynek muzealny (projekt: architekci Piero Gazzola i Libero
Cecchini), w którym eksponaty znalazły się w 1993 r. usytuowany jest wśród
średniowiecznego otoczenia dawnego arsenału miejskiego. Zbiory archeologiczne
zaczęto w Cagliari gromadzić już w 1800 roku, na zlecenie wicekróla
(gubernatora) wyspy, Carlo Felice. Kilka lat później naukową opiekę nad
ekspozycją zaczął sprawować Uniwersytet Cagliarski.
Rozmieszczona na czterech piętrach ekspozycja przedstawia chronologicznie
usytuowane dzieje Sardynii (pierwszy poziom), efekty wykopalisk w regionie
Cagliari i Oristano (poziom drugi i trzeci). Na czwartym poziomie urządzane są
wystawy czasowe.
Na
parterze najpierw prezentowane są wykopaliska z okresu neolitu, potem czasy
cywilizacji nuragijskiej (modele nuragów, klarowne schematy budowy grobów
gigantów, liczne artefakty z brązu), dalej – najliczniejsze chyba – zabytki
z okresów fenickiego, kartagińskiego i rzymskiego. Na wyższych piętrach ukazane
są przedmioty codziennego użytku, obiekty kultowe, ozdoby, monety. Poszczególne
okresy historyczne omawiane są ponadto na tablicach informacyjnych w języku
włoskim i angielskim. Informatorów po polsku nie ma.
Wśród obiektów, na które zwiedzający – my też – zwracają szczególną uwagę są
prehistoryczne kamienne rzeźby przedstawiające wielkie (2-2,5 m) i nieco
technicystycznie przedstawione postacie, kojarzące się z owymi legendarnymi
gigantami, a może nawet z Dedalowskim robotem Talosem, strzegącym Sardynii przed
obcymi. Wyróżniają się bardzo między drobnymi zwykle figurkami ceramicznymi lub
wykonanymi z brązu lub szczegółowymi, niemal portretowymi statuami fenickimi czy
rzymskimi. Odkryto je w 1974 r. w wiosce Mont’e Prama w pobliżu Cabras, w
środkowo-zachodniej części wyspy. Tutaj, w muzeum prezentowanych jest tylko
kilka, ale w sumie odkopano tam fragmenty czterdziestu czterech postaci
(dwadzieścia pięć już poskładano) wykonanych z piaskowca – oprócz nich także
kamienne modele nuragów i fragmenty kamiennych elementów, używanych do budowy
grobów gigantów. Ocenia się, że owe rzeźby Kolossoi, jak je tu
nazywają, powstały w okresie XI-VIII w. p.n.e., co czyni je najstarszymi – po
egipskich, oczywiście – przedstawieniami antropomorficznym w rejonie Morza
Śródziemnego.
Nie trzeba dodawać, że nie mamy pojęcia, do czego służyły i co symbolizowały te
postacie i co właściwie odkryto w Mont’e Prama.
Zastanawiam się, czy – jeśli ktoś chciałby podejść do Sardynii nie turystycznie,
tylko poznawczo – nie powinien zacząć zwiedzanie wyspy od zwiedzania tego
muzeum. Ale chyba jednak nie: gdybym przedtem nie przedeptał licznych tras od
nuragów, grobów gigantów i domów wróżek, przez świątynie i porty
fenickie do gotyckich, renesansowych i barokowych budowli aragońskich,
sabaudzkich i włoskich – pewno Sardynia byłaby dla mnie czysto teoretyczną
księgą. Muzeum pozwala tę księgę tylko przekartkować.



Trzy kilometry dalej na północ, na wzgórzu wznoszącym się prawie 120 m nad
poziomem morza wznosi się jeden z najstarszych dobrze zachowanych zabytków
miasta – Zamek Świętego Michała (Castello di San Michele), wybudowany
najpóźniej w XII wieku na miejscu wcześniejszego kościoła
wczesnochrześcijańskiego. Mieściła się tu siedziba władz regionu z czasów
judykatu, mająca przede wszystkim charakter obronny, o czym świadczą istniejące
do dziś trzy wieże i fosa. W XIV-XVII wieku była tu siedziba aragońskiej rodziny
Carozzów, piastującej urzędy dowódców armii, gubernatorów i wicekrólów Sardynii
z czasów dominacji aragońskiej. W końcu XVII w. w czasie epidemii dżumy był tu
szpital, później niemal do połowy XX w. budynek był wykorzystywany wojskowo, a
potem przeszedł w ręce władz gminy Cagliari. Obecnie pełni funkcje centrum
kultury i sztuki (koncerty, przedstawienia, eventy, wystawy czasowe).
Zwiedzanie musimy odłożyć na inną okazję i zamiast iść w górę, schodzimy do
centrum dzielnicy Castello, gdzie wbrew nazwie dominującym elementem
architektonicznym nie jest zamek, tylko największy i najważniejszy kościół
Cagliari – katedra
Wniebowzięcia
Marii Panny i Świętej Cecylii (Cattedrale di Santa Maria Assunta e di Santa
Cecilia). Zbudowana w prawdopodobnie w 1217 r. przez Pizańczyków w stylu
romańskim, od 1258 roku jako katedra stała się siedzibą biskupstwa. W XVII i
XVIII wieku kilkakrotnie przebudowywana w stylu barokowym, w czasach
faszystowskich (1933 r.) otrzymała obecną, neoromańską fasadę, zaprojektowaną
przez architekta Francesco Giarrizzo. Nad budynkiem wznosi się XVIII-wieczna
kolorowa ośmioboczna kopuła, charakterystyczna dla budynków wznoszonych bądź
przebudowywanych w czasach aragońskich.
Katedra ma trzy nawy, a fasada – trzy portale. Nad środkowym z nich, najwyższym
wznosi się oryginalny, romański architraw zdobiony motywami roślinnymi, nad
którym widnieje mozaika, przedstawiająca Bogurodzicę (Θεοτόκος) z dzieciątkiem –
główną patronkę świątyni. Po prawej stronie mozaika nad wejściem przedstawia
świętą Cecylię, patronkę muzyki i współpatronkę katedry, ukazaną z jej atrybutem
– organami, po lewej zaś widnieje mozaika pokazująca św. Saturnina Męczennika (z
palmą męczeństwa), patrona miasta Cagliari. Nad fasadą widnieje napis,
dedykujący katedrę Marii Pannie, królowej Sardów (Sanctae Mariae Reginae
Sardorum), a jeszcze wyżej wznosi się krzyż patriarchalny (z podwójnymi
ramionami, dolne dłuższe), oznaczający podległość świątyni bezpośrednio
kardynałowi. Po lewej stronie – czworoboczna dzwonnica.
Środkowy portal jest zamknięty – liczne wycieczki i turyści indywidualnie
tłumnie przechodzą przez prawe i lewe drzwi. Osobne wejścia znajdują się po
lewej i prawej stronie transeptu. Bogato, barokowo zdobione wnętrze wygląda
imponująco. Poza dekoracjami związanymi z liturgią, są tu także miejsca
upamiętnienia rodów panujących, m.in. szczególnie piękne mauzoleum Marcina I
Aragońskiego, króla Sycylii, który w latach 1408-1409 uczestniczył w zwycięskich
bitwach o przyłączenie Sardynii do korony hiszpańskiej, po czym zmarł tu w 1409
r. na malarię i został pochowany w katedrze. Mauzoleum, autorstwa Giulio Aprile
znajduje się w kaplicy w lewym ramieniu transeptu.
Każda z bocznych naw ma trzy kaplice, z których pierwsza, barokowa, w prawej
nawie poświęcona jest świętej Cecylii. Jest w niej ciekawe malowidło
Mistyczne zaślubiny św. Cecylii ze św.
Walerianem, XVIII-wieczne dzieło Pietro Angelettiego. Kaplice znajdują się
też w ramionach transeptu: jak już wiemy, w lewym jest Mauzoleum Marcina I, zaś
w prawym – umieszczono z kolei barokowe mauzoleum prałata Bernardo de La Cabre,
arcybiskupa Cagliari, który zmarł w 1655 roku jako pierwsza ofiara zarazy, jaka
wtedy nawiedziła miasto. Także w prawym ramieniu transeptu znajduje się piękny
XVII-wieczny ołtarz Sant’ Isidoro, poświęcony patronowi rolników. Jednak
najciekawszą w tej części katedry kaplicą jest Kaplica Świętego Ciernia,
zbudowana prawdopodobnie w 1328 r., nazywana też Kaplicą Aragońską. W
umieszczonym tu herbie Aragonii (na pamiątkę zdobycia wyspy przez Hiszpanów)
znajduje się cierń, który jakoby pochodzi z Korony Chrystusa. Relikwia trafiła
do Cagliari w 1527 roku, kiedy to zawinął tu statek z łupami, pochodzącymi z
kradzieży w Rzymie, w tym – w apartamentach papieskich. Statek zatrzymano i
rabunek zwrócono, a papież Klemens VII w nagrodę podarował arcybiskupowi
Cagliari ów cierń.
Prezbiterium wznosi się na półtora metra ponad podłogą środkowej nawy. W jego
centrum znajduje się marmurowy ołtarz główny, pochodzący z pierwotnego kościoła
romańskiego, wsparty na pięciu również marmurowych kolumnach.
Obok katedry, przy malowniczym Piazza Palazzo, stoi Pałac Królewski (Palazzo
Regio). Wybudowano go w XIV wieku, a od 1337 r. był siedzibą wicekróla
Sardynii, sprawującego władzę w imieniu Piotra IV Aragońskiego. Wielokrotnie
przebudowywany, zwłaszcza w XVIII w., w latach 1799-1815 był oficjalną
rezydencją królów Sabaudii, wygnanych z Turynu przez Napoleona. W 1855 roku stał
się własnością władz Sardynii. Obecnie mieści się tu siedziba władz
samorządowych Cagliari, jak również włoskich władz regionu Sardynii. Dostojne
fasady wschodnia i zachodnia pokazują, że władza ma się tu dobrze. We wnętrzu
dominuje wystrój barokowy, w sali obrad można podziwiać piękne XIX-wieczne
freski Domenica Bruschi z Perugii i XVIII-wieczną sztukaterię Pietra
Angelettiego.
Schodzimy na północ, by znów znaleźć się na tarasie Bastionu San Remy, czyli na
Placyk Davida Herberta Lawrence’a – brytyjski pisarz, autor m.in. bestsellerowej
powieści Kochanek lady Chatterley z powodów zdrowotnych (gruźlica)
wielokrotnie mieszkał we Włoszech, m.in. na Sycylii i Sardynii, także w
Cagliari. Wracamy na naszą via Roma, pakujemy się i przed zamknięciem
balkonu ostatni raz patrzymy na port i morze w Zatoce Cagliari. Przelatuje
samolot, leci na zachód, więc chyba na lotnisko, gdzie za niedługi czas musimy
się pojawić, choć po doświadczeniach sprzed dwóch tygodni nie mamy przekonania,
uda się nam odlecieć punktualnie.
Port lotniczy Elmas (od nazwy miejscowości, w której się znajduje, 6 km od portu
morskiego), uruchomiony w 1937 roku, przewozi rocznie ok. 5 milionów pasażerów i
obsługuje (przeważnie sezonowo) kilkadziesiąt linii, latających do wielu krajów
europejskich, w tym do Warszawy (Modlina), Katowic, Krakowa i Poznania.


Spóźnieni o dwie godziny, dobrze po północy 4 lipca 2024 r. lądujemy w
Pyrzowicach.